<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561</id><updated>2012-02-01T19:16:02.798Z</updated><category term='zupy'/><category term='sery'/><category term='pasztety'/><category term='ciasto francuskie'/><category term='jajka'/><category term='prezenty kulinarne'/><category term='5 składników'/><category term='wołowina'/><category term='jednogarnkowe'/><category term='śniadania'/><category term='gdzie jeść'/><category term='sałatki'/><category term='orientalne'/><category term='bezglutenowe'/><category term='pasty i dipy'/><category term='indyk'/><category term='pizza'/><category term='makarony'/><category term='przetwory'/><category term='kluski i pierogi'/><category term='czekolada'/><category term='wypieki słodkie'/><category term='mięsne'/><category term='inne teksty'/><category term='podróże'/><category term='ryby i owoce morza'/><category term='jagnięcina'/><category term='przekąski'/><category term='dodatki'/><category term='ryż i kasze'/><category term='wegetariańskie'/><category term='książki'/><category term='kurczak'/><category term='Yorkshire'/><category term='desery'/><category term='ciasta i ciasteczka'/><category term='wypieki wytrawne'/><category term='pieczywo'/><category term='wegańskie'/><category term='wieprzowina'/><category term='napoje'/><title type='text'>ZMYSŁY W KUCHNI</title><subtitle type='html'>kulinaria, podróże, książki</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>208</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3494120584853354701</id><published>2012-02-01T09:38:00.000Z</published><updated>2012-02-01T11:04:19.159Z</updated><title type='text'>Ogloszenia parafialne - druga rocznica i prezenty</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Kochani!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Za dwa tygodnie druga rocznica bloga. Dlawiernych czytelnikow mam z tej okazji prezenty. Trzy DVD z seriami"Jamie at Home" *, aby podziekowac Wam - czytelnikom Zmyslow w Kuchniza obecnosc tutaj, za liczne dyskusje, slowa wsparcia. :) Szanse na otrzymanie jednej z tych serii beda miec osoby, ktore zostawia tutaj lub/i na profilu blogana facebook komentarz czy i za co cenia Jamiego Olivera. Obdarowanych - autorow komentarzy, ktore najbardziej mi sie spodobaja oglosze wdruga rocznice bloga, czyli 14 lutego. W komentarzach prosze zostawic &lt;u&gt;swoj adres e-mail.&lt;/u&gt; &lt;u&gt;Komentarze bez adresu e-mail nie beda brane pod uwage.&lt;/u&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Zapraszam do zabawy i zycze powodzenia! :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0YypmuV9wb4/TykGfBcPGZI/AAAAAAAABUM/oT9cK6qQF8k/s1600/jamie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-0YypmuV9wb4/TykGfBcPGZI/AAAAAAAABUM/oT9cK6qQF8k/s1600/jamie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Amazon.uk&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;* "Jamie at Home - the completeseries", "Jamie at Home - series 2 - Winter Recipes","Jamie at Home - series 2 - Summer Recipes".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;P.S. Dane osobowe osob, ktore otrzymaja ode mnie prezenty nie sa przechowywane, ani w zaden inny sposob wykorzystywane. Sa kasowane z poczty i utracone w czelusciach mojej demencji. Kto nie chce, aby jego dane adresowe byly mi przekazane w celu wyslania prezentu, ten bardzo prosze nie komentuje. Dziekuje! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3494120584853354701?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3494120584853354701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3494120584853354701&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3494120584853354701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3494120584853354701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/02/ogloszenia-parafialne-druga-rocznica-i.html' title='Ogloszenia parafialne - druga rocznica i prezenty'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-0YypmuV9wb4/TykGfBcPGZI/AAAAAAAABUM/oT9cK6qQF8k/s72-c/jamie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-5033357368748363645</id><published>2012-01-31T06:30:00.000Z</published><updated>2012-01-31T16:11:07.180Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientalne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Nowe-stare</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potykam się o puste pudła. Raz po raz wpada w nie z hukiem Marlon, przypominając mi subtelnie, że może powinnam je już czym zapełnić, a może wręcz przeciwnie: "nie zabieraj ich, mam przecież z nimi przednią zabawę".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sześć lat poza domem rodzinnym. Prawie dwa tysiące kilometrów od domu, kilkaset godzin spędzonych na Skype, obok rzeczy spakowanych przed wyjazdem przez ukochaną Mamę licznie zgromadzone inne. Kupione na szybko w supermarkecie, podarowane przez byłego pracodawcę, który miał zdekompletowany zestaw w pubie, znalezione na wyprzedażach bagażnikowych &lt;i&gt;(carboot sales)&lt;/i&gt; czy angielskich &lt;i&gt;charity shops&lt;/i&gt; (czyli sklepach typu second hand, które działają na rzecz jakiejś organizacji charytatywnej). Dla kogoś śmieć, oddany za darmo lub półdarmo, dla mnie skarb. Szklanka nie do kompletu, ale zmieszczę w niej pół dużej butelki wody mineralnej, ceramiczna miseczka, w której najpiękniej prezentuje się hummus. Kubek, który lata temu zostawiła najlepsza na świecie Siostra, wyprowadzając się ze wspólnie wynajmowanego domu. Nowy dom to okazja do uporządkowania - myśli i rzeczy. O ile staram się oczyścić umysł i wejść do nowego domu bez niepotrzebnych wspomnień i obciążeń, to nie potrafię pozbyć się przedmiotów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziurawa ściereczka z kurami. Co z tego, że dziurawa, nie wyrzucę, bo dostałam od Mamy. Odręcznie napisane kartki, krótkie notatki, podziękowania za przysługę, lub po prostu wyznanie uczucia. Tak mało osób dziś wysyła tradycyjną pocztę. Spalić w kominku? Nie ma mowy. Fetyszyzuję książki? Może. Najlepszy czytnik nowej generacji nie zastąpi zapachu papieru i farby drukarskiej. Najnowsza kupiona przez Lubego, który zanim mi ją podarował na święta, w tajemnicy przede mną przeglądał zdjęcia potraw, wspominając najlepszą kolację w naszym życiu. Zdmuchuję więc z nich kurz jak na filmach i pakuję. Talerze owijam skrzętnie w zgromadzone do tego celu olbrzymie niedzielne wydania "Times", wkładam do pudeł. Przez najbliższe tygodnie wystarczą nam dwa talerze, dwa garnki, dwa kubki. Resztę musimy spakować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powoli oczyszczam też szafki z produktów, które może trochę tam za długo zalegały. Przyzwyczajam się do komponowania potraw z tego, co akurat mi zostało w domu, bo od końca lutego wyskoczenie do miasteczka na zakupy będzie zajmować jeszcze więcej czasu. Uczę się więc jeszcze większej dyscypliny. O! Pół paczki ciecierzycy. Będzie pyszne curry. Za mało warzyw? Nie szkodzi. W lodówce są suszone pomidory. Zaskakująco pyszne, nowe połączenie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ofm2u_7AZRs/TyRJtXVXDNI/AAAAAAAABUE/Zd18sm7hjgY/s1600/IMG_1906.CR2pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ofm2u_7AZRs/TyRJtXVXDNI/AAAAAAAABUE/Zd18sm7hjgY/s640/IMG_1906.CR2pl.jpg" width="478" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Curry z ciecierzycy, szpinaku i suszonych pomidorów&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;4 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki oleju słonecznikowego lub klarowanego masła (ghee)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 średnia cebula, obrana i pokrojona w kostkę&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 ząbki czosnku, obrane i drobno posiekane &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 czerwona chilli, wypestkowana i drobno posiekana &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 2.5 cm kawałek imbiru, obrany i drobno posiekany&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;¼ łyżeczki kurkumy&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok. 3 szklanki ciecierzycy, ugotowanej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;400ml puszka mleka kokosowego&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok. 300g świeżego szpinaku, całe liście (użyłam drobnolistnego, większe liście należy poszarpać)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok. 8 połówek suszonych pomidorów z oleju, pokrojonych na paseczki&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;sól&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;W dużym garnku rozgrzałam olej i dodałam cebulę. Smażyłam przez parę minut, aż zmiękła. Dodałam czosnek, imbir i chilli, smażyłam jeszcze chwilę, po czym dodałam kurkumę. Zamieszałam dokładnie, aby przyprawa pokryła cebulę, dorzuciłam ciecierzycę, dolałam mleka kokosowego i zamieszałam. Przykryłam i dusiłam przez kilka minut. Następnie partiami dodawałam szpinak - czekałam z dodaniem kolejnej partii, aż poprzednia nieco zwiędnie (uwaga: 300 gramowa paczka wygląda na szaloną ilość szpinaku, ale w potrawie traci on bardzo dużo na objętości, więc proszę, nie przejmujcie się tym, możecie nawet dać więcej). Jak już dodałam ostatnią partię szpinaku, to dorzuciłam pomidory, doprawi&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;am sol&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ą, &lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;z&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;amieszałam, zagotowałam i wyłączyłam ogień.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Serwowałam z chlebem naan, tradycyjnym dla Peszawaru (Pakistan) - z rodzynkami i kokosem. Danie nadaje się do odgrzewania, ale szpinak traci mocno na urodzie. Na smaku za to wcale! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-5033357368748363645?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/5033357368748363645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=5033357368748363645&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5033357368748363645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5033357368748363645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/01/nowe-stare.html' title='Nowe-stare'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ofm2u_7AZRs/TyRJtXVXDNI/AAAAAAAABUE/Zd18sm7hjgY/s72-c/IMG_1906.CR2pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-436264417706981288</id><published>2012-01-23T07:00:00.000Z</published><updated>2012-01-31T09:27:05.087Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Pierdzę ogólnie w waszym kierunku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GeyGqKYCt_w/TxrnDLuxPII/AAAAAAAABTs/AyyN6FXGBNU/s1600/IMG_1596pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Internet daje dużą swobodę, można się czuć anonimowo. Można komuś dowalić, tak ot, dla zasady. Jak ktoś się musi tak dowartościowywać, to ja już na to nic nie poradzę. Można na czyichś plecach, na kogoś pracy próbować sobie tę długą i czasem ciężką drogę skrócić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja tu nie występuję anonimowo. Na blogu nie pod pełnym imieniem i nazwiskiem, ale piszę do jednego miesięcznika, udzieliłam kilka wywiadów dla serwisów internetowych. Jestem szczera. A mój blog jest jak mój dom. Jak komuś się tu nie podoba, to nie musi od razu srać mi na podłogę. Może wyrazić krytykę, bez personalnych wycieczek, ja mogę wysłuchać, przyjąć lub nie. I z mojego domu wyprosić, jeśli uznam, że ktoś mnie, lub kogoś kogo kocham obraził. Postanowiłam wprowadzić moderację komentarzy na blogu, a wszystkim tym, którzy próbowali mnie obrazić, czy tu, czy w innych miejscach w internecie mam jedno do powiedzenia: &lt;b&gt;&lt;i&gt;"Pierdzę ogólnie w waszym kierunku"&lt;/i&gt;*&lt;/b&gt;. Ta zupa zdecydowanie w tym pomaga. Na zdrowie!&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1gsVsWNIERs/TxrmtdnFzqI/AAAAAAAABTk/vwTcC-yXqE0/s1600/IMG_1604pl.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-1gsVsWNIERs/TxrmtdnFzqI/AAAAAAAABTk/vwTcC-yXqE0/s640/IMG_1604pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupa to zwykła-niezwykła, bo jej przygotowanie wymaga mało czasu, a efekt jest bardzo satysfakcjonujący. Nieco podobna do znanej na pewno wielu klasycznej zupy z marchewki i kolendry, ale wzbogacona wyrazistymi przyprawami i soczewicą; dzięki niej jest bardziej pożywna i sycąca. Bardzo dobra na zimne dni.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Pikantna zupa z marchewki i czerwonej soczewicy &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4 porcje&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok. 500g marchewki, obranej i startej na dużych oczkach &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok.150g czerwonej soczewicy, przepłukanej na sicie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;ok.1.2l bulionu warzywnego (raczej gorącego) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;1 cebula, obrana i drobno posiekana &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;1 ząbek czosnku, obrany i drobno posiekany &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;2 łyżki oleju słonecznikowego lub klarowanego masła &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;1-2 łyżki koncentratu pomidorowego&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;¼łyżeczki sproszkowanej chilli &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;szczypta cynamonu &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;1 łyżeczka mielonego kuminu &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;2 łyżeczki całego kuminu &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;sól&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;garść świeżej kolendry, posiekanej, kilka listków zostawionych do dekoracji &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;2-4 łyżki gęstego jogurtu naturalnego (użyłam mojego ulubionego jogurtu Total) &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzałam olej w dużym rondlu, dodałam cebulę i smażyłam przez kilka minut, aż zmiękła. Dodałam czosnek i smażyłam jeszcze przez minutę. Dodałam mielony kumin, cynamon, chilli, wymieszałam dokładnie i po chwili dodałam marchewkę i soczewicę. Wymieszałam ponownie i zalałam bulionem. Doprawiłam solą, dodałam koncentrat pomidorowy, zamieszałam raz jeszcze, przykryłam i gotowałam na małym ogniu przez ok. 15 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tzw. międzyczasie na suchej patelni uprażyłam ziarna kuminu, aż zaczęły intensywnie pachnieć. Ściągnęłam z ognia i odstawiłam na bok. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na sam koniec gotowania zupy dodałam posiekaną kolendrę, gotowałam jeszcze przez 2-3 minuty. W tym momencie zupę można zmiksować blenderem na gładko, albo zostawić w takiej formie. Ja lubię taką &lt;i&gt;fifty-fifty, &lt;/i&gt;więc zupę miksuję bardzo krótko i zostają w niej kawałki warzyw, ale nabiera nieco kremowej konsystencji.&amp;nbsp;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przed podaniem zupy zrobiłam kleksa z jogurtu naturalnego, posypałam listkami kolendry i prażonym kuminem. Świetnie smakuje z chlebem naan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GeyGqKYCt_w/TxrnDLuxPII/AAAAAAAABTs/AyyN6FXGBNU/s1600/IMG_1596pl.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://2.bp.blogspot.com/-GeyGqKYCt_w/TxrnDLuxPII/AAAAAAAABTs/AyyN6FXGBNU/s560/IMG_1596pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FWBUl7oT9sA" target="_blank"&gt; "Monty Python and the Holy Grail"&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-436264417706981288?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/436264417706981288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=436264417706981288&amp;isPopup=true' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/436264417706981288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/436264417706981288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/01/pierdze-ogolnie-w-waszym-kierunku.html' title='Pierdzę ogólnie w waszym kierunku'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1gsVsWNIERs/TxrmtdnFzqI/AAAAAAAABTk/vwTcC-yXqE0/s72-c/IMG_1604pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1969377891139658877</id><published>2012-01-18T08:01:00.000Z</published><updated>2012-01-18T08:06:39.134Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><title type='text'>Występy gościnne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla odmiany zapraszam na bardzo ładny blog o designie, gdzie oprócz masy ciekawych, miłych dla oka rzeczy znajdziecie mój przepis na ciasto herbaciane, skecz Monty Pythona o facetach z Yorkshire, a także mój nowy gadżet kuchenny. Po to wszystko zapraszam serdecznie na blog Funity, o &lt;a href="http://funita.blogspot.com/2012/01/chleba-herbacianego-i-igrzysk.html" target="_blank"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SxqHx9K8T8A/TxZ87UnZhVI/AAAAAAAABTc/BZPfKptva20/s1600/yorkshire+tea+loaf.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-SxqHx9K8T8A/TxZ87UnZhVI/AAAAAAAABTc/BZPfKptva20/s560/yorkshire+tea+loaf.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1969377891139658877?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1969377891139658877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1969377891139658877&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1969377891139658877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1969377891139658877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/01/wystepy-goscinne.html' title='Występy gościnne'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SxqHx9K8T8A/TxZ87UnZhVI/AAAAAAAABTc/BZPfKptva20/s72-c/yorkshire+tea+loaf.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3391661264290140558</id><published>2012-01-15T09:30:00.000Z</published><updated>2012-01-15T09:30:00.904Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><title type='text'>Gdzie jeść? Tan Hill Inn, Reeth, Swaledale</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kUsfmC0q-HI/TxGNJqML1yI/AAAAAAAABS0/JtMyNF3xJWw/s1600/Tan+Hill_2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-kUsfmC0q-HI/TxGNJqML1yI/AAAAAAAABS0/JtMyNF3xJWw/s640/Tan+Hill_2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasach gdy w Wielkiej Brytanii zamyka się dwadzieścia pięć pubów dziennie, albo tradycyjne puby są zastępowane przez te sieciowe z tanim komercyjnym piwem i wielkimi plazmami, na których wyświetla się przez cały dzień Sky Sport, pub w którym w kominku gra prawdziwy ogień, z kuchni pachnie domowym angielskim pajem, a nie kebabem, staje się prawdziwą perełką. A jeszcze jeśli jest to najwyżej położony pub w Wielkiej Brytanii, (1732 stóp, czyli 529 metrów npm.) to w ogóle warto tam pojechać. To nie jest może imponująca wysokość w porównaniu do polskich warunków, ale pamiętajcie, że w UK nie ma takich wysokich gór.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vF_CEqLDuuY/TxGM2iwPaAI/AAAAAAAABSs/xoG1yMkApsM/s1600/Tan+Hill_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://3.bp.blogspot.com/-vF_CEqLDuuY/TxGM2iwPaAI/AAAAAAAABSs/xoG1yMkApsM/s560/Tan+Hill_1.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aX7qO2Op4HU/TxGNdSfrjhI/AAAAAAAABS8/b2sljJ7jaqg/s1600/Tan+Hill_3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://2.bp.blogspot.com/-aX7qO2Op4HU/TxGNdSfrjhI/AAAAAAAABS8/b2sljJ7jaqg/s560/Tan+Hill_3.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Pub i zajazd Tan Hill, położony jest w sąsiedniej dolinie Swaledale, niedaleko wioski Reeth i prowadzi do niego wąska, kręta droga. W dzień kiedy u mnie świeci słońce i jest nieco ponad 0 stopni C, w okolicach pubu można zastać prawdziwą zimę. Scenerię niczym w filmie "Fargo" dopełnił przejeżdżający radiowóz. Przed pubem można się poprzytulać do owiec, które zachowują się jak psiska. Owce są tam zwierzętami domowymi, ulubieńcami, tak samo jak psy oraz kot i są one stałym i charakterystycznym elementem tego miejsca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pub jest uroczy, właściciele sympatyczni, na barze leniwie przeciągał się kot, pod kominkiem spał pies, nie zważając na nic, co dzieje się dokoła. Po wypiciu pinty lokalnego piwa apetyt nam się zaostrzył, a zapach z kuchni zaczął uwodzić. Właścicielka zachwalała zupę (z marchewki i pomarańczy) - orgazm, jak sama twierdziła, ale my mieliśmy chrapkę na mięso. A konkretnie wołowinę długo duszoną w piwie, podaną w gigantycznym Yorkshire puddingu z kremowymi ziemniakami i gotowanym groszkiem. Tradycyjne angielskie jedzenie, proste i tak dobrze ugotowane, że gotowa jestem na to danie wracać i wracać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9WhtyqO04U8/TxGPP-dujlI/AAAAAAAABTU/kkPyWFKmDhY/s1600/IMG_1207.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://1.bp.blogspot.com/-9WhtyqO04U8/TxGPP-dujlI/AAAAAAAABTU/kkPyWFKmDhY/s560/IMG_1207.JPG" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;Wrócę tam na pewno, aby spróbować innych specjałów, a Was zachęcam do odwiedzenia, gdybyście byli w okolicy. To miejsce warte odwiedzenia, nie tylko z powodu dań tam serwowanych. To po prostu pub z charakterem, a tych może z czasem brakować na angielskiej mapie pubów. Jest także świetną bazą wypadową do górskich wycieczek. Gdybyście się zasiedzieli, za dużo wypili, albo złapała Was burza śnieżna, to można wynająć sobie pokój i spokojnie przenocować, a rano mieć zaserwowane pełne angielskie śniadanie. Czego chcieć więcej?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tfyottXQT4g/TxGNvlFkj0I/AAAAAAAABTE/Tsm8iZwrhUM/s1600/Tan+Hill_4.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://4.bp.blogspot.com/-tfyottXQT4g/TxGNvlFkj0I/AAAAAAAABTE/Tsm8iZwrhUM/s560/Tan+Hill_4.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tan Hill Inn, Tan Hill &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Reeth&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Richmond&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Swaledale&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;North Yorkshire Dales&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;DL11 6ED &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;Tel. (01833) 628 246 &lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;E-mail:&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;tracy@tanhillinn.com&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;, &lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt; info@tanhillinn.com&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.tanhillinn.com/"&gt;http://www.tanhillinn.com/&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; &lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godziny otwarcia i serwowania posiłków różnią się w zależności od pory roku. Ceny od 5.95 do 10.50 funta za posiłek, desery ok. 3.5 funta, dostępne jest osobne menu dla dzieci. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3391661264290140558?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3391661264290140558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3391661264290140558&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3391661264290140558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3391661264290140558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/01/gdzie-jesc-tan-hill-inn-reeth-swaledale.html' title='Gdzie jeść? Tan Hill Inn, Reeth, Swaledale'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kUsfmC0q-HI/TxGNJqML1yI/AAAAAAAABS0/JtMyNF3xJWw/s72-c/Tan+Hill_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6129732045932923940</id><published>2012-01-09T06:00:00.000Z</published><updated>2012-01-09T06:00:05.033Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Nowy rok bez spinek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3XOt3TTdw7o/TwnIlkUlDKI/AAAAAAAABSM/OT3-kkQ1R0U/s1600/IMG_1565pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ek1kfb63OZ8/TwnJpc_MjgI/AAAAAAAABSc/TGWEFTIlInM/s1600/koper+oliwa1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ek1kfb63OZ8/TwnJpc_MjgI/AAAAAAAABSc/TGWEFTIlInM/s560/koper+oliwa1.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-50u6fPP9K7I/TwnI08D8OII/AAAAAAAABSU/vYwoJenkXLE/s1600/koper+oliwa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kochani,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minęły święta, przyszedł kolejny rok, na blogu od paru tygodni nie pojawiło się nic. Nie zdążyłam skomponować kartki świątecznej, projekt kalendarza po wstępnej selekcji przepisów został tylko w mojej głowie, nawet nie dałam rady opublikować nic, co mogłoby zainspirować Was na imprezę sylwestrową. Na początku czułam się z tym źle, ale szybko to uczucie minęło. Poczułam, pierwszy raz od długiego czasu, że nie muszę nic. Nie narzucę sobie czegoś na siłę, zaniedbując to, co dla mnie ważne. Nie było bloga, choć jest ważnym elementem mojego życia, nie było fotografowania, gotowałam tylko ze znanych i sprawdzonych przepisów, karmiłam tych, którzy są mi bliscy. Czas spędzony z ukochaną siostrą to rzecz bezcenna. Mam go rzadko, tym bardziej go cenię. Do blogowania wracam z przyjemnością i nadzieją, że w tym roku będziecie zaglądać, inspirować się tym, co tu znajdziecie i poczekacie chwilkę, jeśli uznam, że akurat mam ochotę robić coś innego, albo tak, po prostu nie mam akurat ochoty fotografować, gotować, pisać. Po prostu - postanowiłam, że w roku 2012... nic nie muszę. Ale dużo chcę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że ten rok przyniesie Wam i Waszym bliskim wiele pomyślności i zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam na prosty, szybki i smaczny obiad. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3XOt3TTdw7o/TwnIlkUlDKI/AAAAAAAABSM/OT3-kkQ1R0U/s1600/IMG_1565pl.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://2.bp.blogspot.com/-3XOt3TTdw7o/TwnIlkUlDKI/AAAAAAAABSM/OT3-kkQ1R0U/s560/IMG_1565pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kurczak pieczony z koprem włoskim, pomidorami i oliwkami&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 piersi kurczaka, bez kości, ze skórą&lt;br /&gt;1 bulwa kopru włoskiego, pokrojona na ósemki &lt;br /&gt;kilka pomidorków koktajlowych &lt;br /&gt;kilka czarnych podsuszanych oliwek z pestką &lt;br /&gt;kilka gałązek świeżego tymianku &lt;br /&gt;nieco oliwy (miałam aromatyzowaną włoskim koprem, pieprzem i kolendrą) &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W żaroodpornym naczyniu ułożyłam koper włoski, skropiłam go oliwą, delikatnie posoliłam i zmieliłam nieco pieprzu. Przykryłam folią aluminiową i wsadziłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C (termoobieg). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rozgrzaną patelnię wlałam łyżkę oliwy i usmażyłam posolonego i posypanego pieprzem kurczaka - obie piersi smażyłam na rumiano, zaczynając od strony skóry. Gdy skórka była już zarumieniona obróciłam piersi i smażyłam jeszcze 3-2 minuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ok. 10 minutach od momentu wsadzenia kopru do piekarnika odkryłam go i dołożyłam piersi kurczaka, skórą do góry oraz gałązki tymianku. Piekłam bez przykrycia kolejne 8 minut, następnie dodałam oliwki i pomidorki i piekłam jeszcze przez 5 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można podawać z pieczonymi w oliwie ziemniakami. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-6129732045932923940?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/6129732045932923940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=6129732045932923940&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6129732045932923940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6129732045932923940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2012/01/nowy-rok-bez-spinek.html' title='Nowy rok bez spinek'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Ek1kfb63OZ8/TwnJpc_MjgI/AAAAAAAABSc/TGWEFTIlInM/s72-c/koper+oliwa1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-788981521467463901</id><published>2011-12-21T07:00:00.000Z</published><updated>2011-12-21T07:00:02.067Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>York przedswiąteczny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno z moich ulubionych miejsc. Klimatyczne, przepełnione historią miasto. Zapraszam na spacer - tak prezentował się York w ostatni weekend przed świętami. Monumentalna katedra, urokliwe uliczki, spacer nad rzeką Ure (która przepływa też przez moją wioskę), fantastyczne muzeum kolejnictwa, smakołyki kuszące w witrynkach cukierni - mam nadzieję, że dadzą Wam chwilowe wytchnienie od przedświątecznej bieganiny. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kRotFbJ4GQ8/TvEPvBpUHlI/AAAAAAAABRU/xfXucrk7ze0/s1600/York+2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="460" src="http://1.bp.blogspot.com/-kRotFbJ4GQ8/TvEPvBpUHlI/AAAAAAAABRU/xfXucrk7ze0/s640/York+2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CdhOvK5mn3A/TvELLVfEy0I/AAAAAAAABPk/dGLB_8CLqA0/s1600/York3.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://2.bp.blogspot.com/-CdhOvK5mn3A/TvELLVfEy0I/AAAAAAAABPk/dGLB_8CLqA0/s640/York3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tAJg4hLYa3w/TvELhtE5pcI/AAAAAAAABPs/tNVZKRzEEGs/s1600/York4.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://1.bp.blogspot.com/-tAJg4hLYa3w/TvELhtE5pcI/AAAAAAAABPs/tNVZKRzEEGs/s640/York4.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6AjfzNjRHwg/TvEL0-RRDkI/AAAAAAAABP0/cytg0_-4C2Y/s1600/York5.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://2.bp.blogspot.com/-6AjfzNjRHwg/TvEL0-RRDkI/AAAAAAAABP0/cytg0_-4C2Y/s640/York5.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PFY_EwM8msk/TvEMFlPfCUI/AAAAAAAABP8/Y50AV3Ov_tk/s1600/York6.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://4.bp.blogspot.com/-PFY_EwM8msk/TvEMFlPfCUI/AAAAAAAABP8/Y50AV3Ov_tk/s640/York6.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HWFne9dQ100/TvEMW1XM5dI/AAAAAAAABQE/o2s1dqxVgRg/s1600/York7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-HWFne9dQ100/TvEMW1XM5dI/AAAAAAAABQE/o2s1dqxVgRg/s640/York7.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lYHo8OodFa4/TvEMw667qPI/AAAAAAAABQM/TNSzgT59aWY/s1600/York8.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://1.bp.blogspot.com/-lYHo8OodFa4/TvEMw667qPI/AAAAAAAABQM/TNSzgT59aWY/s640/York8.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-91cPJIkmxM0/TvENJElsp9I/AAAAAAAABQU/cAMyjJytpdU/s1600/York9.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://2.bp.blogspot.com/-91cPJIkmxM0/TvENJElsp9I/AAAAAAAABQU/cAMyjJytpdU/s640/York9.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-71DQL8uSTdw/TvENxB9mhgI/AAAAAAAABQk/Yh7rYOhN4EA/s1600/York11.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://2.bp.blogspot.com/-71DQL8uSTdw/TvENxB9mhgI/AAAAAAAABQk/Yh7rYOhN4EA/s640/York11.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-adAYw95IeVo/TvEPCcJ3PlI/AAAAAAAABRE/16mhID8OJ9w/s1600/York15.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="462" src="http://2.bp.blogspot.com/-adAYw95IeVo/TvEPCcJ3PlI/AAAAAAAABRE/16mhID8OJ9w/s640/York15.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-80Nq3BsUc7A/TvEOFeXuDYI/AAAAAAAABQs/DJoE_f2lL08/s1600/York12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-80Nq3BsUc7A/TvEOFeXuDYI/AAAAAAAABQs/DJoE_f2lL08/s640/York12.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ojKDNp7dcUI/TvENeFmnUFI/AAAAAAAABQc/RlCyfmAmT1Q/s1600/York10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ojKDNp7dcUI/TvENeFmnUFI/AAAAAAAABQc/RlCyfmAmT1Q/s640/York10.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rHtyr1BURsE/TvEPVH3LVOI/AAAAAAAABRM/OI6dkaVklWE/s1600/York+1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-rHtyr1BURsE/TvEPVH3LVOI/AAAAAAAABRM/OI6dkaVklWE/s640/York+1.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QqZ49jY9844/TvEOYUUaSkI/AAAAAAAABQ0/-mL9K8kVl0E/s1600/York13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-QqZ49jY9844/TvEOYUUaSkI/AAAAAAAABQ0/-mL9K8kVl0E/s640/York13.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V3BQ98OdTAI/TvEOt8b_t9I/AAAAAAAABQ8/eYpagl9L9i8/s1600/York14.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-V3BQ98OdTAI/TvEOt8b_t9I/AAAAAAAABQ8/eYpagl9L9i8/s640/York14.jpg" width="462" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rHtyr1BURsE/TvEPVH3LVOI/AAAAAAAABRM/OI6dkaVklWE/s1600/York+1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kRotFbJ4GQ8/TvEPvBpUHlI/AAAAAAAABRU/xfXucrk7ze0/s1600/York+2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-788981521467463901?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/788981521467463901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=788981521467463901&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/788981521467463901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/788981521467463901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/york-przedswiateczny.html' title='York przedswiąteczny'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kRotFbJ4GQ8/TvEPvBpUHlI/AAAAAAAABRU/xfXucrk7ze0/s72-c/York+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-2563209006086909392</id><published>2011-12-14T07:00:00.000Z</published><updated>2011-12-14T07:00:00.459Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty kulinarne'/><title type='text'>Kulinarne podarki vol. 7</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RCrCicrCSQM/TuN6W8xYEFI/AAAAAAAABPc/Rl560ODAjZc/s1600/IMG_1084.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="336" src="http://2.bp.blogspot.com/-RCrCicrCSQM/TuN6W8xYEFI/AAAAAAAABPc/Rl560ODAjZc/s560/IMG_1084.JPG" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla szybkiego poglądu wszystkim zainteresowanym robieniem kulinarnych prezentów świątecznych podaję odnośniki do poprzednich sześciu wpisów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/kulinarne-podarki-vol-6.html" target="_blank"&gt;Likier pomarańczowy arancello z korzennymi przyprawami &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-5.html" target="_blank"&gt;Sól miętowo - rozmarynowa&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-3.html" target="_blank"&gt;Sól cytrynowa z koprem włoskim, chilli i pieprzem syczuańskim&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-1.html" target="_blank"&gt;Sól cytrynowo - tymiankowa&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-2.html" target="_blank"&gt;Chutney z żurawiny i jabłek&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-4.html" target="_blank"&gt;Dżem żurawinowo - pomarańczowy z nutą wanilii i kardamonu &lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A dziś orzechy i migdały w jednej z moich ulubionych form, czyli słodko - pikantnej glazurze. W internecie jest sporo przepisów na tego typu smakołyki, ja jednak wypracowałam swoją ulubioną mieszankę przypraw, której używam też do aromatyzowania popcornu. I sekretem jest też solone masło. Zachęcam do zrobienia, może nawet jako przekąskę, choć te orzechy zapakowane do ładnych słoiczków moim zdaniem stanowią ciekawy i smaczny prezent. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ep1Lln3HOhk/TuN5ybX94II/AAAAAAAABPU/COWdyYeoRsM/s1600/IMG_1144pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ep1Lln3HOhk/TuN5ybX94II/AAAAAAAABPU/COWdyYeoRsM/s640/IMG_1144pl.jpg" width="442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RCrCicrCSQM/TuN6W8xYEFI/AAAAAAAABPc/Rl560ODAjZc/s1600/IMG_1084.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Słodko - pikantna mieszanka orzechowa&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g dowolnych orzechów i/lub migdałów (na potrzeby tego wpisu użyłam 100g połówek włoskich orzechów i 100g całych, nieblanszowanych migdałów)&lt;br /&gt;ok. 30g solonego masła, stopionego&lt;br /&gt;1 łyżka oleju słonecznikowego &lt;br /&gt;¼ łyżeczki pieprzu cayenne&lt;br /&gt;¼ łyżeczki mielonego kuminu&lt;br /&gt;¼ łyżeczki wędzonej papryki w proszku&amp;nbsp; &lt;br /&gt;½ łyżeczki mielonego cynamonu&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka przyprawy korzennej (użyłam mixed spice, może być przyprawa do piernika) &lt;br /&gt;2 łyżki płynnego miodu&lt;br /&gt;2 łyżeczki ziaren sezamowych&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 150 stopni C i wyłożyłam dużą blaszkę papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce wymieszałam masło ze wszystkimi przyprawami, olejem, jedną łyżką miodu, następnie dorzuciłam orzechy i migdały. Dokładnie wymieszałam, aby masa pokryła orzechy i migdały, następnie wyłożyłam je na blaszkę, w jedne warstwie, starając się zachować między nimi małe odstępy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstawiłam do piekarnika na 10 minut, a po tym czasie skropiłam resztą miodu i piekłam kolejne 5 minut. Następnie posypałam sezamem i piekłam jeszcze 5 minut. Trzeba kontrolować piekarnik, bo miód lubi się przypalić i być gorzki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po upieczeniu od razu wyciągnęłam blaszkę z piekarnika i odstawiłam do całkowitego ostygnięcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzechy i migdały przełożyłam do słoiczków i szczelnie je zakręciłam. Myślę, choć jeszcze nie próbowałam, że szczelnie zamknięte powinny wytrzymać przez ok. miesiąc. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-2563209006086909392?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/2563209006086909392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=2563209006086909392&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2563209006086909392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2563209006086909392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/kulinarne-podarki-vol-7.html' title='Kulinarne podarki vol. 7'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-RCrCicrCSQM/TuN6W8xYEFI/AAAAAAAABPc/Rl560ODAjZc/s72-c/IMG_1084.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-8727266425813855815</id><published>2011-12-13T06:00:00.000Z</published><updated>2011-12-13T06:00:13.396Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><title type='text'>Pomagamy Kubie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochani,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz kolejny&amp;nbsp; blogerzy kulinarni zorganizowali się w szczytnym celu. Pod patronatem Pani Moniki Mrozowskiej (aktorki znanej z takich seriali jak "Rodzina Zastępcza" czy "Hotel 52") oraz Pana Tomasza Jakubiaka (szefa kuchni znanego m.in. z Kuchnia TV oraz programu "Dzień Dobry TVN") zostały wydane&amp;nbsp; kalendarze kulinarne w dwóch wersjach na 2012 rok. Dochód z ich sprzedaży zostanie przeznaczony na &lt;span style="font-size: small;"&gt;rehabilitację Kuby, który urodził się z ciężką wadą serca. Wszystkich zainteresowanych pomocą Kubie oraz aktualnościami na temat jego rehabilitacji zapraszam na&lt;a href="http://mojkubusiek.bloog.pl/" target="_blank"&gt; blog prowadzony przez jego dzielną mamę. &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kalendarze znajdziecie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span&gt;W opcji KUP TERAZ, w cenie 50 złotych za sztukę (+ koszty wysyłki):&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br style="font-family: inherit;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://allegro.pl/niezwykly-kalendarz-kulinarny-charytatywna-i1981782849.html" target="_blank"&gt;Kalendarz pod patronatem Pana Tomasza (do którego ja dołożyłam swoją cegiełkę) &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1581772255"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1581772255"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://allegro.pl/niezwykly-kalendarz-kulinarny-charytatywna-i1981782361.html" target="_blank"&gt;Kalendarz pod patronatem Pani Moniki &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span&gt;I z możliwością licytacji, cena wywoławcza 30 złotych (+koszty wysyłki):&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span&gt;&lt;a href="http://allegro.pl/niezwykly-kalendarz-kulinarny-charytatywna-i1982532912.html" target="_blank"&gt;Kalendarz pod patronatem Pani Moniki &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span&gt;&lt;a href="http://allegro.pl/niezwykly-kalendarz-kulinarny-charytatywna-i1982532957.html" target="_blank"&gt;Kalendarz pod patronatem Pana Tomasza &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ilość kalendarzy jest limitowana, każdy zawiera 13 przepisów. Zapraszam do kupowania, licytowania, pomóżmy wspólnie Kubie. Aby kupić kalendarz nie trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem serwisu Allegro.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziękuję bardzo i pozdrawiam! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-8727266425813855815?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/8727266425813855815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=8727266425813855815&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8727266425813855815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8727266425813855815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/pomagamy-kubie.html' title='Pomagamy Kubie'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-8282015993444922871</id><published>2011-12-10T00:00:00.000Z</published><updated>2011-12-10T11:37:12.991Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty kulinarne'/><title type='text'>Kulinarne podarki vol. 6</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, jestem złą, złą blogerką. W zeszłym roku byłam lepiej zorganizowana i udało mi się przedstawić Wam aż pięć propozycji na kulinarne prezenty świąteczne.* Pamiętacie je jeszcze? Wklejam odnośniki do nich, może komuś się przydadzą i w ty roku, może ktoś przeoczył, może są tu nowi czytelnicy. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-5.html" target="_blank"&gt;Sól miętowo - rozmarynowa&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-3.html" target="_blank"&gt;Sól cytrynowa z koprem włoskim, chilli i pieprzem syczuańskim&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-1.html" target="_blank"&gt;Sól cytrynowo - tymiankowa&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-2.html" target="_blank"&gt;Chutney z żurawiny i jabłek&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/12/kulinarne-podarki-vol-4.html" target="_blank"&gt;Dżem żurawinowo - pomarańczowy z nutą wanilii i kardamonu &lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku najprawdopodobniej dorzucę tylko dwie propozycje, ale serdecznie zapraszam do obejrzenia całego działu &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/search/label/prezenty%20kulinarne" target="_blank"&gt;"prezenty kulinarne"&lt;/a&gt;, bo oprócz wyżej wymienionych są inne (niestety sezonowe) chutneye, ale i kruche ciasteczka, które z powodzeniem piekłam do świątecznych paczek. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby o tej porze roku wykonać np. &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/08/bliskie-spotkania-trzeciego-stopnia_17.html" target="_blank"&gt;karmelizowaną cebulę&lt;/a&gt;, która w niektórych delikatesach potrafi być dość droga. Zachęcam gorąco do zrobienia prezentów własnoręcznie - dla wielu &lt;i&gt;foodies &lt;/i&gt;(czy ktoś wymyślił już polski odpowiednik?) takie prezenty to wielka frajda - zarówno robić je i dostawać w prezencie. Ale dosyć tego wstępu i tłumaczenia się. Czas na pierwszą w tym sezonie propozycję. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to likier, na który przepis znalazłam w jakimś starym numerze "Good Food", oczywiście nie byłabym sobą, gdybym go nie zmieniła. Nazwany został &lt;i&gt;arancello&lt;/i&gt;, gdyż przypomina trochę znany likier z cytryn - &lt;i&gt;limoncello&lt;/i&gt;, ale ma dodatek korzennych przypraw. W sam raz na zimowy wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xzHtfomxPGI/TuND8RJryWI/AAAAAAAABPM/m0gvX-B1IHU/s1600/IMG_1034pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-xzHtfomxPGI/TuND8RJryWI/AAAAAAAABPM/m0gvX-B1IHU/s640/IMG_1034pl.jpg" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Likier pomarańczowy arancello z korzennymi przyprawami &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ok. 0.75l&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;skórka obrana cienko z 5 małych pomarańczy (bez tej białej warstwy)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mały kawałek kory cynamonowej&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;laska wanilii, nacięta (opcjonalnie)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 strączki kardamonu (użyłam zielonego)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 goździków &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;500ml czystej wódki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250g drobnego cukru &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250ml wody &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skórkę pomarańczową, cynamon, wanilię, kardamon i goździki zalałam w słoiku wódką i zamknęłam szczelnie. Zostawiłam na 7 dni, codziennie wstrząsałam lekko słoikiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po tym czasie do słoika dodałam wodę z rozpuszczonym w niej cukrze i zamknęłam na kolejne 5 dni, codziennie potrząsając lekko słoikiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przecedziłam do butelki, zachowując korę cynamonową i dwa paski skórki pomarańczowej, jako element dekoracyjny. Można dorzucić goździki czy strąki kardamonu do dekoracji, jak ktoś ma ochotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* już wiem, czemu w zeszłym roku miałam więcej czasu! Nawaliło śniegu, w związku z małym ruchem w biznesie szef nas puszczał do domu ok. 16, także dlatego, żebyśmy gdzieś nie utknęli w jakiejś zamieci, a centrum fitness było w ogóle nieczynne wieczorami.&amp;nbsp; Tak było! (kiedy tu był ten brzeziniak, co co już teraz nie ma ;) )&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-8282015993444922871?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/8282015993444922871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=8282015993444922871&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8282015993444922871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8282015993444922871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/kulinarne-podarki-vol-6.html' title='Kulinarne podarki vol. 6'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xzHtfomxPGI/TuND8RJryWI/AAAAAAAABPM/m0gvX-B1IHU/s72-c/IMG_1034pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3146523902619652940</id><published>2011-12-06T08:00:00.000Z</published><updated>2011-12-06T08:00:16.692Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pasztety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><title type='text'>Pani Pasztetowa (wpis podwójny)</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;noscript&gt;&lt;/noscript&gt;&lt;i&gt;"Obraziłam się na świat&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie mieszkam tam gdzie&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dawniej od miesiąca&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mym domem jest lodówka &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lubię jeść więc mało jest&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miejsc gdzie mogłabym&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czuć się szczęśliwsza&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na białych drzwiach wywieszka&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czarna a na niej na żółto&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;me nazwisko mam tu wszystko&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czego trzeba święty spokój&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i ulubioną porę roku&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;łapy precz nie dzielę się&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jedzeniem ha ha ha...&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasami tylko żal &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ogarnia mnie z powodu &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;braku miłosnych wzlotów &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lecz właśnie wczoraj &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;coś zdarzyło się &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pan pasztet poprosił mnie&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o rękę zgodzę się &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo myślę że ja też&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;coś do niego czuję&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znamy się krótko &lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lecz mam przeczucie że&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miło będzie razem się zestarzeć&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;łapy precz nie dzielę się&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jedzeniem ha ha ha"&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=4ytuYQCzloc" target="_blank"&gt;"Pani Pasztetowa" K. Nosowska&lt;/a&gt;) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak od jednej z moich ulubionych piosenek przejdę do opisu mojego ulubionego pasztetu. Ten bynajmniej nie starzeje się w lodówce. Jest gładki, kremowy, można by powiedzieć &lt;i&gt;luksusowy, &lt;/i&gt;choć zrobiony z tanich, dobrych wątróbek drobiowych. Przykryty warstwą klarowanego masła stanowi elegancką przekąskę, a jeśli zaserwujecie go z tostowaną brioszką, to może będą się Wam ślizgać zęby, ale gwarantuję, że doznania smakowe niezapomniane. Stąd dziś dwa przepisy. Ten pasztet aż prosi się o maślaną brioche, a skoro niedawno upiekłam najlepszą w swoim życiu, to od razu wrzucę przepis. Brioche wykonałam dzięki&amp;nbsp; rekomendacji &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/05/300-normy.html" target="_blank"&gt;Krysi, samozwańczej kuchmistrzyni,&lt;/a&gt; a autorem przepisu jest nieoceniony Michel Roux (w oryginale nie ma manny, ale bałam się, że brioche nie wyjdzie z mojej nie pierwszej jakości foremki). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5lQA6De7YsM/Ts1oy3XaPoI/AAAAAAAABNM/QNwOU0IHWFY/s1600/IMG_0957_pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-5lQA6De7YsM/Ts1oy3XaPoI/AAAAAAAABNM/QNwOU0IHWFY/s640/IMG_0957_pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pasztet z wątróbek drobiowych z brandy i tymiankiem&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;6 porcji *&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok 450g wątróbek drobiowych, oczyszczonych, osuszonych &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;150g masła + ok. 50 na przykrycie pasztetu&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szalotka, obrana i posiekana&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 ząbek czosnku, obrany i posiekany&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;listki obrane z 2-3 gałązek świeżego tymianku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;chlust brandy&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki gęstej kremówki (użyłam tej o zawartości 50.5% tłuszczu) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieco świeżo startej gałki muszkatołowej&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2-3 szczypty mielonych goździków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ok. 30 g masła usmażyłam na małym ogniu szalotkę, aż był miękka, ale nie brązowa. Dodałam czosnek&amp;nbsp; i 2 łyżeczki listków tymianku i smażyłam minutę. Zwiększyłam ogień pod patelnią.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątróbki drobiowe posoliłam i zmieliłam sporo pieprzu, po czym wrzuciłam na patelnię z szalotkami i czosnkiem.&amp;nbsp; Smażyłam mieszając przez ok. 5 minut, dodałam gałkę muszkatołową, mielone goździki i wlałam brandy. Trzymałam na ogniu, aż nieco odparowała, następnie ściągnęłam patelnię z ognia i odstawiłam na bok, aby nieco ostygła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kilku minutach zawartość patelni przełożyłam do robota kuchennego i zmieliłam na gładką masę. W ostatnim etapie mielenia dodałam resztę masła i śmietanę. Doprawiłam jeszcze solą i pieprzem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masę przełożyłam na gęste sito i dokładnie przetarłam. To trochę pracochłonne, ale warte kilku minut roboty, bo powoduje, że pasztet jest naprawdę kremowy, aksamitny. Rozłożyłam do ramekinów i schłodziłam w lodówce przez parę godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok. 50g masła sklarowałam - dodałam do rondelka i na minimalnym ogniu podgrzewałam, aż wytrąciła się biała piana, którą delikatnie zebrałam z powierzchni. Pojawił się też biały glut na dnie. Dorzuciłam pozostałe listki tymianku i delikatnie łyżką, aby nie nabrać białego osadu przekładałam masło z tymiankiem na górę pasztetu w ramekinach. Przykryłam folią i zostawiłam w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pasztet konsumować maksymalnie do 7 dni od dnia produkcji. Przed podaniem wyjąć z lodówki, aby masło nieco odtajało. Idealnie pasują do niego małe korniszonki oraz maślana brioche, lekko przypieczona w tosterze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Brioche wg Michel Roux&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;na jedną małą keksówkę &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;35 ml letniego mleka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7.5 g świeżych drożdży (lub 3.5g suchych aktywnych, albo 4g suchych błyskawicznych)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;250g mąki&lt;br /&gt;pół łyżki soli&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;175 miękkiego masła &lt;br /&gt;1 łyżka cukru drobnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;masło do wysmarowania foremki&lt;br /&gt;nieco manny &lt;br /&gt;1 jajko, rozkłócone (opcjonalnie)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drożdże rozprowadziłam w mleku, używałam suszonych, więc musiałam chwilę odczekać aż się obudzą. W misie miksera połączyłam z mąką, solą i jajkami i wyrobiłam gładkie, elastyczne ciasto.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W międzyczasie ręcznym mikserem utarłam masło z cukrem na gładko. Następnie stopniowo, łyżka po łyżce wkręcałam maślany krem w ciasto. Gdy zniknęła ostatnia łyżka masła wyrobiłam ciasto jeszcze przez kilka minut, przykryłam i zostawiłam w zimnej kuchni na całą noc (można zostawić w temperaturze pokojowej na 2-4 godziny, aż wyrośnie).&amp;nbsp; Po pierwszym wyrośnięciu odpowietrzyłam ciasto - zamieszałam je szpatułką, bo na odpowietrzanie pięścią jak przy chlebie, jest zdecydowanie zbyt klejące i rzadkie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Keksówkę wysmarowałam masłem i wysypałam odrobiną kaszki manny. Przełożyłam ciasto do keksówki, przykryłam kawałkiem folii kuchennej i wstawiłam do lodówki na cały dzień. Może stać w lodówce do 24 godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyciągnęłam z lodówki na godzinę przed pieczeniem. Piekarnik nagrzałam do 180 stopni C (termoobieg). Przed pieczeniem posmarowałam rozkłóconym jajkiem. Można naciąć brioche, aby zapobiec niekontrolowanemu jej pęknięciu. Ja się bałam nacinać, aby ciasto nie opadło, ale brioche nie pękła za mocno. Piekłam, aż się zarumieniła i drewniana wykałaczka wbita w ciasto wychodziła zeń sucha. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pu upieczeniu zostawiłam w formie, aby lekko ostygła, następnie wyłożyłam z formy i wystudziłam zupełnie na kratce. Przed podaniem do pasztetu pokroiłam na kromki i przypiekłam nieco w tosterze. &lt;b&gt;Uwaga! &lt;/b&gt;Ze względu na dużą ilość masła, tosty z brioche lubią się przypalić, więc trzeba kontrolować stopień ich przypieczenia.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;* tzn. 6 moich ramekinów, ale spokojnie na przystawkę ta ilość wystarczy nawet na 8-10 osób &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3146523902619652940?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3146523902619652940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3146523902619652940&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3146523902619652940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3146523902619652940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/pani-pasztetowa-wpis-podwojny.html' title='Pani Pasztetowa (wpis podwójny)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5lQA6De7YsM/Ts1oy3XaPoI/AAAAAAAABNM/QNwOU0IHWFY/s72-c/IMG_0957_pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1844749129031386297</id><published>2011-12-02T07:30:00.000Z</published><updated>2011-12-02T12:00:17.333Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><title type='text'>Gdzie jeść? The Kitchin, Edynburg</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wstępie jeszcze raz dziękuję tym, którzy głosowali &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/02/nie-rzucim-kapusty.html" target="_blank"&gt;na mój przepis&lt;/a&gt; w konkursie w marcu. 26 listopada udało mi się odebrać moją nagrodę - posiłek w wybranej przeze mnie restauracji, czyli &lt;a href="http://www.thekitchin.com/kitchin/home" target="_blank"&gt;The Kitchin &lt;/a&gt;w odnowionej dokowej dzielnicy Edynburga. To doświadczenie było warte każdego wydanego pensa i każdego dnia oczekiwania. &lt;i&gt;&lt;b&gt;Dziękuję Wam! &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;I ostrzegam - to nie jest krótka relacja, nie potrafiłam się streszczać w przypadku tej restauracji. Serdecznie przepraszam za jakość zdjęć - do eleganckiej kopertówki mój Canon nie wejdzie, stąd użyłam starego aparatu -małpki, ale bez lampy - stąd zdjęcia są nieostre. Mam nadzieję, że opisy zrobią swoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tSBRCh4V_is/TtfkmJF5AsI/AAAAAAAABOc/QSZailBiyDE/s1600/PICT1331.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-tSBRCh4V_is/TtfkmJF5AsI/AAAAAAAABOc/QSZailBiyDE/s400/PICT1331.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Po kolacji wręczono nam listę dań i win, które spożywaliśmy &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie zacząć od tego, że mimo, iż oboje z lubym jesteśmy wielkimi fanami dobrej kuchni, to nigdy nie mieliśmy okazji zjeść w restauracji uhonorowanej gwiazdką (lub kilkoma) Michelin. Przyznam to od razu - o ile ceny dań serwowanych na lunch są do przełknięcia, to uważaliśmy, że wydawanie grubych pieniędzy na kolację pewnie nie jest współmierne do radości całego doświadczenia, użytych składników czy serwowanych alkoholi. Ot, taki snobizm. Dziś wiemy oboje, że bardzo się myliliśmy. Z mojej relacji wywnioskujecie pewnie, że za podane dania powinno się płacić jednak dużo mniej, bo przecież taka głowizna, czy rybie policzki są tanie. Nie o to chodzi. Istotą wizyty w takim miejscu jest nie tylko jedzenie. Choć oczywiście - ono jest najważniejsze. Płaci się za otoczkę, za profesjonalną obsługę, za możliwość zadania pytania szefowi kuchni, który jest uważany za jednego z większych europejskich, jeśli nie światowych talentów. I oboje jesteśmy gotowi powtarzać to doświadczenie, nawet kosztem tego, że wyjdziemy na obiad do restauracji tylko raz w roku. Już myślimy o kolejnej wizycie w The Kitchin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pz7NZ36Rxpo/Tti54WGdZ-I/AAAAAAAABOk/YJxqpLr1PZM/s1600/PDW_2078_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-pz7NZ36Rxpo/Tti54WGdZ-I/AAAAAAAABOk/YJxqpLr1PZM/s400/PDW_2078_2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zdjecie dzieki uprzejmosci Stripecom http://stripecom.co.uk/&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oboje bez momentu wahania zdecydowaliśmy się na menu degustacyjne, co więcej jest to menu niespodzianka. Byłoby szalenie trudno wybrać trzy dania z karty, a menu degustacyjne proponowało ich aż siedem zakończonych kawą lub herbatą z wyselekcjonowanymi &lt;i&gt;petit four &lt;/i&gt;(dosłownie z francuskiego &lt;i&gt;mały piec, &lt;/i&gt;małe ciasteczka, czekoladki, słodycze podawane na koniec posiłku, mogą być częścią deseru, lub być serwowane po nim). Co więcej menu obejmowało produkty pochodzące zarówno z morza i lądu. Spełniało wymagania nowicjuszy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka słów o samym lokalu. Tom Kitchin, który praktykował w restauracjach z trzema gwiazdkami, otworzył The Kitchin w 2006 roku i już w 2007 roku zdobyła ona gwiazdkę Michelin. Tym samym stał się najmłodszym w historii szefem kuchni uhonorowanym tą nagrodą. Aby na nią zasłużyć nie dość, że trzeba popisać się kunsztem kulinarnym, ale także mieć pierwszorzędną obsługę i wykazać się niezmiennym wysokim poziomem zarówno obsługi, jak i serwowanych dań. &lt;a href="http://www.thekitchin.com/kitchin/awards" target="_blank"&gt;Lista &lt;/a&gt;innych branżowych nagród jest bardzo długa. Sam lokal jest bardzo stylowy, schludny, bez zadęcia. Powitała nas recepcjonistka, odebrała nasze płaszcze i zaprowadziła do stolika. Ponieważ do menu degustacyjnego wybraliśmy zestaw win polecanych przez sommeliera, na przywitanie tego wieczoru poczęstowano nas lampką szampana. W oczekiwaniu na stolik, albo po skończonym posiłku można relaksować się w fotelach w pomieszczeniu przy barze, który to bar oferuje duży wybór alkoholi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hl372Iy5I0Y/Tti6_zyB6wI/AAAAAAAABOs/a1zMC3SSsrs/s1600/DSC_8786.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://4.bp.blogspot.com/-hl372Iy5I0Y/Tti6_zyB6wI/AAAAAAAABOs/a1zMC3SSsrs/s400/DSC_8786.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zdjecie dzieki uprzejmosci Stripecom http://stripecom.co.uk/&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8oT5MEk3mV8/Tti7MguoiXI/AAAAAAAABO0/V6sqRnJQwwI/s1600/DSC_8818.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-8oT5MEk3mV8/Tti7MguoiXI/AAAAAAAABO0/V6sqRnJQwwI/s400/DSC_8818.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zdjecie dzieki uprzejmosci Stripecom http://stripecom.co.uk/&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sali restauracyjnej, na moje oko mogącej pomieścić między 40 a 50 nakryć, krzątała się obsługa, a jedna ze ścian jest częściowo przeszklona, co umożliwia podglądanie "teatru" gotowania, jaki ma miejsce w kuchni (a tam - sami faceci, w tym szef Kitchin, ok. dziesięciu kucharzy i uwaga: jedna młoda kobieta), idąc do sali minęliśmy gablotki z książkami szefa kuchni, które można kupić w recepcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Bstzt7IsB3Q/TtffUXVOgWI/AAAAAAAABNU/0HCzBjfUK5w/s1600/PICT1304.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Bstzt7IsB3Q/TtffUXVOgWI/AAAAAAAABNU/0HCzBjfUK5w/s400/PICT1304.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obsługa szalenie uprzejma, ale sympatyczna i dostępna, bez zadęcia, bardzo rzeczowa - odpowiadają na wszelkie pytania związane z serwowanymi daniami, każde danie zresztą poprzedzone jest krótkim opisem składników, szczególnie ciekawe dla tych, którzy są w The Kitchin pierwszy raz, albo jedzą coś nowego. Sommelier zsynchronizowany idealnie z kelnerami przynoszącymi kolejne dania. Dla pełni szczęści tłumaczy&amp;nbsp; krótko, acz treściwie dlaczego zdecydował się zaserwować takie, a nie inne wino do każdego dania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze coś, o czym muszę wspomnieć, bo z takim podejściem do klienta spotkałam się po raz pierwszy. Gdy luby zdjął marynarkę, od razu pojawił się ktoś, kto zaproponował, że odwiesi ją do garderoby na wieszak. Gdy wychodziliśmy do toalety, pozostawiona w nieładzie serwetka była natychmiast składana przez kogoś z obsługi, a gdy tylko zasiadaliśmy z powrotem za stołem ktoś pojawiał się z idealnym wyczuciem czasu, aby tę serwetkę rozłożyć nam na kolanach. "Także dlatego niektóre knajpy mają te gwiazdki, a zdecydowała większość ich nie ma" - powiedziałam do lubego. Dbałość o najmniejszy szczegół na każdym etapie, przy tym robione to w nienarzucający się sposób. Ale dosyć tego wodolejstwa. Pewnie jesteście ciekawi co zjedliśmy i wypiliśmy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mvbNgeolltY/TtfhmQBZhiI/AAAAAAAABNc/SOCVI0yX40Y/s1600/PICT1291.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-mvbNgeolltY/TtfhmQBZhiI/AAAAAAAABNc/SOCVI0yX40Y/s400/PICT1291.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na powitanie wraz z szampanem dostaliśmy dip z niebieskiego sera z zestawem warzyw i przekąsek do maczania. Pojawił się pan z wózeczkiem pełnym pieczywa i powiedział, że dzisiejszego wieczoru serwują różne gatunki pieczywa i spytał jaki rodzaj chleba sobie życzymy do naszych przystawek. Zdecydowaliśmy się na neutralny chleb na zakwasie (najlepszy chleb na zakwasie jaki jadłam w UK, poza tymi domowymi) . W białych rękawiczkach ukrojono nam po dobrej pajdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Appetiser &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Celeriac velouté served with chestnuts andapple &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Philipponnat Royal Reserve Champagne, France) &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszła pora na pierwsze danie: &lt;i&gt;amuse bouche, &lt;/i&gt;małą zupkę na rozbawienie naszych buzi, jak sama nazwa wskazuje. A była to&amp;nbsp; aksamitna zupa z selera z grzaneczkami, jabłkiem i kasztanami. &lt;i&gt;Velouté &lt;/i&gt;- jak nas poinformowano, czyli albo idealnie gładka gęsta zupa albo klasyczna francuska receptura na jasny sos na bulionie z zasmażką. Brzmi ciężko, gęsto i lepko? Wręcz przeciwnie. Była wręcz puchata, jeśli tak można powiedzieć u zupie, złamana kwaśnym jabłkiem i malutkimi grzaneczkami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="background-color: white; color: #666666;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Shellfish Rockpool&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="background-color: white; color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="background-color: white; color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;A rockpool of West Coast shellfish servedwith sea vegetables in a shellfish consommé &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="background-color: white; color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Three Choirs, Coleridge Hill, Gloucestershire, England, 2010)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed przystawką czekało nas jeszcze jedno małe danie i zaserwował nam je sam Tom Kitchin. Przywitał nas w restauracji, spytał czy jesteśmy gotowi na menu, wytłumaczył ideę drugiego małego dania. W głębokich talerzach dostaliśmy ułożone misternie owoce morza, kawior i wodorosty. Szef wytłumaczył, że inspirował się tym, co najlepsze dają szkockie wody - ostrygi, krewetki, ogony racze. Powiedział, że mamy sobie wyobrazić, że to jest kawałek wybrzeża i nadchodzi przypływ - w tym momencie z porcelanowego garnuszka wlał nam do talerzy esencjonalny bulion (&lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt;consommé) &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;ze skorupiaków. Efekciarskie pomyślicie? Może trochę w tym popisywania się, ale smak! Od tych wszystkich świeżych owoców morza aż biło słodyczą. Kuleczki kawioru pękały radośnie, a bulion "spiął" to wszystko w jedną harmonijną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BlaEXf4Sba0/Ttfh7-eR7HI/AAAAAAAABNk/QrwecOZBou8/s1600/PICT1296.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-BlaEXf4Sba0/Ttfh7-eR7HI/AAAAAAAABNk/QrwecOZBou8/s400/PICT1296.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Razor Clams (Spoots)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Razor clams from Arisaig, cooked to orderand served with diced vegetables,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;chorizo and lemon confit&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Semillon “Margaret”, Peter Lehman, Barossa, Australia,2005)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas na główną przystawkę - znowu co dobrego Szkocji dało morze, czyli okładniczki. Podane w ich podłużnej muszli, ale już posiekane z warzywami, chorizo, w niezwykle delikatnym, lekko cytrusowym śmietanowym sosie. Na górze konfitowana (wiem takiego polskiego słowa oficjalnie nie ma, &lt;i&gt;confit &lt;/i&gt;- obróbka termiczna w dużej ilości tłuszczu i niskiej temperaturze) cytryna i kawałek kalmarów. Wyczyściłam chlebem puste muszle, tak mi było szkoda tego sosu!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RHYp0lZ9Xok/TtfiezA6rSI/AAAAAAAABNs/EwQ7ZG_8UvY/s1600/The+Kitchin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-RHYp0lZ9Xok/TtfiezA6rSI/AAAAAAAABNs/EwQ7ZG_8UvY/s400/The+Kitchin.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Pig’s Head &amp;amp; Scallop&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Boned and rolled pig’s head, served withseared hand-dived Orkney scallop and crispy ear salad &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Gewurztraminer Hugel, Alsace, France, 2009)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po tym jeszcze nie był czas na jedno z dań głównych... To był czas na sztandarowe, jak nam powiedziano, danie szefa kuchni. A był nią mały kotlecik ze świńskiej głowizny, podany z ręcznie łowionym przegrzebkiem z Orkadów, smażonym chrupkim uchem świńskim, sosem z kuminu i sałatką, bardzo podobną do gęstego sosu tatarskiego. Głowizna zasługuje na szczególną uwagę - wieprzowina, która kryła się pod delikatną, kruchą panierką była lepka, delikatna i bardzo intensywna w smaku - kwintesencja wieprzowego smaku jest właśnie w tych kąskach, a nie polędwicy - pomyślałam.&amp;nbsp; Ucho świńskie było&amp;nbsp; niezwykle cienko pocięte, ułożone w misterną konstrukcję i usmażone - naprawdę chrupkie. Przegrzebek delikatnie usmażony, mięsisty, słodki i co ważne - ręcznie odławiany, jak dotąd nie wierzyłam, że to ma&amp;nbsp; taki wpływ na smak. Trzy różne smaki, trzy odmienne konsystencje. Potrójna radość dla podniebienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tO9XVZEGVsQ/Ttfi172nd_I/AAAAAAAABN0/eIp1ylVvOGs/s1600/PICT1302.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-tO9XVZEGVsQ/Ttfi172nd_I/AAAAAAAABN0/eIp1ylVvOGs/s400/PICT1302.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Monkfish&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Seared monkfish cheeks from Scrabster andlocal red mullet served with risotto and&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;a lemon buerre blanc &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Etna Rosso, Tenuta Delle, Terre Nerre, Sicily, 2010) &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Danie rybne, czyli jedno z dwóch dan głównych. Szef Kitchin trafił w mój czuły punkt - risotto. Delikatne, kremowe, polane klasycznym sosem z masła (&lt;i&gt;beurre blanc)&lt;/i&gt; i cytryny. Na górze dwa kawałki ryby - policzek żabnicy, zwarty, mięsisty, ale delikatny, a także barwena, która rozpływała się w ustach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-G8KvI2DxzzE/TtfjEmcGsdI/AAAAAAAABN8/zCA_bxd4wNM/s1600/PICT1309.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-G8KvI2DxzzE/TtfjEmcGsdI/AAAAAAAABN8/zCA_bxd4wNM/s400/PICT1309.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&amp;nbsp; Woodcock&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;First of the season Perthshire woodcockserved with pumpkin, salsify and a sauce ‘salmis’&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Carmenere ‘Orzada’ Odfjell, Maule Valley, Chile, 2008) &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnie danie przed deserem, to było danie mięsne. Przyznam szczerze - spodziewałam się dziczyzny, ptactwa, czy może sarniny. Nie spodziewałam się dostać trzech kawałków słonki, z których jeden to była połowa głowy z dziobem i móżdżkiem. Przyznam, że zatkało mnie chwilowo, ale gdy doniesiono mi miseczkę z wodą z cytryną i dodatkową serwetkę do oczyszczenia dłoni, zabrałam się rękami za obgryzanie nogi i chrupanie głowy. Osobliwe to było, ale bardzo smaczne. Pod spodem była usmażona, soczysta pierś. Nie lada gratka dla wielbicieli smaku dziczyzny - był bardzo specyficzny. Do tego wyrazisty ciemny sos, pure z dyni i kilka usmażonych kostek z wężymordu (inaczej skorzonery) i warzyw. Jako, że nie jestem wielką fanką smaku dziczyzny, to danie najmniej trafiło w mój gust. Było smaczne, ale chyba nie zamówiłabym go drugi raz, w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed deserem zaproponowano nam wybór serów i porto, ale musieliśmy odmówić. Ledwo dokończyliśmy poprzednie danie, a jeszcze czekał na nas deser. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JJ0PejC9Hvg/TtfjiIWWQRI/AAAAAAAABOE/083hJRyKTGg/s1600/PICT1317.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-JJ0PejC9Hvg/TtfjiIWWQRI/AAAAAAAABOE/083hJRyKTGg/s400/PICT1317.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Pumpkin&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Spiced pumpkin custard served with mapleand pecan ice cream and candied pumpkin &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: #666666;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;(Kanu Kia-Ora late harvest, Stellenbosch, South Africa, 2008) &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A na deser... Och deser. Zrobiony z... warzywa. Korzenny budyń z dyni serwowany z kandyzowaną dynią, pestkami dyni, cukrowym szkiełkiem i lodami z pekanów i syropu klonowego. Orgia smaków i cały wachlarz różnych konsystencji. Tu coś się rozpływało w ustach, tam coś chrupało. Dla mnie deser idealny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachęceni widokiem świeżej mięty zrezygnowaliśmy z kawy na rzecz naparu ziołowego i zaserwowano nam po cztery małe słodkie przekąski - truflę z ciemnej czekolady, nugat z pistacjami, różowy makaronik i mini tartę z masą migdałową (&lt;i&gt;frangipan&lt;/i&gt;). 100% tego co sama bym wybrała. Każdy kęs był rewelacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d4GSu1yYRs0/Ttfj5AsYX-I/AAAAAAAABOM/L86JfitEYSM/s1600/PICT1321.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-d4GSu1yYRs0/Ttfj5AsYX-I/AAAAAAAABOM/L86JfitEYSM/s400/PICT1321.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka słów o winach. Dobór był moim zdaniem trafny, ale przyznaję, że nie jestem koneserem win. Konkretne nazwy, kraj pochodzenia i roczniki podałam w nawiasach przy daniach. Jedno wino nie do końca trafiło w mój gust, a było to wino zaserwowane z głowizną świńską. Rozumiem dobór wina intensywnego, mocnego, ale pewne nuty, jakby kwiatowo - owocowe nie trafiły do końca w mój gust. Natomiast wiadome było, że to tego dania wieprzowego, intensywnego, lepko - chrupiącego nie można podać delikatnego wina.&amp;nbsp; No cóż, to konkretne akurat nie było w zgodzie ze mną, a raczej jakaś jego nuta. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie wino deserowe podane do budyniu z dyni. Nie jestem fanką win deserowych, być może nie piłam jeszcze tych smacznych. To wino mimo, że dość kwiatowe nie zniechęcało zbytnią perfumowatością, jeśli mogę to tak nazwać. Uzupełniało nasz deser bardzo dobrze. Moim absolutnym faworytem było wino drugie (angielskie - dla mnie nowość), a także te dwa podane do ryby (lekkie czerwone wino) i dania z dziczyzny - to ostatnie głębokie, intensywne, garbnikowe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka uwag końcowych. Szef kuchni, Tom realizuje ideę &lt;i&gt;"From nature to plate" &lt;/i&gt;("Od natury na talerz"&amp;nbsp; albo "Z natury na talerz"?), co przejawia się tym, że gotuje ze składników sezonowych i&amp;nbsp; dużej mierze lokalnych. To gwarantuje świeżość dań, a znajomość klasycznych francuskich technik gotowania i innowacyjność szefa kuchni powoduje, że do brytyjskiej kuchni wprowadzony jest powiew świeżości. Malkontentów narzekających na to, jak uboga jest brytyjska kuchnia powinno się wysyłać do The Kitchin na re-edukację.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A i jeszcze ceny: za menu degustacyjne 70 funtów od osoby, za lampkę szampana na powitanie i lampkę wina o regularnym rozmiarze do każdego dania trzeba dopłacić 50 funtów od osoby. Woda mineralna uzupełniana przez cały wieczór przez kelnera to 4 funty. Napiwek &lt;b&gt;nie &lt;/b&gt;jest doliczany automatycznie, ale dla stolików od 8 osób i więcej 10% będzie doliczone do końcowego rachunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z całego serca i wszystkimi kubkami smakowymi polecam to miejsce. Muszę przyznać, że po paru dniach nadal nie pozbierałam szczęki z podłogi i ciągle żyję tą kolacją.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LAqPoKwSkmw/TtfkGFtDSjI/AAAAAAAABOU/PsKsvbeny-s/s1600/PICT1313.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-LAqPoKwSkmw/TtfkGFtDSjI/AAAAAAAABOU/PsKsvbeny-s/s400/PICT1313.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Szef Tom Kitchin i ja :)&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;The Kitchin&lt;br /&gt;78 Commercial Quay&lt;br /&gt;Leith, Edinburgh EH6 6LX&lt;br /&gt;Tel. 0131 555 1755&lt;br /&gt;Fax 0131 553 0608&lt;br /&gt;Email info@thekitchin.com&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otwarte:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek - czwartek&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 12.15pm -2.00pm&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 6.30pm to 10.00pm&lt;br /&gt;Piątek - sobota&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 12.15pm - 2.00pm&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 6.30pm to 10.30pm&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na stolik w sobotni wieczór czekaliśmy 5 miesięcy. Proszę to brać po uwagę przy ewentualnych planach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1844749129031386297?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1844749129031386297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1844749129031386297&amp;isPopup=true' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1844749129031386297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1844749129031386297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/12/gdzie-jesc-kitchin-edynburg.html' title='Gdzie jeść? The Kitchin, Edynburg'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tSBRCh4V_is/TtfkmJF5AsI/AAAAAAAABOc/QSZailBiyDE/s72-c/PICT1331.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-2936951256227178986</id><published>2011-11-26T08:30:00.000Z</published><updated>2011-11-26T08:30:01.234Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Śniadanie takie, że czacha dymi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo lubię korzenne zapachy i smaki, stąd z chęcią dołączam do akcji Ptasi, która po, jak myślę, udanej &lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/2010/12/Podsumowanie-Korzenny-Tydzien-2010.html" target="_blank"&gt;zeszłorocznej edycji&lt;/a&gt; zorganizowała ponownie &lt;i&gt;Korzenny Tydzień&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/2011/11/Zaproszenie-Korzenny-Tydzien-2011.html" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img height="200" src="http://cosniecos.blox.pl/resource/IMG_4872ban.JPG" style="color: black;" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tym chętniej, że w grudniowym numerze miesięcznika "Good Food" trafiłam na przepis, który tak poruszył moją wyobraźnię, że nie upłynęło wiele czasu, a pyszne placuszki, śmiem twierdzić, że najlepsze jakie dotąd jadłam trafiły na nasze talerze. Są nieco podobne do polskich racuchów, ale jakby skrzyżowanych z amerykańskimi naleśnikami (pancakes) i proszę niech Was nie zdziwi wykończenie ich solonym masłem - ono tu idealnie pasuje, mieszając się z kwaskowatą żurawiną i słodkim syropem klonowym.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;W listopadzie mieliśmy je na śniadanie już dwa razy i ciągle nie możemy przestać o nich myśleć, tak więc pewnie za niedługo będzie kolejna powtórka. Spróbujcie koniecznie w jakiś zimny poranek, szczególnie jeśli potem wybierzecie się na spacer - to śniadanie daje kopa!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;W stosunku do oryginalnego przepisu mój różni się tym, że nie zrobiłam cynamonowego, a korzenne (piernikowe) masło, nie obierałam jabłka i nie odmierzałam żurawiny co do grama.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AdiS2bXvhHo/Ts1SDN4AWFI/AAAAAAAABM0/0R7BvGu2rwE/s1600/IMG_0817pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-AdiS2bXvhHo/Ts1SDN4AWFI/AAAAAAAABM0/0R7BvGu2rwE/s560/IMG_0817pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Placuszki jabłkowo - żurawinowe z korzennym (piernikowym) masłem&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;2-3 porcje&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Na placuszki:&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;150g mąki samowzrastającej &lt;/span&gt;(można ja zrobić samemu mieszając każde 150g mąki pszennej z pól łyżeczki proszku do pieczenia i pół łyżeczki sody)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pół łyżeczki sody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczypta soli&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajko, rozkłócone&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 140ml maślanki&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki mleka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 40g stopionego masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 nieduże jabłko, starte na dużych oczkach&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść suszonej żurawiny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieco masła do smażenia i syrop klonowy do serwowania &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Masło korzenne (piernikowe):&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;ok. 40g solonego (koniecznie!) masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka przyprawy korzennej (do piernika)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka drobnego cukru &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przygotowałam masło. Nie za twarde posiekałam i ugniotłam dokładnie widelcem z przyprawą i cukrem. Uformowałam w mały, gruby wałeczek, zawinęłam w kawałek pergaminu i włożyłam do lodówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce wymieszałam mąkę z sodą, solą i utworzyłam dołek w środku. Dodałam rozkłócone jajko i mieszając dolałam maślankę, masło i mleko. Gdy mieszanka była jednolita i nie było śladów suchej mąki dodałam starte jabłko i żurawinę i delikatnie wymieszałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na patelni rozgrzałam masło i nakładałam po kopiastej łyżce masy, tak aby uformowały się nieduże placuszki. Smażyłam z jednej strony, aż dół był ścięty i przyrumieniony, następnie chwilę z drugiej strony. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serwowałam z plastrem piernikowego masła na górze polane syropem klonowym. I słowo daje, że jak teraz Wam o tym piszę, to mam ślinotok. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-2936951256227178986?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/2936951256227178986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=2936951256227178986&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2936951256227178986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2936951256227178986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/sniadanie-takie-ze-czacha-dymi.html' title='Śniadanie takie, że czacha dymi'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-AdiS2bXvhHo/Ts1SDN4AWFI/AAAAAAAABM0/0R7BvGu2rwE/s72-c/IMG_0817pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7784593740276962694</id><published>2011-11-21T18:28:00.001Z</published><updated>2011-11-21T20:22:34.280Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><title type='text'>Sezon na brukselkę, nie na leszcza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kto brukselki nie je, ten leszcz. Żartuję oczywiście i dziś pokazuję zapowiadany przepis na brukselkę, szczególnie, że czuję się zdopingowana przez tych, którzy donieśli, że nawet niebrukselkowym smakowała ta &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/mikro-kapustka-moja-miosc.html" target="_blank"&gt;brukselka duszona w soku pomarańczowym. &lt;/a&gt;Dlatego dziś bez dalszego przeciągania kolejna brukselkowa propozycja, tak pyszna, że mogę zjeść miskę samej brukselki na obiad i nie dopraszać się o nic więcej. Znowu brukselka z nutą słodyczy - dla tych, którzy nie przepadają za jej naturalną goryczką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przepis znalazłam w grudniowym numerze "Good Food", ale nie trzymałam się go ściśle.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-71SjHgND1nM/TsqkEwmyPyI/AAAAAAAABMk/t9xTsTuG5OM/s1600/XVII1pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-71SjHgND1nM/TsqkEwmyPyI/AAAAAAAABMk/t9xTsTuG5OM/s640/XVII1pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Słodko - kwaśna brukselka z szalotkami i rodzynkami &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;750g brukselki, twarde końce odkrojone i dół nacięty lekko na krzyż (dzięki temu ugotuje się równomiernie) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżki klarowanego masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 średnie szalotki, obrane i pokrojone na cienkie plasterki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczypta cukru demerara&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieduża garść rodzynek&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki octu balsamicznego lub octu winnego czerwonego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka szczypt słodkiej papryki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki płatków migdałowych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zagotowałam posoloną wodę na brukselkę, wrzuciłam ją do gara i w tym samym czasie rozgrzałam masło w głębokiej patelni. Na masło wrzuciłam szalotki i na małym ogniu smażyłam przez ok. 8 minut, aż były miękkie. W drugiej suchej patelni uprażyłam płatki migdałowe. Do szalotek dodałam cukier i rodzynki i smażyłam mieszając przez kolejne 2 minuty, po czym wlałam ocet i pozwoliłam, aby się zagotował, zaczął bulgotać i nieco wyparował. Następnie do szalotek z rodzynkami dodałam ugotowane i odcedzone brukselki, wymieszałam dokładnie. Doprawiłam solą, odrobiną pieprzu, posypałam papryką i płatkami migdałowymi. Serwowałam od razu. Odgrzane też są smaczne, choć najlepsze zaraz po przyrządzeniu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7784593740276962694?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7784593740276962694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7784593740276962694&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7784593740276962694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7784593740276962694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/sezon-na-brukselke-nie-na-leszcza.html' title='Sezon na brukselkę, nie na leszcza'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-71SjHgND1nM/TsqkEwmyPyI/AAAAAAAABMk/t9xTsTuG5OM/s72-c/XVII1pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3767212721096075176</id><published>2011-11-16T08:30:00.000Z</published><updated>2011-11-16T09:17:52.032Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Stało się (o flakach i odrobina historii)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_0IYniV4Tfo/TsAvDrqkUoI/AAAAAAAABL0/EqAyoIgqoH8/s1600/IMG_0749pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-_0IYniV4Tfo/TsAvDrqkUoI/AAAAAAAABL0/EqAyoIgqoH8/s560/IMG_0749pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ugotowałam wreszcie flaki. Nie żebym miała związaną z nimi jakąś traumę, bo w moim domu rodzinnym się ich nie jadało, jednak jest to składnik raczej mało popularny. A już na pewno obecnie w Wielkiej Brytanii. W czasach Rewolucji Przemysłowej, szczególnie w północnej, industrialnej części kraju flaki były bardzo popularne wśród uboższej części społeczeństwa. Ugotowany krowi żołądek, skropiony octem był tani, szybki i łatwy do zjedzenia, był swoistym &lt;i&gt;fast food&lt;/i&gt; tamtych czasów, gdy robotnik spędzał lwią część dnia w fabryce. Swoją drogą kupowało się ten specjał&amp;nbsp; tylko w niektórych miejscach, gdzie dokonywał się cały długi proces pozyskiwania i przygotowania flaków do spożycia, czemu towarzyszył nieciekawy zapach. Co ciekawe, ten okres w historii Wielkiej Brytanii związany jest ze znacznym pogorszeniem się jakości jedzenia. Duży przyrost naturalny spowodował, że przemysł spożywczy nie był w stanie sprostać wymaganiom rynku i w związku z utrzymaniem kosztów produkcji na niskim poziomie zaczął stosować tanie wypełniacze. Uderzyło to m.in. w jakość herbaty. Myślę, że z punktu widzenia historii żywności w Wielkiej Brytanii ten okres jest szczególnie ciekawy też z tego powodu, że z jednej strony na jedzenie nie było stać wielu ludzi, którzy ratowali się tanimi kąskami, ale z drugiej w związku z powstaniem i rozwojem kolei żywność w większej ilości i innego rodzaju była w stanie dotrzeć do każdego zakątku kraju. Poprawiła się też jakość produktów, dlatego, że były one szybciej transportowane. Ale o czym ja to miałam pisać? A, o flakach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś jest to składnik, który ciężko dostać, a i proces doprowadzenia flaków do atrakcyjnego wyglądu (nazwijmy to procesem wybielania), obgotowania ich wstępnie, aby były w miarę miękkie kosztuje swoje i za kilogram flaków trzeba zapłacić równowartość wołowiny na gulasz. To nie zachęca ludzi do kupowania flaków, a te nie pojawiają się nawet w dobrych sklepach rzeźniczych i trzeba je specjalnie zamawiać. Zamówiłam je więc i po przeanalizowaniu dostępnych w internecie przepisów zdecydowałam się ugotować flaki w stylu włoskim. Nie zdecydowałam się na tradycyjny polski sposób, dlatego, że miałam na uwadze lubego, który jednak cierpi na traumę flakową z dzieciństwa. Tak więc, oboje zjedliśmy te po włosku, są smaczne, choć nie jest to coś, co będziemy jadać regularnie. Myślę, że mój idealny przepis na flaki mam ciągle przed sobą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis jest kompilacją różnych z sieci, na zdjęciach wyglądały na gęstą potrawkę, mi wyszło coś w rodzaju zupy, acz dość treściwej. Od siebie dodałam majeranek, bo szalenie pasuje mi do flaków. Z tego co się orientuję, to najbliżej tym moim flakom do &lt;i&gt;Trippa alla Romana &lt;/i&gt;(jeśli chodzi o składniki, bo pojawia się wino i pecorino)&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7JgFaVZx6J4/TsAvfSmcz5I/AAAAAAAABL8/6-ZzrN20Brg/s1600/IMG_0756pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-7JgFaVZx6J4/TsAvfSmcz5I/AAAAAAAABL8/6-ZzrN20Brg/s560/IMG_0756pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Flaczki wołowe we włoskim stylu&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;4-6 porcji&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;750g flaków wołowych, oczyszczonych, wstępnie ugotowanych i pokrojonych na paseczki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki oliwy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 duża cebula, obrana&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 marchewki, obrane&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 gałązki selera naciowego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 ząbki czosnku, obrane &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;150ml wytrawnego białego wina&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200ml bulionu (użyłam warzywnego) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 x 400ml puszki siekanych pomidorów&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 papryczki peperoncino&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 liście laurowe&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka łyżeczek suszonego majeranku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść świeżej mięty&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść świeżo startego pecorino (parmezan też może być)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Seler naciowy, marchewki i cebulę posiekałam na bardzo drobno za pomocą robota kuchennego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do dużego, rozgrzanego garnka wlałam oliwę i wrzuciłam posiekane warzywa. Smażyłam mieszając przez ok. 5 minut. Następnie wlałam wino i trzymałam na ogniu, aż niemal całe wyparowało. Do gara wrzuciłam flaki, całe ząbki czosnku, liście laurowe, całe papryczki peperoncino, pomidory puszkowe wraz z sokiem, bulion, doprawiłam solą i pieprzem (dużo pieprzu!), dodałam majeranek, zamieszałam i zmniejszyłam ogień do minimum. Przykryłam i gotowałam przez 2 godziny, mieszając od czasu do czasu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serwowałam ze świeżą miętą i startym pecorino. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0Emaj9RL1FY/TsAv3KZrGaI/AAAAAAAABME/3ThGAIF10sY/s1600/IMG_0765pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-0Emaj9RL1FY/TsAv3KZrGaI/AAAAAAAABME/3ThGAIF10sY/s560/IMG_0765pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3767212721096075176?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3767212721096075176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3767212721096075176&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3767212721096075176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3767212721096075176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/stao-sie-o-flakach-i-odrobina-historii.html' title='Stało się (o flakach i odrobina historii)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_0IYniV4Tfo/TsAvDrqkUoI/AAAAAAAABL0/EqAyoIgqoH8/s72-c/IMG_0749pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3760520459122061414</id><published>2011-11-13T09:00:00.000Z</published><updated>2011-11-13T09:00:00.622Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><title type='text'>Jesienny spacer i nowe oko (dużo zdjęć)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z ciekawą przeceną nabyłam nowy obiektyw, Canon &lt;span class="st" style="font-family: inherit;"&gt;EF 50mm f/1.8 II i przyznam, że w natłoku zajęć ostatnio nie miałam czasu fotografować potraw na blog, ale pogoda w zeszły weekend była tak ładna, a światło sprzyjające, że zabrałam nowe oko na spacer nad rzekę. Dziś zapraszam więc na wycieczkę po mojej wiosce, podczas której udało mi się przetestować część możliwości nowego obiektywu, a także dostać ataku paniki na widok krów, śpieszących tłumnie w naszym kierunku. To mój pierwszy obiektyw stało ogniskowy, dopiero uczę się go, więc proszę o wyrozumiałość. Wszelkie rady, szczególnie dotyczące fotografowania jedzenia mile widziane. Zapraszam na jesienny spacer i pozdrawiam ciepło!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-066tgoVbDPA/Tr6CfFG50tI/AAAAAAAABIc/CiHid_6GKns/s1600/IMG_0642pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-066tgoVbDPA/Tr6CfFG50tI/AAAAAAAABIc/CiHid_6GKns/s560/IMG_0642pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3o4JhctN-ac/Tr6C28y8ATI/AAAAAAAABIk/1WXc5WwUl94/s1600/IMG_0644pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://4.bp.blogspot.com/-3o4JhctN-ac/Tr6C28y8ATI/AAAAAAAABIk/1WXc5WwUl94/s560/IMG_0644pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DTAhwEeG7tE/Tr6DM-6KmwI/AAAAAAAABIs/mYW5WRcaudA/s1600/IMG_0652pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-DTAhwEeG7tE/Tr6DM-6KmwI/AAAAAAAABIs/mYW5WRcaudA/s640/IMG_0652pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CKO0nm5Oki8/Tr6DnkzveUI/AAAAAAAABI0/Mq8ebI2h1-0/s1600/IMG_0653pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-CKO0nm5Oki8/Tr6DnkzveUI/AAAAAAAABI0/Mq8ebI2h1-0/s640/IMG_0653pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2W2MPtlhvfA/Tr6EHZfS6SI/AAAAAAAABI8/3CU1s0qTQjg/s1600/IMG_0654pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-2W2MPtlhvfA/Tr6EHZfS6SI/AAAAAAAABI8/3CU1s0qTQjg/s640/IMG_0654pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rJ0CCOHbpbg/Tr6EhLxqBqI/AAAAAAAABJE/T617bMuonkE/s1600/IMG_0657pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://1.bp.blogspot.com/-rJ0CCOHbpbg/Tr6EhLxqBqI/AAAAAAAABJE/T617bMuonkE/s560/IMG_0657pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BaX-kZMUM50/Tr6E7KtG-hI/AAAAAAAABJM/7z_nONPZKl8/s1600/IMG_0663pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://4.bp.blogspot.com/-BaX-kZMUM50/Tr6E7KtG-hI/AAAAAAAABJM/7z_nONPZKl8/s560/IMG_0663pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g6IaBuF4bdw/Tr6FYNbzF7I/AAAAAAAABJU/-u1cnQ5mtlE/s1600/IMG_0668pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-g6IaBuF4bdw/Tr6FYNbzF7I/AAAAAAAABJU/-u1cnQ5mtlE/s640/IMG_0668pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-c1Z39n5PPUA/Tr6FzSxCyDI/AAAAAAAABJc/v3gk42_PKoI/s1600/IMG_0669pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-c1Z39n5PPUA/Tr6FzSxCyDI/AAAAAAAABJc/v3gk42_PKoI/s640/IMG_0669pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-591y90MBMII/Tr6GLbXRr8I/AAAAAAAABJk/_fd8pDH0LPw/s1600/IMG_0675pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://1.bp.blogspot.com/-591y90MBMII/Tr6GLbXRr8I/AAAAAAAABJk/_fd8pDH0LPw/s560/IMG_0675pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-o7l7rATOjok/Tr6GqEub4XI/AAAAAAAABJs/nAkZVAWfnOc/s1600/IMG_0681pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-o7l7rATOjok/Tr6GqEub4XI/AAAAAAAABJs/nAkZVAWfnOc/s640/IMG_0681pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Q81XPBjdj_w/Tr6HGZesXwI/AAAAAAAABJ0/-SJDb-b2Vnk/s1600/IMG_0683pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-Q81XPBjdj_w/Tr6HGZesXwI/AAAAAAAABJ0/-SJDb-b2Vnk/s640/IMG_0683pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V9Fr3X_QEUM/Tr6HdfrRXdI/AAAAAAAABJ8/v7AXZxDINFI/s1600/IMG_0691pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://3.bp.blogspot.com/-V9Fr3X_QEUM/Tr6HdfrRXdI/AAAAAAAABJ8/v7AXZxDINFI/s560/IMG_0691pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DGwO7AohOqE/Tr6H1IiM7wI/AAAAAAAABKE/bVe3zOhEJ48/s1600/IMG_0693pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-DGwO7AohOqE/Tr6H1IiM7wI/AAAAAAAABKE/bVe3zOhEJ48/s640/IMG_0693pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RDYSQ57T_dQ/Tr6IRB4iz6I/AAAAAAAABKM/OxR3bW8bKy8/s1600/IMG_0697pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://2.bp.blogspot.com/-RDYSQ57T_dQ/Tr6IRB4iz6I/AAAAAAAABKM/OxR3bW8bKy8/s560/IMG_0697pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Cx6j4LWQyJI/Tr6I0Y3LxZI/AAAAAAAABKU/038i1aBj_Ok/s1600/IMG_0698pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-Cx6j4LWQyJI/Tr6I0Y3LxZI/AAAAAAAABKU/038i1aBj_Ok/s640/IMG_0698pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Qy8MaOKx7bY/Tr6JKuWW4JI/AAAAAAAABKc/_LxlBxCujns/s1600/IMG_0700pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-Qy8MaOKx7bY/Tr6JKuWW4JI/AAAAAAAABKc/_LxlBxCujns/s640/IMG_0700pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jRZ1mhUZiZU/Tr6JkTEuyTI/AAAAAAAABKk/YL90zjccieg/s1600/IMG_0701pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-jRZ1mhUZiZU/Tr6JkTEuyTI/AAAAAAAABKk/YL90zjccieg/s560/IMG_0701pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-p4nTdrZi3g4/Tr6J5iywkXI/AAAAAAAABKs/3joBVbeNXgA/s1600/IMG_0706pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-p4nTdrZi3g4/Tr6J5iywkXI/AAAAAAAABKs/3joBVbeNXgA/s640/IMG_0706pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ldtJaH6HdX0/Tr6KRsBScvI/AAAAAAAABK0/RWUvf1IEfak/s1600/IMG_0707pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-ldtJaH6HdX0/Tr6KRsBScvI/AAAAAAAABK0/RWUvf1IEfak/s560/IMG_0707pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OgVObXoDy58/Tr6KjOTOO1I/AAAAAAAABK8/rQRdOE9mTMI/s1600/IMG_0720pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-OgVObXoDy58/Tr6KjOTOO1I/AAAAAAAABK8/rQRdOE9mTMI/s640/IMG_0720pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TnlkQQVVKrI/Tr6K6Vp24jI/AAAAAAAABLE/hCdYw0zhhpo/s1600/IMG_0724pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-TnlkQQVVKrI/Tr6K6Vp24jI/AAAAAAAABLE/hCdYw0zhhpo/s560/IMG_0724pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xUpwsnZZBmc/Tr6LPHDjjhI/AAAAAAAABLM/rjYvU_PnuAw/s1600/IMG_0729pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-xUpwsnZZBmc/Tr6LPHDjjhI/AAAAAAAABLM/rjYvU_PnuAw/s640/IMG_0729pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CiOISUfGA8M/Tr6LjZgC5eI/AAAAAAAABLU/9oTqJuL9RL8/s1600/IMG_0731pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-CiOISUfGA8M/Tr6LjZgC5eI/AAAAAAAABLU/9oTqJuL9RL8/s640/IMG_0731pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dpSBboIq6S4/Tr6MAICpMCI/AAAAAAAABLc/mxPIISh9CPU/s1600/IMG_0732pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-dpSBboIq6S4/Tr6MAICpMCI/AAAAAAAABLc/mxPIISh9CPU/s640/IMG_0732pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Mvhio6JY8YI/Tr6MgDbQBDI/AAAAAAAABLk/66Mkio7fsWA/s1600/IMG_0734pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-Mvhio6JY8YI/Tr6MgDbQBDI/AAAAAAAABLk/66Mkio7fsWA/s640/IMG_0734pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2_IbVI2uu1A/Tr6M11hSQYI/AAAAAAAABLs/A94Wx6X1ar8/s1600/IMG_0735pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-2_IbVI2uu1A/Tr6M11hSQYI/AAAAAAAABLs/A94Wx6X1ar8/s640/IMG_0735pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st" style="font-family: inherit;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3760520459122061414?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3760520459122061414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3760520459122061414&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3760520459122061414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3760520459122061414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/jesienny-spacer-i-nowe-oko-duzo-zdjec.html' title='Jesienny spacer i nowe oko (dużo zdjęć)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-066tgoVbDPA/Tr6CfFG50tI/AAAAAAAABIc/CiHid_6GKns/s72-c/IMG_0642pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-8051281292141651095</id><published>2011-11-07T13:30:00.000Z</published><updated>2011-11-07T13:43:00.321Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><title type='text'>Mikro kapustka - moja miłość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LAbchCgwsdw/TrbzvmuAR0I/AAAAAAAABHs/K0hmlFgclYk/s1600/IMG_0493pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://1.bp.blogspot.com/-LAbchCgwsdw/TrbzvmuAR0I/AAAAAAAABHs/K0hmlFgclYk/s560/IMG_0493pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Wielkiej Brytanii obecnie króluje w menu, a apogeum sezonu brukselkowego wypadnie w święta, bo jest to tradycyjny dodatek do świątecznego obiadu. Znam sporo osób, które nie lubią brukselki. Zastanawiam się, czym sobie na to zasłużyła, ale nie jetem zbyt obiektywna - bardzo lubię ją od dziecka i z lubością wprowadzam w życie większość nowo napotkanych brukselkowych przepisów. Już wiem. Obiektywnie brukselka jest lekko gorzka. Dla mnie to atut, ale rozumiem, że komuś może przeszkadzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może dzisiejszy przepis pomoże komuś w zmaganiu się z brukselkową niechęcią, gdyż użycie soku z pomarańczy niego gasi tę goryczkę. Pomysł na użycie skórki i soku pomarańczowego do duszenia brukselki znalazłam w jakimś wydaniu miesięcznika "Olive", ale zrobiłam trochę po swojemu - dodałam orzechy włoskie. To jedna z moich ulubionych wersji. Myślę, że warto polubić brukselkę, bo jest warzywem o dużej wartości odżywczej dzięki bogactwu witamin, soli mineralnych i błonnika. No i nadal będę się upierać, że ma niezwykły smak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie są Wasze uczucia do tej mikro kapustki? &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LAbchCgwsdw/TrbzvmuAR0I/AAAAAAAABHs/K0hmlFgclYk/s1600/IMG_0493pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OW1xSqyAlrc/Trb8DER0DKI/AAAAAAAABIU/Y8-kXsxhZW4/s1600/IMG_0522pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="392" src="http://4.bp.blogspot.com/-OW1xSqyAlrc/Trb8DER0DKI/AAAAAAAABIU/Y8-kXsxhZW4/s560/IMG_0522pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Brukselka duszona w soku pomarańczowym &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 700g brukselki, oczyszczonej, każda główka przekrojona na pół &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 30g masła &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;skórka i sok z jednej pomarańczy (można użyć tarki lub dla wizualnego efektu - zestera) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść orzechów włoskich&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym rondlu rozgrzałam masło i wrzuciłam brukselkę, smażyłam przez minutę, mieszając, następnie dodałam sok i skórkę z pomarańczy, posoliłam, dodałam pieprzu i przykryłam. Dusiłam przez ok. 15 minut,(trzeba sprawdzać miękkość warzywa, czasem jest już gotowe po 10 minutach) potrząsając rondlem, aby brukselka nie przykleiła się do dna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na suchej patelni uprażyłam orzechy, a następnie posiekałam je z grubsza. Posypałam nimi uduszoną brukselkę. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-8051281292141651095?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/8051281292141651095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=8051281292141651095&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8051281292141651095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8051281292141651095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/mikro-kapustka-moja-miosc.html' title='Mikro kapustka - moja miłość'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-LAbchCgwsdw/TrbzvmuAR0I/AAAAAAAABHs/K0hmlFgclYk/s72-c/IMG_0493pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3008132242772832038</id><published>2011-11-03T15:00:00.000Z</published><updated>2011-11-03T15:05:32.942Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Dynia, tym razem niewyjściowa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LO2wTgss3Tw/Tqw9rgnMaoI/AAAAAAAABGE/A515ZBF03co/s1600/IMG_0558pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-LO2wTgss3Tw/Tqw9rgnMaoI/AAAAAAAABGE/A515ZBF03co/s640/IMG_0558pl.jpg" width="460" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niewyjściowa, bo na talerzu się trochę rozwala i nie prezentuje zbyt pięknie, ale co tam. Smakuje dobrze (jeśli ktoś lubi pieczone warzywa - ja uwielbiam), a mnie zależało, aby nie dokładać do zapiekanki śmietany, jajek, mąki czy większej ilości sera - miało być w miarę lekko. Połączenie składników na tyle ciekawe, w mojej skromnej opinii, więc zdjęcie pokazuję i dzielę się przepisem. Improwizowanym w ramach tego co się ostało w szafkach i lodówce - gotowałam tylko dla siebie i nie miałam motywacji, aby zrobić zakupy i pichcić trzydaniowy obiad. Jak nie ma lubego, to mogę żyć na pieczonych warzywach i ewentualnie makaronie. Jedzenie w samotności nie sprawia tyle frajdy, więc też nic specjalnego nie gotuję. Też tak macie? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Zapiekanka z dyni, pora i orzechów włoskich &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 1.2kg dyni piżmowej, obranej, wypestkowanej i pokrojonej na cienkie plasterki (użyłam karbowanego ostrza w szatkownicy)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 małe pory, pokrojone w plasterki, biała i jasnozielona część (w sumie 275g)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 duży ząbek czosnku, obrany i posiekany &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 25g masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;duża garść orzechów włoskich, posiekanych z grubsza&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 300ml bulionu warzywnego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielona gałka muszkatołowa &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki startego wyrazistego sera (użyłam podeschniętego cheddara i pecorino)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W żaroodpornym naczyniu na płycie rozgrzałam masło i dodałam pora. Smażyłam przez ok. 5 minut, następnie dodałam czosnek i smażyłam mieszając przez kolejną minutę. Wyciągnęłam z naczynia i przełożyłam do miseczki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naczynie żaroodporne wyłożyłam połową dyni, (nie soliłam, bo ser i bulion są dla mnie wystarczająco słone) zmieliłam nieco pieprzu, gałki muszkatołowej i na to wyłożyłam podsmażone pory. Posypałam połową orzechów i przykryłam kolejną warstwą dyni. Na górę znowu pieprz, gałka muszkatołowa, reszta orzechów. Podlałam połową gorącego bulionu, przykryłam kawałkiem folii aluminiowej i włożyłam do pieca nagrzanego do 180 stopni C (termoobieg).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekłam przez 20 minut, podlałam resztą bulionu, posypałam serem i dopiekałam odkryte przez ok. 15 minut. Część zjadłam od razu, część odgrzewałam w mikrofalówce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Y8XtYVVD1O0/Tqw-CWr_iPI/AAAAAAAABGM/dWeKYYWvc5c/s1600/IMG_0606pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y8XtYVVD1O0/Tqw-CWr_iPI/AAAAAAAABGM/dWeKYYWvc5c/s560/IMG_0606pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3008132242772832038?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3008132242772832038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3008132242772832038&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3008132242772832038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3008132242772832038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/dynia-tym-razem-niewyjsciowa.html' title='Dynia, tym razem niewyjściowa'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-LO2wTgss3Tw/Tqw9rgnMaoI/AAAAAAAABGE/A515ZBF03co/s72-c/IMG_0558pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7209234218251683342</id><published>2011-10-30T07:00:00.000Z</published><updated>2011-10-30T09:08:58.742Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientalne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryż i kasze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Pięć smaków w jednym daniu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yrjGnSWWI1c/TqwB34HClLI/AAAAAAAABFk/XqIqQOkPqlU/s1600/IMG_0466pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uLbVlS8FoUE/TqwCLQaoC1I/AAAAAAAABFs/ff-YMd4eLXU/s1600/IMG_0470pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="492" src="http://1.bp.blogspot.com/-uLbVlS8FoUE/TqwCLQaoC1I/AAAAAAAABFs/ff-YMd4eLXU/s560/IMG_0470pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jedną z moich ulubionych mieszanek przypraw jest chińska mieszanka Pięć Smaków. Obecnie można ją bez problemu dostać też w Polsce, więc gorąco polecam. W jej skład wchodzi pięć przypraw odpowiadających smakom: słodkiemu, kwaśnemu, gorzkiemu, ostremu i słonemu. Każdy element smakowy odpowiada elementowi natury: drewno - kwaśny, ogień - gorzki, woda - słony, ziemia - słodki, i metal&amp;nbsp; - pikantny. Medycyna chińska wie bardzo wiele o żywieniu, nie czuję się ekspertem, więc zainteresowanych odsyłam do pozycji z zakresu Kuchni Pięciu Przemian.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do składu mieszanki zdania są podzielone, w jednych pojawia się anyż, w innych nie, widziałam takie z kozieradką, albo z pieprzem syczuańskim zamiast czarnego. Zawsze w składzie widziałam natomiast goździki i cynamon. Czasem kardamon i kumin. Nie będę się więc rozwodzić nad składem, powiem tylko, że to bardzo ciekawa mieszanka - aromatyczna, korzenna, pikantna, nadająca potrawom intrugującego charakteru. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najnowszym numerze miesięcznika "Good Food" zobaczyłam przepis na wołowinę z tą przyprawą i bardzo chętnie się skusiłam, podejrzewając (jak się okazało słusznie), że mięso będzie się rozpadać, a sos będzie lepki, słodko - pikantny, czyli wszystko co tygryski lubią najbardziej. Nie trzymałam się proporcji i użyłam najtańszych steków, ale myślę, że z wołowiną na gulasz też da radę. Nie przepłacajcie za drogie kawałki wołowiny - tańsza po takim czasie obróbki też będzie miękka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yrjGnSWWI1c/TqwB34HClLI/AAAAAAAABFk/XqIqQOkPqlU/s1600/IMG_0466pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="351" src="http://4.bp.blogspot.com/-yrjGnSWWI1c/TqwB34HClLI/AAAAAAAABFk/XqIqQOkPqlU/s560/IMG_0466pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wołowina Pięciu Smaków&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 steki wołowe, w sumie ok. 400g, każdy pokrojony na 4 spore kęsy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki oleju słonecznikowego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 cebule, obrane i pokrojone na ćwiartki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 kawałek świeżego imbiru, ok. 3cm, obrany&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 ząbki czosnku, obrane&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mała garść świeżej kolendry (liście + łodyżki)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki mieszanki Pięć Smaków&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 cała gwiazdka anyżu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka czarnych kulek pieprzu, utłuczonych w moździerzu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki brązowego, lepkiego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka ciemnego sosu sojowego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka jasnego sosu sojowego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka koncentratu pomidorowego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 250 ml &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/07/walcze-z-demonami-vol-1.html"target="_blank"&gt;bulionu wołowego&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik rozgrzałam do 140 stopni C (termoobieg). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W robocie kuchennym zmieliłam na pastę cebule, czosnek, imbir i prawie całą kolendrę (zachowałam kilka listków do wykończenia dania). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W żaroodpornym rondlu rozgrzałam 2 łyżki oleju. Wołowinę delikatnie posoliłam i obsmażyłam na brązowo z każdej strony, na bardzo dużym ogniu. Następnie wyciągnęłam mięso i odłożyłam na bok, a do rondla dodałam całą pastę, smażyłam mieszając przez ok. 2 minuty. Robota wypłukałam odrobiną wody i całość wlałam do rondla. Dodałam anyż, Pięć Smaków, pieprz, sos sojowy ciemny i jasny, cukier, koncentrat pomidorowy i zamieszałam. Gotowałam przez minutę na dużym ogniu i dodałam wołowinę wraz ze wszystkimi sokami, które puściła. Zalałam bulionem, zmniejszyłam ogień, delikatnie wymieszałam, przykryłam i gdy się zagotowało wstawiłam do pieca.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ok. 2 godzinach sprawdziłam, czy cały sos nie wyparował. Gdy robi się on niebezpiecznie gęsty i grozi przypaleniem, należy dodać nieco więcej bulionu. W sumie wołowinę piekłam w niskiej temperaturze przez ok. 2.5 godziny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serwowałam z ryżem basmati, udekorowane świeżą kolendrą i smażonym imbirem. Jest on świetnym dodatkiem do wykończenia azjatyckich dań.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Smażony imbir&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 -3 porcje &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kawałek świeżego imbiru, ok. 3cm, obrany i pokrojony na paseczki wielkości zapałki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka oleju słonecznikowego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Olej rozgrzać na patelni, musi być gorący. Dorzucić imbir i smażyć mieszając, aż będzie lekko zezłocony i chrupiący. Wyjąć łyżką cedzakową, odsączyć na ręczniku papierowym, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu i serwować od razu (posypywać dania np. typu stir - fry).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7209234218251683342?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7209234218251683342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7209234218251683342&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7209234218251683342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7209234218251683342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/piec-smakow-w-jednym-daniu.html' title='Pięć smaków w jednym daniu'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uLbVlS8FoUE/TqwCLQaoC1I/AAAAAAAABFs/ff-YMd4eLXU/s72-c/IMG_0470pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7707940385132573424</id><published>2011-10-25T10:00:00.000+01:00</published><updated>2011-10-26T16:33:25.696+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Podroby? Przyjmuję wyzwanie!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-19vwJ71plx0/TqQL28K24yI/AAAAAAAABFU/jKoc5QMdZgc/s1600/IMG_0355pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-19vwJ71plx0/TqQL28K24yI/AAAAAAAABFU/jKoc5QMdZgc/s640/IMG_0355pl.jpg" width="472" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadumałam się siedząc we &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/08/gdzie-jesc-maria-fontana-poggio-moiano.html" target="_blank"&gt;włoskiej restauracji nad talerzem pysznej coratelli. &lt;/a&gt;Podroby - takie smaczne, a tak niedoceniane. Postanowiłam, że po powrocie będę gotować więcej dań w miarę możliwości, czyli zaopatrzenia lokalnego rzeźnika w te kąski, których mam wrażenie, coraz mniej ludzi chce jeść. Jak już wielokrotnie pisałam, jestem zwolenniczką wykorzystania zabitego zwierzęcia do absolutnego maksimum. Bardzo lubię kaszankę, w jej polskiej, hiszpańskiej czy brytyjskiej wersji, będąc w Polsce zawsze skuszę się na dobrej jakości salceson, a &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/07/walcze-z-demonami-vol-1.html" target="_blank"&gt;bulion wołowy&lt;/a&gt; robię z wykorzystaniem kości, które dostaję od rzeźników za darmo,&amp;nbsp; inaczej po prostu trafiłyby do kosza.&amp;nbsp; W wielu restauracjach o świetnej renomie w menu znajdziecie dania z wykorzystaniem mniej szlachetnych kawałków mięsa np. głowizny wieprzowej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po powrocie widziałam nawet książkę kucharską poświęconą tylko podrobom pt. &lt;a href="http://www.amazon.co.uk/Offal-Fifth-Quarter-Anissa-Helou/dp/1906650551/ref=sr_1_1?ie=UTF8&amp;amp;qid=1319370899&amp;amp;sr=8-1" target="_blank"&gt;"Offal: The Fifth Quarter" &lt;/a&gt;, ale ciągle czekam, aż cena spadnie, albo przynajmniej pojawią się jakieś entuzjastyczne opinie użytkowników. Przyznaję, że do chęci nauczenia się, jak dobrze przygotować podroby pchnęły mnie różne czynniki. Po pierwsze, na chwilę obecną mam wrażenie, że mało rzeczy już mnie zaskakuje kulinarnie. Jadłam już różne mięsa, przygotowywane na setki sposobów, a podroby to trochę taka nieodkryta planeta. Po drugie podchodzę do tego trochę ambicjonalnie - ja się nie nauczę?! Po trzecie doszłam do wniosku, że nie jest sztuką kupić kawał polędwicy wołowej za 20 funtów za kilogram i zrobić z niej smaczne danie. Sztuką jest wydać na wątróbki 1.29 funta i przygotować taki obiad, że o polędwicy nie pomyślę nawet przez sekundę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z pomocą przyszedł mi listopadowy numer "Good Food", w którym znalazłam przepis na wątróbki z użyciem wytrawnego sherry, czego wcześniej nie robiłam. Zakasałam rękawy i pyszny obiad za ok. półtora funta na głowę wylądował na naszych talerzach. Nie trzymałam się proporcji z przepisu, podaję moje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Wątróbki drobiowe w sherry &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 50g masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 średnie cebule, obrane i pokrojone w plastry&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 400g wątróbek drobiowych&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;50ml wytrawnego sherry (można zastąpić innym alkoholem, niesłodkim)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;100ml bulionu warzywnego (lub drobiowego)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpuściłam połowę masła w patelni i dodałam cebulę. Smażyłam na małym ogniu przez ok. 15 minut, aż zupełnie zmiękła. Następnie przełożyłam cebulę do miseczki i w patelni rozpuściłam resztę masła, zwiększając ogień.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątróbki umyłam, osuszyłam i oprószyłam solą i pieprzem (tak, mimo mitu, żeby wątróbek nie solić przed smażeniem). Wrzuciłam na patelnię z gorącym masłem i smażyłam z obu stron przez ok. 3 minuty. Dodałam sherry i poczekałam, aż się zagotuje i nieco pogotuje, przez ok. 30 sekund. Dodałam usmażoną cebulę i bulion. Wymieszałam i trzymałam na ogniu przez kolejne 2 minuty, aż sos się nieco zredukował.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak przygotowane wątróbki są jeszcze delikatnie różowe w środku (większe kawałki, małe są całkowicie usmażone, ale nie suche). Wątróbki podałam z puree ziemniaczanym z musztardą pełnoziarnistą. A po zrobieniu zdjęcia, przypomniało mi się, że mam w lodówce ostatnie mamine ogórki kiszone - pasowały idealnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Puree ziemniaczane z musztardą pełnoziarnistą&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 średnich ziemniaków, obranych, ugotowanych w posolonej wodzie, odcedzonych&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki musztardy pełnoziarnistej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;50ml mleka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko razem ugniotłam tłuczkiem do ziemniaków i serwowałam od razu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7707940385132573424?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7707940385132573424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7707940385132573424&amp;isPopup=true' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7707940385132573424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7707940385132573424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/podroby-przyjmuje-wyzwanie.html' title='Podroby? Przyjmuję wyzwanie!'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-19vwJ71plx0/TqQL28K24yI/AAAAAAAABFU/jKoc5QMdZgc/s72-c/IMG_0355pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1707364020439147636</id><published>2011-10-24T15:44:00.000+01:00</published><updated>2011-10-24T15:44:09.383+01:00</updated><title type='text'>Zablokowane konto</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochani!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pol godziny temu bez ostrzezenia facebook zdecydowal, ze moje konto prywatne narusza zasady korzystania z serwisu i w zwiazku z tym zablokowano mnie, swoja droga w polowie ciekawej dyskusji o restauracjach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W chwili obecnej jestem na etapie wymiany maili z nimi i okazalo sie, ze nie nawolywalam do nienawisci, nie pokazywalam golych cyckow, a co im sie nie spodobalo, to fakt, ze nie mam zdjecia profilowego z prawdziwym mym obliczem (sic!), a takze podejrzewaja, ze pod pseudonimem Pani Serwusowa kryje sie zupelnie inna osoba.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby przywrocic mnie do facebookowego zycia wymagaja ode mnie rzeczy zupelnie totalitarnej - przeslania im skanu mojego paszportu lub innego dokumentu ze zdjeciem, ktory to skan, jak goraco zapewniaja usuna jak tylko ustala, ze ja, to ja, a nie np. terrorysta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zwiazku z tym, ze uwazam takie postepowanie za faszystowskie, a takze w swietle doniesien o sprawie austriackiego studenta Maxa Schrems, ktora to ujawnila, ze serwis przechowuje wszystkie dane, nawet te usuniete przez uzytkownikow (prosze, tu link: &lt;a href="http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,10522170,Facebook_przechowuje_usuniete_przez_uzytkownikow_dane_.html"&gt;http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,10522170,Facebook_przechowuje_usuniete_przez_uzytkownikow_dane_.html&lt;/a&gt;), napisalam, oczywiscie nie wprost, ze moga mnie pocalowac w dupe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zobaczymy co z tego bedzie, ale na chwile obecna nie mam dostepu do konta prywatnego, jak i profilu Zmyslow na facebook. Zaluje bardzo, bo to bylo miejsce wymieniania doswiadczen na goraco, ciekawych dyskusji. Jesli jednak serwis bedzie sie upieral przy okazaniu przeze mnie dokumentu tozsamosci (sic!), to niestety bede musiala pozegnac sie nim.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieje, ze wybaczycie mi to zamieszanie i jednak mam ciagle nadzieje, ze wroce do administrowania Zmyslami na facebook.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepraszam za brak polskich liter, ale pisze ze sluzbowego komputera.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A i jesli czyta to osoba, ktora laskawie zglosila moj profil jako naduzycie do serwisu, to gratuluje faszystowskich zapedow.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Karolina &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1707364020439147636?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1707364020439147636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1707364020439147636&amp;isPopup=true' title='Komentarze (47)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1707364020439147636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1707364020439147636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/zablokowane-konto.html' title='Zablokowane konto'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><thr:total>47</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4589583187755142224</id><published>2011-10-20T07:00:00.000+01:00</published><updated>2011-10-21T09:34:23.442+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryż i kasze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Komu fajkę? Komu dym? (albo kurczaka)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1R_EFQ4vriI/Tp3i8t0CsVI/AAAAAAAABE0/6cGRYKK0AWw/s1600/IMG_0260pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4vU_Y8oXH1Y/Tp3jNLLqFGI/AAAAAAAABE8/YFnx_dXLmUc/s1600/IMG_0268pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="499" src="http://2.bp.blogspot.com/-4vU_Y8oXH1Y/Tp3jNLLqFGI/AAAAAAAABE8/YFnx_dXLmUc/s560/IMG_0268pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naród przemówił po raz kolejny na &lt;a href="https://www.facebook.com/kubaluka#%21/pages/Zmys%C5%82y-w-kuchni/370083598257" target="_blank"&gt;profilu bloga na facebooku&lt;/a&gt;, a ja jako łagodny tyran&amp;nbsp; przychylam się do głosu, który mówił "kurczak!" i dziś pokazuję jesienne danie z kurczaka i dyni. Wielbiciele wątróbki niech się nie martwią, bo ten przysmak znajdzie się w kolejnym wpisie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywam tego, że inspirowałam się przepisami marokańskimi, jak i tego, że marzy mi się naczynie tagine, choć zastanawia mnie jaki efekt może dać na płycie grzewczej, albo w piekarniku. Drodzy czytelnicy, macie? Używacie z powodzeniem w warunkach przeciętnej europejskiej kuchni?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Danie to jest proste w wykonaniu, niemal robi się samo, a w oczekiwaniu na nie będziecie mogli sobie w spokoju, ze znudzoną miną popykać kółka dymu przy paleniu fajki nabitej jakimś aromatycznym zielskiem (byle wzmagającym apetyt). Ja nie palę, więc trochę niecierpliwie oczekuję obiadu, stąd użyłam kurczaka bez kości, ale gdy użyjecie takiego z kośćmi, to smak będzie jeszcze lepszy, ale i czas pieczenia odpowiednio dłuższy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1R_EFQ4vriI/Tp3i8t0CsVI/AAAAAAAABE0/6cGRYKK0AWw/s1600/IMG_0260pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="397" src="http://4.bp.blogspot.com/-1R_EFQ4vriI/Tp3i8t0CsVI/AAAAAAAABE0/6cGRYKK0AWw/s560/IMG_0260pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Tagine z kurczaka, dyni i daktyli&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;3-4 porcje &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki neutralnej oliwy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6 filetów z udek kurczaka, bez skóry &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 cebule, obrane, pokrojone na ćwiartki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kawałek świeżego imbiru, ok. 2.5cm, obrany &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 ząbki czosnku, obrane&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki mielonego kuminu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki słodkiej papryki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/10/diabe-tkwi-w-szczegoach.html" target="_blank"&gt;harissy&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sok i skórka otarta z jednej cytryny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;duża garść świeżej kolendry - liście i łodyżki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kawałek kory cynamonowej&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;400g puszka pomidorów we własnym sosie (użyłam całych koktajlowych, ale mogą być posiekane) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 350g dyni piżmowej, obranej, wypestkowanej i pokrojonej w dużą kostkę &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 12 daktyli, wypestkowanych&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw przygotowałam pastę. Do robota kuchennego dałam jedną cebulę, czosnek, imbir, harrisę, kumin, paprykę, 2 łyżki oliwy, sok i skórkę z cytryny, i wszystkie łodyżki kolendry oraz większość jej liści - zachowałam jedynie nieco liści do wykończenia dania. Zmieliłam na w miarę gładką masę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzałam do 160 stopni C (termoobieg).&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym żaroodpornym naczyniu z przykryciem rozgrzałam resztę oliwy i obsmażyłam ze wszystkich kurczaka uprzednio doprawionego solą i pieprzem. Kurczaka odłożyłam na bok, a do naczynia dodałam całą pastę. Smażyłam mieszając przez minutę, czy dwie, następnie dorzuciłam cebulę, dynię, pomidory, a robot kuchenny po mieleniu pasty wypłukałam mniej więcej szklanką wody i wlałam ją z resztami pasty do naczynia. Dodałam korę cynamonową, kurczaka wraz z sokami ze smażenia, które zgromadziły się w miseczce, posoliłam, ale nie skromnie, delikatnie wymieszałam i na górę wysypałam daktyle. Przykryłam, zagotowałam i wstawiłam do piekarnika na ok. 40 minut. Kurczak na kości potrzebuje ok. godziny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla odmiany serwowałam z ugotowaną kaszą quinoa, a nie kuskus, posypane świeżymi listkami kolendry. I powiem Wa szczerze - bardzo dobre to było, ale wolę w tego typu daniach suszone śliwki lub morele.&amp;nbsp; Nawet duże rodzynki. Są bardziej konkretne niż daktyle, stąd polecam Wam eksperymentować, a sami dojdziecie do Waszej ulubionej wersji. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4589583187755142224?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4589583187755142224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4589583187755142224&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4589583187755142224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4589583187755142224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/komu-fajke-komu-dym-albo-kurczaka.html' title='Komu fajkę? Komu dym? (albo kurczaka)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4vU_Y8oXH1Y/Tp3jNLLqFGI/AAAAAAAABE8/YFnx_dXLmUc/s72-c/IMG_0268pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7909031359427021333</id><published>2011-10-16T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-10-16T09:54:34.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Światowy Dzień Chleba - Fougasse</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2011-bake-bread-for-world-bread-day/" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;" title="Bake Bread for World Bread Day 2011"&gt;&lt;img alt="Bake Bread for World Bread Day 2011" height="200" src="http://farm7.static.flickr.com/6161/6177827848_125b5ca787.jpg" width="104" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy raz na tym blogu postanowiłam dołączyć do grona piekących chleb z okazji &lt;a href="http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2011-bake-bread-for-world-bread-day/" target="_blank"&gt;"World Bread Day".&lt;/a&gt; Na tę okazję wybrałam jeden z moich ulubionych i prostych do wykonania chlebów, który już piekłam w wielu wersjach ziołowych czy serowych, ale pierwszy raz użyłam do jego wypieku dodatku mięsnego. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Mam nadzieję, że wegetarianie mi wybaczą i cichaczem liczę na to, że po prostu ominą bekon i zrobią cebulowy chlebek - ja na pewno będę wracać do wersji mięsnej, ale i nie pogardzę cebulową. Zapraszam na francuski chlebek o kształcie liścia - na jesień jak znalazł.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-i6lfD37euAg/Tpl_eCI3fKI/AAAAAAAABEc/hkNDVSEKqho/s1600/IMG_0331pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-i6lfD37euAg/Tpl_eCI3fKI/AAAAAAAABEc/hkNDVSEKqho/s640/IMG_0331pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Fougasse z bekonem, cebulą i tymiankiem&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 sztuki &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;500g mąki pszennej białej chlebowej&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7g suszonych drożdży&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300ml wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki oliwy + 1 do smażenia + 2 do smarowania &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka soli &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 duża cebula, obrana i pokrojona w kostkę&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 plastry bekonu (tzw. back, który ma mniej tłuszczu, w Polsce należy użyć chudego surowego boczku), pokrojone na cienkie paski &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka świeżych listków tymianku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250g mąki wymieszałam z drożdżami, 150ml wody i miksowałam na wolnych obrotach przez 3 minuty. Następnie przykryłam i zostawiłam w ciepłym miejscu na 2 godziny, w tym czasie ciasto urosło i delikatnie opadło, miało sporo bąbelków powietrza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnie dodałam resztę mąki, wody, sól i oliwę i wyrobiłam lśniące, acz dość lepkie ciasto - nie powinno być zbite. Z lenistwa pozostawiłam ciasto na całą noc w chłodnym miejscu, przykryte pod ściereczką, normalnie powinno się je zostawić na ok. 2-3 godzin do wyrośnięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano usmażyłam cebulę na łyżce oliwy, dodając w połowie smażenia tymianek. Cebulę miałam lekko zarumienioną i miękką. Następnie przełożyłam cebulę do miseczki i na tej samej patelni usmażyłam bekon - nie używałam tłuszczu, tylko na początku powoli wytopiłam tłuszcz z bekonu, a potem na większym ogniu zarumieniłam. Ostudziłam i bekon i cebulę przed dodaniem do ciasta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z racji tego, że cebula i bekon są tłuste ich dołączenie do ciasta może nastręczać nieco trudności, ale w końcu po minucie, czy dwóch wyrabiania składniki połączą się. Tak wyrobione ciasto przełożyłam na omączony blat, podzieliłam na dwie części, ułożyłam na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, i każdą uformowałam rękoma, nadając z grubsza kształt liścia, grubego na ok. 2cm. Ostrym nożem nacięłam środek i zrobiłam po 3 nacięcia z każdego boku, nadając ciastu wygląd liścia. Posmarowałam oliwą i przykryłam kawałkiem folii spożywczej. Zostawiłam na ok. godzinę, aby podrosły.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekłam przez ok. 15-17 minut w piekarniku nagrzanym do 210 stopni C (termoobieg). Studziłam na kratce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9Ve5fdepMOY/Tpl--ltiagI/AAAAAAAABEU/7hZiIfcmZIo/s1600/IMG_0327pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-9Ve5fdepMOY/Tpl--ltiagI/AAAAAAAABEU/7hZiIfcmZIo/s640/IMG_0327pl.jpg" width="468" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7909031359427021333?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7909031359427021333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7909031359427021333&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7909031359427021333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7909031359427021333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/swiatowy-dzien-chleba-fougasse.html' title='Światowy Dzień Chleba - Fougasse'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm7.static.flickr.com/6161/6177827848_125b5ca787_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7800985521049459740</id><published>2011-10-13T07:00:00.000+01:00</published><updated>2011-10-13T07:00:08.283+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki słodkie'/><title type='text'>Sconesy najlepsze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OiAeXJlvuUw/TpYK7ORKRdI/AAAAAAAABEE/PERTFmflCok/s1600/sconesy_pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="401" src="http://2.bp.blogspot.com/-OiAeXJlvuUw/TpYK7ORKRdI/AAAAAAAABEE/PERTFmflCok/s560/sconesy_pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sconesy piekę od ładnych paru lat, ale dopiero podczas wizyty w &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/gdzie-jesc-secret-teacup-clapham.html" target="_blank"&gt;"The Secret Teacup"&lt;/a&gt; doznałam prawdziwego sconesowego olśnienia. Lżejsze niż te, które dotychczas piekłam, bez żadnych dodatków w postaci suszonych owoców, niezwylke delikatne. Na szczęście gospodyni podzieliła się ze mną przepisem i upiekłam najlepsze sconesy w życiu. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek sięgnę po inny przepis. Sekretem jest maślanka (środki spulchniające reagują w kwaśnym środowisku) i bardzo krótkie wyrabianie ciasta. A w zasadzie - jego niewyrabianie. Zapraszam na typowy brytyjski przysmak.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Scones, nalepsze jakie jadłam&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;10-12 sztuk &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;375g mąki samowzrastającej (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;selfraising &lt;/span&gt;- można ja zrobić samemu mieszając każde 150g mąki pszennej z pół łyżeczki proszku do pieczenia i pół łyżeczki sody)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka drobnego cukru&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;30g masła (użyłam niesolonego)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300ml maślanki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzałam piekarnik do 200 stopni C. (termoobieg), dużą blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Mąkę wymieszałam z cukrem i dodałam masło pokrojone w małą kostkę. Używałam malaksera, pulsacyjnie, aż masło zaczęło łączyć się z mąką. Można rozetrzeć je palcami. Następnie ciągle w trybie pulsacyjnym dodawałam maślankę, nie od razu całą, mniej więcej po dużej stołowej łyżce. Jak tylko zniknął ślad suchej mąki, od razu wyciągnęłam ciasto z robota. Jest bardzo lepiące i takie ma być . Nie można go za długo wyrabiać, dosłownie połączyć maślankę z mąką i już! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przełożyłam je na blat obficie posypany mąką, lekko spłaszczyłam, na wysokość ok. 2.5cm i wycinałam sconesy okrągła foremką. Jeśli chodzi o wycinanie sconesów, to stosuję radę babci Jamesa Martina - ona nigdy nie używała skrawków ciasta do uformowania nowej kuli i wycinania sconesów, tak jak my np. używamy skrawków ciasta pierogowego. Podobno to narusza strukturę ciasta i sconesy nie wychodzą puszyste. Stąd też staram się tak wycinać sconesy, aby nie zostalo zbyt dużo ciasta, a skrawki formuję w jednego sconesa - dziwaka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sconesy należy piec przez ok. 12 minut, wyciągnąć z pieca i ostudzić na kratce. Przechowywać w szczelnym pojemniku. Jeśli chcecie mieć błyszczące sconesy, to należy przed pieczeniem posmarować je rozkłóconym jajkiem. Ja robię matowe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podaję je z ubitą kremówką i ulubionym dżemem. Idealne do herbaty lub kawy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7800985521049459740?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7800985521049459740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7800985521049459740&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7800985521049459740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7800985521049459740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/sconesy-najlepsze.html' title='Sconesy najlepsze'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-OiAeXJlvuUw/TpYK7ORKRdI/AAAAAAAABEE/PERTFmflCok/s72-c/sconesy_pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-742757517056794306</id><published>2011-10-10T07:30:00.000+01:00</published><updated>2011-10-10T07:30:01.122+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sery'/><title type='text'>Love dynia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-9kgt2GKTffI/TpCCBHirQmI/AAAAAAAABDs/K7dzZXdsa2g/s640/IMG_0002pl.jpg" width="425" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Troszkę późno wystartowałam z dynią w tym roku, ale pierwsze danie, które przygotowałam wynagrodziło mi te chwile oczekiwania na otwarcie sezonu. Zawsze gdy przygotowuję nowe danie z użyciem pieczonej dyni wydaje mi się za każdym razem, że TO jest właśnie to najlepsze, ulubione. Aż do następnego dania... Tak było i tym razem, kiedy upiekłam tę dynię, wykorzystując nieco zmieniony przeze mnie przepis z miesięcznika "Olive", wydanie z marca 2007.&amp;nbsp; W dodatku pierwsza w tym roku dynia piżmowa (moja ulubiona odmiana, bardzo popularna i łatwo dostępna w UK) zaskoczyła mnie po przepołowieniu dyniowym sercem. Jestem zakochana w tym warzywie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oQKIrLN4tNk/TpCC6bM3ytI/AAAAAAAABD0/mjYOnUKbf3A/s1600/IMG_9986pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-oQKIrLN4tNk/TpCC6bM3ytI/AAAAAAAABD0/mjYOnUKbf3A/s560/IMG_9986pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CwNzZ3XDroA/TpCCkCyys2I/AAAAAAAABDw/DZWKBRc60tc/s1600/IMG_0099pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Dynia piżmowa pieczona z warzywami i kozim serem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 dynia piżmowa, waga ok. 1.2kg, przepołowiona, nasiona usunięte&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 ząbek czosnku, obrany i posiekany&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka świeżych listków tymianku (użyłam odmiany cytrynowej)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 szczypty płatków chilli&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżki oliwy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 mała cukinia, pokrojona na półplasterki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 średnia czerwona cebula, obrana i pokrojona na kęsy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 czerwona papryka, wypestkowana i pokrojona na kęsy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 pomidorków koktajlowych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść orzeszków piniowych&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;60g koziego twarożku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżeczka świeżo startego pecorino&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2-3 gałązki świeżego tymianku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzałam do 190 stopni C (termoobieg).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miąższ połówek dyniowych ponacinałam ukośnie nożem, tak aby nie uszkodzić skórki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łyżkę oliwy wymieszałam z listkami tymianku, płatkami chilli, posiekanym czosnkiem i nasmarowałam tym miąższ dyni. Lekko oprószyłam solą i pieprzem i wstawiłam do piekarnika na blaszce do pieczenia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na drugiej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia wymieszałam paprykę, cukinię i cebulę, skropiłam resztą oliwy, dołożyłam gałązki tymianku i posypałam delikatnie solą i pieprzem. Wstawiłam do piekarnika po ok. 20 minutach od wstawienia dyni. Piekłam i po ok. 15 minutach dołożyłam pomidorki i orzeszki piniowe, następnie piekłam kolejne 10 minut. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Upieczone warzywa wymieszałam z pokruszonym kozim serkiem, uprzednio pozbywając się gałązek tymianku i wypełniłam nimi połówki dyni. Ponieważ moja miała mało pestek, toteż dołki były małe i resztę nadzienia ułożyłam równomiernie na miąższu. Posypałam pecorino i dopiekałam jeszcze przez ok. 10 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oQKIrLN4tNk/TpCC6bM3ytI/AAAAAAAABD0/mjYOnUKbf3A/s1600/IMG_9986pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CwNzZ3XDroA/TpCCkCyys2I/AAAAAAAABDw/DZWKBRc60tc/s1600/IMG_0099pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="387" src="http://3.bp.blogspot.com/-CwNzZ3XDroA/TpCCkCyys2I/AAAAAAAABDw/DZWKBRc60tc/s560/IMG_0099pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-742757517056794306?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/742757517056794306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=742757517056794306&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/742757517056794306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/742757517056794306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/love-dynia.html' title='Love dynia'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9kgt2GKTffI/TpCCBHirQmI/AAAAAAAABDs/K7dzZXdsa2g/s72-c/IMG_0002pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3619233516789449312</id><published>2011-10-07T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-10-07T09:00:07.924+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><title type='text'>Bajka o brukwi</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;"Nie czekając na pozwolenie,brukiew przemówiła ludzkim głosem, który brzmiał jeszcze piękniej niżgłos kaszy jaglanej i drewnianego chomika:&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;- Księżniczko! -mówiła brukiew. - Jutra nie znasz, a wczoraj zapomnisz tylko, jednowiedz: pranie na sznurze prędzej usycha, kiedy wiatr wieje, a wiadrojest puste.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;I wtedy księżniczka się rozpłakała. I natychmiast zaczęła wyczyniać buzią takie pomarszczenia, że dworzanie aż zadziwili się."&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;("Hi-Way" by Mumio)&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TpGWUkkvlmM/To317NAUD3I/AAAAAAAABDk/KMzWthTVYBs/s1600/IMG_0073pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="505" src="http://3.bp.blogspot.com/-TpGWUkkvlmM/To317NAUD3I/AAAAAAAABDk/KMzWthTVYBs/s560/IMG_0073pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znacie to warzywo? Lubicie? Myślę, że to jedno z niedocenionych w kuchni warzyw - kiedyś bardzo pospolite, a dziś mam wrażenie mało używane. Smaczne, zdrowe, niskokaloryczne, a przerobione na puree to idealna alternatywa dla ziemniaków. Może być serwowane jako warzywny dodatek do obiadu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Puree z brukwi i marchewki&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-3 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 500g brukwi, obranej i pokrojonej w niedużą kostkę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2-3 średnie marchewki, obrane i pokrojone w niedużą kostkę&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielona gałka muszkatołowa&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warzywa wrzuciłam do gotującej się posolonej wody, przykryłam i gotowałam na małym ogniu, aż były miękkie. Odcedziłam, dodałam masło, dużo pieprzu i nieco zmielonej gałki muszkatołowej. Pogniotłam tłuczkiem do ziemniaków, do uzyskania pożądanej konsystencji - ja lubię taką nie za bardzo gładką. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3619233516789449312?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3619233516789449312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3619233516789449312&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3619233516789449312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3619233516789449312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/bajka-o-brukwi.html' title='Bajka o brukwi'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TpGWUkkvlmM/To317NAUD3I/AAAAAAAABDk/KMzWthTVYBs/s72-c/IMG_0073pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6267132516105895750</id><published>2011-09-27T07:00:00.000+01:00</published><updated>2011-09-27T07:00:00.184+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yorkshire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><title type='text'>Gdzie jeść? "The Secret Teacup", Clapham*</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BBPYL_ofsbI/TnuisCwTdmI/AAAAAAAABC0/FyI_0glRbLE/s1600/SECRET+TEACUP1pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-BBPYL_ofsbI/TnuisCwTdmI/AAAAAAAABC0/FyI_0glRbLE/s400/SECRET+TEACUP1pl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Eoh93GNQoSk/TnulgipJeSI/AAAAAAAABC4/3hVT7jhW8IY/s1600/IMG_9775pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u5yPj-mPurA/Tnul4WEexAI/AAAAAAAABC8/xqxQhdkgTpY/s1600/IMG_9776pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-u5yPj-mPurA/Tnul4WEexAI/AAAAAAAABC8/xqxQhdkgTpY/s400/IMG_9776pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hmq8SJIGFvs/TnumhhU6w4I/AAAAAAAABDE/BKB_hKmrsXo/s1600/IMG_9780pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-hmq8SJIGFvs/TnumhhU6w4I/AAAAAAAABDE/BKB_hKmrsXo/s400/IMG_9780pl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Jjy1oqGcJoc/TnuonXaEKpI/AAAAAAAABDc/BAZdFlEqYv4/s1600/IMG_9809pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-r2xvM9PqLA8/Tnum3t6e9PI/AAAAAAAABDI/wLOxWeYqdZc/s1600/IMG_9784pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-r2xvM9PqLA8/Tnum3t6e9PI/AAAAAAAABDI/wLOxWeYqdZc/s400/IMG_9784pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Idea ukrytych restauracji czy klubów kolacyjnych (o których napiszę ciut więcej za kilka dni przy okazji recenzowania nowej książki kucharskiej), szczególnie tych sekretnych bardzo mnie ekscytuje. Przyjęcia odbywają się z reguły w prywatnych domach, gospodarze niejednokrotnie to świetni kucharze i dusze towarzystwa. Często za niewielkie pieniądze można zjeść naprawdę smaczny posiłek, ale także społeczna strona takiego przedsięwzięcia jest dość ciekawa - nigdy nie wiadomo kto się pojawi, z kim będzie nam dane dzielić wieczór i miejsce przy stole.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiedziałam, że prędzej czy później będę potrzebować odmiany od chadzania do zwykłych lokali i wybiorę się do jakiejś ukrytej restauracji. Mój pierwszy wybór padł jednak na ukrytą kawiarenkę, po pierwsze dlatego, że okazało się, że mieści się tylko godzinę drogi ode mnie, a po drugie podobały mi się zdjęcia tego miejsca, znalezione na stronie internetowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Jjy1oqGcJoc/TnuonXaEKpI/AAAAAAAABDc/BAZdFlEqYv4/s1600/IMG_9809pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Jjy1oqGcJoc/TnuonXaEKpI/AAAAAAAABDc/BAZdFlEqYv4/s400/IMG_9809pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ukryta kawiarenka &lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;a href="http://secretteacup.blogspot.com/" target="_blank"&gt;The Secret Teacup&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;jest urządzona w jadalni pewnego starego domu na jeden z farm niedaleko miejscowości Clapham, położonej na obrzeżach "naszego" parku narodowego - Yorkshire Dales National Park. Gospodyni tego miejsca jest również autorką bloga &lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;a href="http://talesoftedandagnes.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Tales of Ted and Agnes&lt;/a&gt;, polecam szczególnie tym, którzy&amp;nbsp; interesują się szeroko pojętymi robótkami ręcznymi. Udaliśmy się do niej na typowe niedzielne angielskie popołudnie przy herbatce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Gospodyni była bardzo ciepła i sprawiła, że czuliśmy się w jej domu komfortowo. W piecyku pięknie grał ogień, jedzenie było smaczne i ładnie podane, wybór herbat interesujący. Jest to z pewnością miejsce dla osób, które lubią domową atmosferę, wypieki bez kompromisów - na swojskich jajkach i prawdziwym maśle,&amp;nbsp; a także chciałyby nacieszyć oczy niezwykłą kolekcją porcelany.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Eoh93GNQoSk/TnulgipJeSI/AAAAAAAABC4/3hVT7jhW8IY/s1600/IMG_9775pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Eoh93GNQoSk/TnulgipJeSI/AAAAAAAABC4/3hVT7jhW8IY/s400/IMG_9775pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Uwielbiam spędzać czas z ludźmi, którzy mają taką pasję dla pieczenia, wymyślania menu i dekorowania stołu, tak więc trafiłam w odpowiednie dla siebie miejsce. To było bardzo smaczne popołudnie i hołd dla angielskiej tradycji popołudniowej herbatki, która zawsze jest pretekstem do przekąszenia czegoś smacznego.** Oto co było podane, rozpisywać się bardziej nie będę, niech zdjęcia opowiedzą historię. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UJYJiU8Vv6M/Tnun698KW6I/AAAAAAAABDU/WOUF0MchehU/s1600/IMG_9794pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-UJYJiU8Vv6M/Tnun698KW6I/AAAAAAAABDU/WOUF0MchehU/s400/IMG_9794pl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333;"&gt;~MENU~&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333;"&gt;...SANDWICHES... (KANAPKI)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Potted salmon with Rocket (łosoś w formie pasty i rukola)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Egg Mayonnaise &amp;amp; Red Cress (jajka w majonezie i rzeżucha)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Cheese &amp;amp;&amp;nbsp;Homemade Pickle (ser i domowe pikle)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FwtOZvBc4BQ/TnunNy_X2-I/AAAAAAAABDM/8obpBGPnXWg/s1600/IMG_9791pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-FwtOZvBc4BQ/TnunNy_X2-I/AAAAAAAABDM/8obpBGPnXWg/s400/IMG_9791pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VW95v7vO2HE/TnumOMsBISI/AAAAAAAABDA/iSEc9e7asGg/s1600/IMG_9778pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-VW95v7vO2HE/TnumOMsBISI/AAAAAAAABDA/iSEc9e7asGg/s400/IMG_9778pl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333;"&gt;...SAVOURIES... (WYTRAWNE PRZEKĄSKI)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Goats Cheese &amp;amp; Onion&amp;nbsp;tartlets (tarteletki z kozim serem i czerwoną cebulą)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;3 Cheese twists (świderki z 3 serami)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IPr6HDedJ4k/Tnunjpj8fUI/AAAAAAAABDQ/o6FQbdZEVVs/s1600/IMG_9792pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-IPr6HDedJ4k/Tnunjpj8fUI/AAAAAAAABDQ/o6FQbdZEVVs/s400/IMG_9792pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ha-3DDOTzQ8/TnuiZv-4Q1I/AAAAAAAABCw/K2O4IKirhuw/s1600/SECRET+TEACUP2pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333;"&gt;...CAKES... (CIASTKA)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Lemon &amp;amp; Lime Drizzle Cake (ciasto cytrynowo - limonkowe, lukrowane, przełożone cytrynowym kremem na bazie masła i żółtek - tzw. lemon curd)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Jammie Dodgers (maślane, kruche ciastka a la markizy z dżemem i kremem)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Sticky Maple Buns (bułeczki drożdżowe z syropem klonowym i orzechami)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Hedgerow&amp;nbsp;Tea Loaf (tradycyjna babka herbaciana z bakaliami)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="yiv1529168811msonormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="color: #333333; font-weight: normal;"&gt;Scones with Cream &amp;amp; Jam (sconesy ze śmietaną i dżemem)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q_h6uDebOxk/TnuoRNIkPNI/AAAAAAAABDY/Fwhh4XbUXfU/s1600/IMG_9800pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q_h6uDebOxk/TnuoRNIkPNI/AAAAAAAABDY/Fwhh4XbUXfU/s400/IMG_9800pl.jpg" width="266" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ha-3DDOTzQ8/TnuiZv-4Q1I/AAAAAAAABCw/K2O4IKirhuw/s1600/SECRET+TEACUP2pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ha-3DDOTzQ8/TnuiZv-4Q1I/AAAAAAAABCw/K2O4IKirhuw/s400/SECRET+TEACUP2pl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Północne Yorkshire &lt;br /&gt;** o angielskich ciastach pisała nie tak dawno &lt;a href="http://backwards-in-high-heels.blogspot.com/2011/09/encyklopedia-kuchni-brytyjskiej-c-czesc.html" target="_blank"&gt;Ania&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Pod względem towarzyskim to popołudnie nie udało się do końca - 5 osób w ostatniej chwili odwołało swoją rezerwację. Mimo wszystko udało mi się poznać sympatyczną blogerkę, autorkę bloga &lt;a href="http://katgotthecream.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Kat got the cream.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OSSOlsIiplE/TnupEXIfVCI/AAAAAAAABDg/14Ajh5inLWE/s1600/IMG_9816pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-OSSOlsIiplE/TnupEXIfVCI/AAAAAAAABDg/14Ajh5inLWE/s400/IMG_9816pl.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W drodze powrotnej trafiliśmy na typowy dla Yorkshire korek! &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-6267132516105895750?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/6267132516105895750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=6267132516105895750&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6267132516105895750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6267132516105895750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/gdzie-jesc-secret-teacup-clapham.html' title='Gdzie jeść? &quot;The Secret Teacup&quot;, Clapham*'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-BBPYL_ofsbI/TnuisCwTdmI/AAAAAAAABC0/FyI_0glRbLE/s72-c/SECRET+TEACUP1pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4433055905738353842</id><published>2011-09-23T07:00:00.000+01:00</published><updated>2011-09-23T16:02:32.203+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makarony'/><title type='text'>Nie każdy chłop z widłami to Posejdon...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-R2SKm_6ptuU/TnuJPfv6RVI/AAAAAAAABCo/cHDUUKUI2go/s1600/IMG_9849pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="448" src="http://3.bp.blogspot.com/-R2SKm_6ptuU/TnuJPfv6RVI/AAAAAAAABCo/cHDUUKUI2go/s560/IMG_9849pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;... jak przeczytałam gdzieś w internecie, a nie każdy długi makaron to spaghetti. To na zdjęciu to akurat jego cieńsza wersja &lt;i&gt;spaghettini&lt;/i&gt;. Jako, że cieńsza, to i szybciej się gotuje, a to z kolei oznacza, że pyszny obiad ląduje na stole w tempie błyskawicznym. Jedno jest pewne - satysfakcja na pewno nie jest cienka. Wręcz przeciwnie - człowiek się nie namęczy, ograniczy przygotowania obiadu do absolutnego minimum, a na koniec jeszcze zaszpanuje miską pysznego makaronu. I jak nie kochać takich dań?&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Miłego weekendu Moi Drodzy i korzystajcie z końcówki sezonu na cukinię! &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iz0z-hpzCFo/TnuJvPGtjpI/AAAAAAAABCs/0uz_72SlsDI/s1600/IMG_9857pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-iz0z-hpzCFo/TnuJvPGtjpI/AAAAAAAABCs/0uz_72SlsDI/s560/IMG_9857pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Cytrynowe spaghettini z cukinią i szpinakiem&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 200g spaghettini&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczodry chlust oliwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 średnia cukinia, starta na dużych oczkach lub pokrojona w słupki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;duża garść szpinaku drobnolistnego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 papryczka peperoncino, utłuczona w moździerzu&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sok z połowy cytryny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka listków świeżej mięty, porwanych z grubsza &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieco ustruganego pecorino lub parmezanu (lub jego wege wersji)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstawiłam wodę na makaron i rozgrzałam powoli dużą patelnię. Gdy makaronowi zostały ok. 4 minuty do końca gotowania, wlałam oliwę na gorącą patelnię, dodałam peperoncino, po czym cukinię i smażyłam przez ok. 2 minuty.&amp;nbsp; Następnie dodałam szpinak i smażyłam przez ok. minutę i dolałam sok z cytryny. Doprawiłam solą i pieprzem, dodałam miętę, wymieszałam i wyłączyłam po chwili ogień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron odcedziłam, wrzuciłam na&amp;nbsp; patelnię z warzywami, dokładnie wymieszałam. Jeśli makaron wydaje się być za suchy można dolać nieco oliwy. Rozdzieliłam między miseczki, zmieliłam nieco więcej pieprzu i posypałam ustruganym pecorino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="fb-root"&gt;&lt;/div&gt;&lt;script&gt;(function(d, s, id) {&lt;br&gt;&amp;nbsp; var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];&lt;br&gt;&amp;nbsp; if (d.getElementById(id)) {return;}&lt;br&gt;&amp;nbsp; js = d.createElement(s); js.id = id;&lt;br&gt;&amp;nbsp; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";&lt;br&gt;&amp;nbsp; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);&lt;br&gt;}(document, 'script', 'facebook-jssdk'));&lt;/script&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4433055905738353842?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4433055905738353842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4433055905738353842&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4433055905738353842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4433055905738353842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/nie-kazdy-chop-z-widami-to-posejdon.html' title='Nie każdy chłop z widłami to Posejdon...'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-R2SKm_6ptuU/TnuJPfv6RVI/AAAAAAAABCo/cHDUUKUI2go/s72-c/IMG_9849pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4312625846849995041</id><published>2011-09-20T07:30:00.000+01:00</published><updated>2011-09-20T07:30:00.078+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki słodkie'/><title type='text'>Cynamonem i cukrem w deprechę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZIl_4210TKU/TnSAFCL8rNI/AAAAAAAABCY/3alTxn-42pw/s1600/IMG_9710pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZIl_4210TKU/TnSAFCL8rNI/AAAAAAAABCY/3alTxn-42pw/s560/IMG_9710pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie nie ma doła i nie pragnę śmierci, jak podmiot liryczny kultowej piosenki zespołu Kury pt. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YTxqaHrXgHQ" target="_blank"&gt;"Jesienna deprecha"&lt;/a&gt;, ale kulinarne pocieszacze są zawsze mile widziane w dni, kiedy od rana jest ciemno i leje deszcz, jakby go ktoś wiadrami wylewał.&amp;nbsp; A tak się złożyło, że pocieszacze wyszły dwa, więc jeden powędrował do Davida, będzie jak znalazł do gorącej herbaty po powrocie z &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/01/tradycyjne-polowanie-na-bazanty-w.html" target="_blank"&gt;polowania.&lt;/a&gt; Lubię dzielić się takimi małymi radościami. Ten chlebek to promień słońca w szary jesienny poranek. Polecam gorąco. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LmW-rzWdIeM/TnSA0e46VbI/AAAAAAAABCg/3yCSun7hg6Y/s1600/IMG_9747pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BpV4ROmKAXg/TnSBf7LmF9I/AAAAAAAABCk/03baIcClrU0/s1600/XVI.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-BpV4ROmKAXg/TnSBf7LmF9I/AAAAAAAABCk/03baIcClrU0/s560/XVI.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis znaleziony w serwisie &lt;a href="http://www.thekitchn.com/thekitchn/baked-good/how-to-make-cinnamonraisin-swirl-bread-156018" target="_blank"&gt;The Kitchn&lt;/a&gt;, z moim zmianami - sułtanki zamiast rodzynek, moczyłam je w winie deserowym, a nie wodzie, a także użyłam brązowego cukru zamiast białego. Bardzo wygodne jest odmierzanie ingrediencji - używa się miarki, a nie wagi. Odmierzałam amerykańską miarką &lt;b&gt;&lt;i&gt;cup&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;, czyli ok. 250ml.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LmW-rzWdIeM/TnSA0e46VbI/AAAAAAAABCg/3yCSun7hg6Y/s1600/IMG_9747pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-LmW-rzWdIeM/TnSA0e46VbI/AAAAAAAABCg/3yCSun7hg6Y/s560/IMG_9747pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Chlebek cynamonowy z sułtankami&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 standardowe keksówki&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ciasto&lt;/i&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 miarka sułtanek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieco deserowego wina (lub ciepłej wody, wystarczająco, aby przykryć sułtanki)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 miarka letniej wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka drożdży instant&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 miarka mleka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 miarki stopionego masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczki soli &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6 miarek pszennej mąki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nadzienie&lt;/i&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3/4 miarki brązowego cukru&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki cynamonu &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajko, ubite widelcem z 2 łyżkami ciepłej wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wino podgrzałam i zalałam nim sułtanki. Odstawiłam na bok na ok. 10 minut, następnie odcedziłam i zostawiłam do wyschnięcia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Do misy stacjonarnego miksera wlałam wodę i posypałam ją drożdżami, zostawiłam na 5 minut. Następnie wymieszałam delikatnie i dodałam mleko, masło, sól i miksowałam na wolnych obrotach, dodając stopniowo mąkę, łyżka po łyżce. Formowało się dość lepkie ciasto, mikser wyrabiał je przez ok 8 minut, następnie stopniowo dodawałam odsączone rodzynki.&amp;nbsp; Rodzynki lepiej "wchłoną się" w ciasto, gdy będą zupełnie suche, lub oprószone mąką. Miksowałam jeszcze przez minutę. Ciasto powinno być elastyczne i naciśnięte palcem wracać do swojego kształtu. Następnie przykryłam i odstawiłam na godzinę, w tym czasie ciasto podwoiło swoją objętość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięte podzieliłam na dwie części, każdą rozwałkowałam na szerokość keksówek. Grubość rozwałkowania ciasta na placek zależy od Was, jeśli chcecie mieć więcej cynamonowego ślimaka w środku, to ciasto musi być rozwałkowane cieniej. Rozwałkowane ciasto posmarowałam jajkiem, posypałam cukrem wymieszanym z cynamonem i zwinęłam w roladę. Zachowałam nieco cukru do posypania wierzchu. Miejsce, gdzie ciasto się kończyło szczypałam palcami z wałkiem ciasta, aby rolada się nie rozwijała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ułożyłam złączeniem w dół w wysypanych mąką keksówkach, przykryłam ściereczką i pozostawiłam do wyrośnięcia. Rosły ok. 30 minut, ale następnym razem zostawię na dłużej, gdyż w trakcie pieczenia chlebki delikatnie pękłyz jednej strony.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posmarowałam jajkiem, posypałam cukrem i piekłam w 180 stopniach C (termoobieg) przez ok 30 minut. Studziłam w uchylonym piekarniku, wyciągnęłam z keksówek, jak nieco ostygły i studziłam na kratce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pokroiłam na kromki, podpiekłam w tosterze i smarowałam masłem przed jedzeniem. Bez tostowania też jest smaczny, ale ja wolę go lekko chrupki z miękkim drożdżowym środkiem. Upieczone chlebki można zamrozić i spożyć w ciągu 3 miesięcy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-u2bb5BOwph8/TnSAc78Wb4I/AAAAAAAABCc/8MbBNJaj_Io/s1600/IMG_9735pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-u2bb5BOwph8/TnSAc78Wb4I/AAAAAAAABCc/8MbBNJaj_Io/s560/IMG_9735pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4312625846849995041?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4312625846849995041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4312625846849995041&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4312625846849995041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4312625846849995041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/cynamonem-i-cukrem-w-depreche.html' title='Cynamonem i cukrem w deprechę'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZIl_4210TKU/TnSAFCL8rNI/AAAAAAAABCY/3alTxn-42pw/s72-c/IMG_9710pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1306432615064700778</id><published>2011-09-15T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-09-15T09:23:17.136+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientalne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Pierwsza jesienna notka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wMS5_UCq2zo/Tm_GC7cQC2I/AAAAAAAABCM/4pjqBIDtKAI/s1600/IMG_9567pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-wMS5_UCq2zo/Tm_GC7cQC2I/AAAAAAAABCM/4pjqBIDtKAI/s400/IMG_9567pl.jpg" width="330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Uciekałam wspomnieniami do ciepłych Włoch i nie dopuszczałam do siebie myśli, że jesień tuż tuż. Od dwóch dni są u nas bardzo silne wichury, jest zimno i często gęsto pada deszcz. Ciemności zapadają dużo wcześniej, bardziej chce mi się herbaty z cytryną i polskim miodem spadziowym przywiezionym z domu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet gdy przezwyciężyłam te wszystkie jesienne przeciwności losu, to nie było tak łatwo napisać kolejną notatkę. Nie pisze się bowiem łatwo, gdy po klawiaturze chodzi kot. Nie, ani Buce nie odbiło jeszcze bardziej w jesieni życia, ani Mimi nagle nie zapałała miłością do biegania po klawiszach, w czasie, gdy ja próbuję coś napisać. To nasz nowy kocio, który, mamy nadzieję, okaże się być chłopakiem. Na razie jest za młody, aby stwierdzić z całą pewnością, czy jednak zostanie Marlon, czy może trzeba będzie się przestawić na imię Marla?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Imiona wybraliśmy chyba mając świetną intuicję, bo charakterny jest jak obie postacie, którym złożyliśmy hołd. Siedmiotygodniowy kocurek z zespołem nadpobudliwości psycho-ruchowej jest bardzo absorbujący, więc chodzę ostatnio nieco jak w amoku - niewyspana, podrapana, pogryziona, wydając z siebie niekontrolowane okrzyki bólu, gdy on znienacka wspina mi się po nodze wbijając pazury. Mimo wszystko jestem bardzo szczęśliwa. Jedzenie, gotowanie chwilowo nieco na drugim planie. Gotuję raczej sprawdzone, głównie jednogarnkowe dania. I takie Wam dziś zaprezentuję, szczególnie, że bakłażany są bardzo na czasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przepis z "The Food of India: a journey for food lovers". Nie trzymałam się dokładnych proporcji, podaję, jak ja ugotowałam; to jedno z moich ulubionych dań z tej książki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pikantne bakłażany&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;2 średnie bakłażany, pokrojone w półplasterki, ok. 7mm grubości&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 łyżeki oleju słonecznikowego lub klarowanego masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;400ml pomidorów bez skórki posiekanych z grubsza (mogą być puszkowe)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 ząbków czosnku, obranych&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 2,5cm świeżego imbiru, obranego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka czarnuszki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ziaren kopru włoskiego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka mielonej kolendry&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 łyżeczki kurkumy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 łyżeczki pieprzu cayenne&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Połowę pomidorów zmiksowałam z czosnkiem i imbirem. ręcznym blenderem na gładką masę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym rondlu rozgrzałam łyżkę masła i obsmażyłam bakłażany z obu stron, na lekko brązowy kolor, tak aby smażyły się w jednej warstwie. Powtórzyłam czynność, aż wszystkie bakłażany były usmażone. Miałam 4 rundy, stąd zużyłam 4 łyżki masła. Bakłażany odstawiłam na bok i rozgrzałam ostatnią łyżkę masła w tym samym rondelku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodałam czarnuszkę i koper włoski, przykryłam i pozwoliłam, aby nasiona chwilę postrzelały. Następnie dodałam kurkumę, cayenne i kolendrę i smażyłam pół minuty. Dolałam zmiksowane pomidory (uwaga, lubi pryskać!), resztę posiekanych pomidorów, bakłażany i sól do smaku. Przykryłam i dusiłam przez ok. 15- 20 minut na małym ogniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetnie smakują same, albo zagryzane chlebem naan, albo z dodatkiem chutneyu z mango.&amp;nbsp; Podaję jako jedno z licznych dań podczas indyjskich kolacji, które wyprawiam - nigdy nie zabrakło ich na stole wśród różnych curry i innych specjałów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiam nowego członka naszej ekipy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GN45lCNzVAw/Tm_Kh4tTmEI/AAAAAAAABCQ/VHla6S0iHpU/s1600/nowy+kocio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-GN45lCNzVAw/Tm_Kh4tTmEI/AAAAAAAABCQ/VHla6S0iHpU/s560/nowy+kocio.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1306432615064700778?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1306432615064700778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1306432615064700778&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1306432615064700778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1306432615064700778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/pierwsza-jesienna-notka.html' title='Pierwsza jesienna notka'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wMS5_UCq2zo/Tm_GC7cQC2I/AAAAAAAABCM/4pjqBIDtKAI/s72-c/IMG_9567pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6089461029199659057</id><published>2011-09-12T12:00:00.000+01:00</published><updated>2011-09-12T11:48:50.133+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Pomidorowa, czyli wiwat utylizacja!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IBDaLF8hCKE/TmtWaNc-DzI/AAAAAAAABB0/pMb8Lx6iO_c/s1600/IMG_8652pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-IBDaLF8hCKE/TmtWaNc-DzI/AAAAAAAABB0/pMb8Lx6iO_c/s640/IMG_8652pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając kiedyś notatkę o zupie pomidorowej ze świeżych pomidorów u &lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/2010/09/Szybka-zupa-ze-swiezych-pomidorow.html" target="_blank"&gt;Ptasi&lt;/a&gt;, zauważyłam komentarz pod wpisem, który w niewybredny sposób krytykował wygląd zupy. Że niby obrzydliwy. No cóż, niektórym z pokolenia zup w proszku trzeba wytłumaczyć: otóż drogie dzieci, tak wygląda prawdziwa zupa pomidorowa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wg mego gustu nic nie przebije pomidorówki zrobionej ze świeżych, dojrzałych, aromatycznych pomidorów, stąd też nie mogłam sobie odmówić jej zrobienia będąc w Ginestra. Tym bardziej, że za kawałek cheddara z Wensleydale w kolorowym wosku dostałam od Anny Marii całą siatkę pomidorów. Poza tym trochę nam się chleb zestarzał, a kiełbaski, które mieliśmy nadzieję, że będą podobne do jedzonych kilka dni wcześniej w trattori na przystawkę, okazały się być czymś w rodzaju małych salami. Nie o to nam chodziło, więc postanowiliśmy je szybko zutylizować, aby mieć pretekst do dalszych kiełbasianych poszukiwań.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrobiłam więc eksperymentalną pomidorówkę, którą smakowała świetnie, na ciepło i na zimno. Proszę wybaczyć, ale nie mam dokładnych ilości, przepis odda jedynie główną ideę tej zupy, jeśli chcecie ją wykonać, to musicie kombinować proporcje wedle własnego smaku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U7ha_2jnqmU/TmtWwxCmFvI/AAAAAAAABB4/QM7N7meFXo4/s1600/IMG_8657pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-U7ha_2jnqmU/TmtWwxCmFvI/AAAAAAAABB4/QM7N7meFXo4/s560/IMG_8657pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hnTmxu-jmjY/TmtXEPvTtgI/AAAAAAAABB8/C9DW3EaI1TE/s1600/IMG_8664pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-hnTmxu-jmjY/TmtXEPvTtgI/AAAAAAAABB8/C9DW3EaI1TE/s372/IMG_8664pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-B5bk3RSDmYc/TmtXYkmo8mI/AAAAAAAABCA/NnzXON3bg3w/s1600/IMG_8671pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Pomidorowa ze świeżych pomidorów z salami, chlebem i pecorino&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka małych kiełbasek przypominających salami, pokrojonych na plasterki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;chlust oliwy od Giny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 ząbki czosnku, obrane i posiekane &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 papryczki peperoncino, roztarte w palcach&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;cały duży durszlak dojrzałych pomidorów, sparzonych, obranych i pokrojonych byle jak&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 1.2l bulionu warzywnego (ugotowałam go z marchewek z nacią, selera, cebuli, czosnku, kulek pieprzu, soli do smaku i odrobiny oliwy)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;stary chleb, pokrojony w kostkę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo starty pecorino&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym garnku podsmażyłam na oliwie chleb, po czym przełożyłam go do miseczki. Do gara wrzuciłam kiełbasę i smażyłam, aż puściła tłuszcz. Dodałam czosnek i peperoncino, smażyłam minutę i dorzuciłam pomidory. Po kilku minutach dolałam wywar, doprawiłam solą i pieprzem, przykryłam i gotowałam przez ok. kwadrans.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podawałam ze smażonym chlebem, polaną delikatnie oliwą i posypaną startym serem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TwlqXnxys8A/TmtYCGVZLjI/AAAAAAAABCI/slJJ8WNzZHg/s1600/IMG_8679pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-B5bk3RSDmYc/TmtXYkmo8mI/AAAAAAAABCA/NnzXON3bg3w/s1600/IMG_8671pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-B5bk3RSDmYc/TmtXYkmo8mI/AAAAAAAABCA/NnzXON3bg3w/s640/IMG_8671pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TwlqXnxys8A/TmtYCGVZLjI/AAAAAAAABCI/slJJ8WNzZHg/s1600/IMG_8679pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IKY75PmaKzY/TmtXtKBmHRI/AAAAAAAABCE/NmKf0O7U85w/s1600/IMG_8676pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-IKY75PmaKzY/TmtXtKBmHRI/AAAAAAAABCE/NmKf0O7U85w/s640/IMG_8676pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-6089461029199659057?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/6089461029199659057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=6089461029199659057&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6089461029199659057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6089461029199659057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/pomidorowa-czyli-wiwat-utylizacja.html' title='Pomidorowa, czyli wiwat utylizacja!'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-IBDaLF8hCKE/TmtWaNc-DzI/AAAAAAAABB0/pMb8Lx6iO_c/s72-c/IMG_8652pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1636543785705063792</id><published>2011-09-07T08:00:00.000+01:00</published><updated>2011-09-07T12:13:26.535+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><title type='text'>Gdzie jeść? "Lolli", Piglio*</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są takie miejsca, których nie znajdziecie w przewodnikach turystycznych, na szczęście ktoś kogo znacie, już tam był i gorąco polecił. Do Piglio, poza tym, że to bardzo urokliwe miasteczko, z uliczkami wąskimi na półtorej metra i pięknym widokiem na dolinę, wybrać się warto choćby po to, aby uzupełnić zapasy wina w lokalnych &lt;i&gt;cantina sociale.&lt;/i&gt; &lt;b&gt;&lt;i&gt;Cesanese del Piglio&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; nie jest może tak rozsławioną gwiazdą jak toskańskie Chianti, ale jest to wino smaczne, szczególnie jeśli weźmie się stosunek ceny do smaku, to powiedziałabym, że wino bardzo smaczne. Z różnych przez nas zakupionych w cenie od 3.5 do 8.5 euro za butelkę, żadnego - białego (&lt;b&gt;&lt;i&gt;Passerina del Frusinate&lt;/i&gt;)&lt;/b&gt; czy czerwonego nie powstydziłabym się podać gościom do dobrej kolacji.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tyUP0G5zpgg/TmKNEznaygI/AAAAAAAABBw/S_ei-ze93S0/s1600/388CANON.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://3.bp.blogspot.com/-tyUP0G5zpgg/TmKNEznaygI/AAAAAAAABBw/S_ei-ze93S0/s560/388CANON.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli jesteście fanami pysznej, prostej, domowej kuchni serwowanej we wnętrzach, powiedzmy dość zgrzebnych, to także warto się wybrać w okolice Piglio. Postawiona przy drodze i trącąca nieco prowizorką trattoria "Lolli" to prawdziwa przystań dla smakoszy, którym w smak jest siedzieć przy stoliku z pstrokatą ceratką, pić wino z karafki będąc bacznie obserwowanym przez świętą rodzinę z kiczowatego obrazka. Jedyne na co trzeba się nastawić, to spędzenie tam co najmniej dwóch godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ayZU9TJyfxQ/TmKMdc-USVI/AAAAAAAABBo/Eq1gfW-xjWA/s1600/388CANON2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-ayZU9TJyfxQ/TmKMdc-USVI/AAAAAAAABBo/Eq1gfW-xjWA/s560/388CANON2.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UzgXa0cLWH4/TmKL6VpDlMI/AAAAAAAABBg/7uWoFt4rknY/s1600/388CANON4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://3.bp.blogspot.com/-UzgXa0cLWH4/TmKL6VpDlMI/AAAAAAAABBg/7uWoFt4rknY/s560/388CANON4.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cSAbXRb8qso/TmKLqOi1jOI/AAAAAAAABBc/CQMlIkEvhJo/s1600/388CANON5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-cSAbXRb8qso/TmKLqOi1jOI/AAAAAAAABBc/CQMlIkEvhJo/s560/388CANON5.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tyle bowiem, albo nawet ciut dłużej trwała nasza uczta, podczas której zjedliśmy i wypiliśmy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- litrową karafkę białego wina&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- 1.5l butelkę wody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dwa talerze przystawek - szynki, salami, coś w rodzaju salcesonu, kawałek zimnej pieczeni wieprzowej, karczochy, oliwki, kiełbasę i ser, a do tego jakieś pikle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dwa kawałki chleba podpieczonego na palenisku z żywym ogniem i żeliwną kratą, polanego obficie oliwą i posypanego solą&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- koszyk chleba&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dwie porcje tagliatelle alla ragu - do wyboru był ser do posypania: pecorino lub parmezan&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- jeden wielki stek wołowy z grilla, podany z cytryną&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- cicorię podsmażoną w oliwie&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- kilka kruchych ciasteczek&amp;nbsp;&lt;/div&gt;- dwie porcje sorbetu cytrynowego &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dwie kawy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;- po trzy naparstki likieru na głowę (no dobra, na trawienie, he, he)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UzgXa0cLWH4/TmKL6VpDlMI/AAAAAAAABBg/7uWoFt4rknY/s1600/388CANON4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vo571aDB6c4/TmKMK0b5djI/AAAAAAAABBk/tewnem03AYw/s1600/388CANON3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://1.bp.blogspot.com/-vo571aDB6c4/TmKMK0b5djI/AAAAAAAABBk/tewnem03AYw/s560/388CANON3.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ayZU9TJyfxQ/TmKMdc-USVI/AAAAAAAABBo/Eq1gfW-xjWA/s1600/388CANON2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ifH54ewLgfw/TmKMwRXo_gI/AAAAAAAABBs/YvvAgodI75U/s1600/388CANON1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-ifH54ewLgfw/TmKMwRXo_gI/AAAAAAAABBs/YvvAgodI75U/s560/388CANON1.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tyUP0G5zpgg/TmKNEznaygI/AAAAAAAABBw/S_ei-ze93S0/s1600/388CANON.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś się jeszcze dziwi, że siedzieliśmy tam ponad dwie godziny? Potrafimy zjeść dużo, ale co będę owijać w bawełnę - stamtąd wyszliśmy po prostu nażarci do granic możliwości. Wszystko nam szalenie smakowało. Za tę ucztę dodatkowo ubarwioną przez piękny widok z okna, a także sympatycznego kelnera, który dorzucał drzewo do ognia, zapłaciliśmy 69 euro. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pxLY5KV7Ums/TmKLLNQ7LzI/AAAAAAAABBU/hqf0zRADwZg/s1600/388CANON7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://4.bp.blogspot.com/-pxLY5KV7Ums/TmKLLNQ7LzI/AAAAAAAABBU/hqf0zRADwZg/s560/388CANON7.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Trattoria Lolli&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Piglio&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;via Prenestina km. 43,700.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Italia&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Tel. 0775/501115, komórka 3395029036&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wizytówce nie ma godzin otwarcia, podano za to, że jest nieczynna w czwartki.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fU-USC3rMHA/TmKLYgRUA3I/AAAAAAAABBY/R5z9Dk31Roc/s1600/388CANON6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-fU-USC3rMHA/TmKLYgRUA3I/AAAAAAAABBY/R5z9Dk31Roc/s560/388CANON6.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Frosinone, region Lazio &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1636543785705063792?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1636543785705063792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1636543785705063792&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1636543785705063792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1636543785705063792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/gdzie-jesc-lolli-piglio.html' title='Gdzie jeść? &quot;Lolli&quot;, Piglio*'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tyUP0G5zpgg/TmKNEznaygI/AAAAAAAABBw/S_ei-ze93S0/s72-c/388CANON.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4391955857270871297</id><published>2011-09-03T00:30:00.000+01:00</published><updated>2011-09-03T12:35:12.544+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki słodkie'/><title type='text'>Przerywnik, czyli sernik pyszny i ja pyszna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5AebHJjnELM/TmEwa81XW3I/AAAAAAAABBI/VcNnxXjZ76c/s1600/IMG_9393pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-5AebHJjnELM/TmEwa81XW3I/AAAAAAAABBI/VcNnxXjZ76c/s560/IMG_9393pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przerywnik chwilowy, do tematów wakacyjnych z pewnością powrócę. Dziś chcę pokazać coś innego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pysznić się będę tym sernikiem, który wyprodukowałam z okazji urodzin Julie. A dumna jestem z niego jak szlag, bo po pierwsze primo nie wszystkie desery wychodzą mi piękne i smaczne, po drugie primo (ha, ha!) sernik upiekłam bez konkretnego przepisu. Wprawdzie widziałam mnóstwo tego typu przepisów w sieci na serniki z malinowym dżemem, ale mnie maliny nie w smak o tej porze roku, a śliwki. Stąd też pokombinowałam po swojemu, bazując na doświadczeniu w pieczeniu sernika bez użycia polskiego twarogu i u schyłku lata z dumą przedstawiam Wam przepyszny, kremowy, z kwaskową nutą&amp;nbsp; (uwaga! werble!):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DcDFKZqaveE/TmEwJnwUOII/AAAAAAAABBE/97qeqW_1oNQ/s1600/IMG_9349pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="369" src="http://2.bp.blogspot.com/-DcDFKZqaveE/TmEwJnwUOII/AAAAAAAABBE/97qeqW_1oNQ/s560/IMG_9349pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Sernik z sosem ze śliwek i imbiru&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;8-10 porcji, blaszka okrągła 25cm&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na spód:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200g ciasteczek kruchych z ciemną czekoladą (użyłam Digestives)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;80g niesolonego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na masę serową:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;600g serka kremowego (typu Philadelhia, jeśli lubicie wyższe serniki, to należy dać 800g)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;170g cukru drobnego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2&amp;nbsp; łyżki budyniu waniliowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200ml kwaśnej gęstej śmietany (użyłam crème fraîche&lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt;)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na sos śliwkowy*:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 duże śliwki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 100ml miodu pitnego (użyłam trójniaka)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kopiasta łyżka ciemnego brązowego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 kawałki kandyzowanego imbiru (wielkości kostki cukru) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw przygotowałam sos śliwkowy. Śliwki wypestkowałam i pokroiłam na ćwiartki, następnie umieściłam z resztą składników w rondelku i zagotowałam. Gotowałam na małym ogniu, aż śliwki niemal się rozpadły, a sos lekko zgęstniał. Zmiksowałam ręcznym blenderem na gładką masę. Podgrzewałam jeszcze chwilę, aż sos zrobił się nieco bardziej gęsty. Odstawiłam na bok. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okrągłą tortownicę wyłożyłam szczelnie folią aluminiową - spód, brzegi i dodatkowo owinęłam ją dwoma warstwami folii, bo sernik był pieczony w kąpieli wodnej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasteczka zmieliłam i dodałam do nich rozpuszczone masło. Wyłożyłam masą spód tortownicy. Odstawiłam na bok. Piekarnik nagrzałam do 180 stopni C, nastawiłam czajnik z wodą.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużej misce zmiksowałam ser z cukrem, a następnie dodawałam po jednym jajku. Dolałam sok z cytryny, dodałam budyńj i zmiksowałam krótko. Na sam koniec dodałam śmietanę i krótko miksowałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masę wylałam na spód z herbatników. Na górze kładłam łyżeczką sos śliwkowy, tworząc plamy w mniej więcej jednakowych odstępach, a potem mieszałam, jakby ruchem na kształt ósemek podobnie jak robi to &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0ZCc82c8a1w" target="_blank"&gt;Pani w tym filmie, &lt;/a&gt;z tą jednak różnicą, że ja użyłam wykałaczki. Wzorki wychodzą wtedy bardziej zgrabne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przykryłam sernik kawałkiem folii aluminiowej i wstawiłam do dużego żaroodpornego naczynia, do którego wlałam gorącą wodę - mniej więcej do połowy wysokości formy z sernikiem. Piekłam przez 1 godzinę 20 minut. Po upieczeniu wyjęłam z piekarnika, ostudziłam i włożyłam na całą noc do lodówki. Tuż po upieczeniu środek jest jeszcze dość trzęsący, nie należy się tym przejmować, idealnej konsystencji nabierze po leżakowaniu w lodówce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia kroiłam nożem zamoczonym uprzednio w gorącej wodzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Resztę sosu ze śliwek zawekowałam - będzie jak znalazł zimą do naleśników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* uwaga, wychodzi go cały słoiczek, ok. 250ml, a potrzeba raptem kilku łyżeczek; tak to jest, jak się piecze eksperymentalnie... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4391955857270871297?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4391955857270871297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4391955857270871297&amp;isPopup=true' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4391955857270871297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4391955857270871297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/09/przerywnik-czyli-sernik-pyszny-i-ja.html' title='Przerywnik, czyli sernik pyszny i ja pyszna'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-5AebHJjnELM/TmEwa81XW3I/AAAAAAAABBI/VcNnxXjZ76c/s72-c/IMG_9393pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-988456763371940513</id><published>2011-08-25T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-08-25T09:04:26.331+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makarony'/><title type='text'>Posiłek idealny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-N1sPDL41aHg/TlFENZsSfwI/AAAAAAAABAs/Qu35zqMdl_I/s1600/IMG_7834pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-N1sPDL41aHg/TlFENZsSfwI/AAAAAAAABAs/Qu35zqMdl_I/s640/IMG_7834pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze przed wyjazdem na urlop mówię sobie, że robię przerwę w gotowaniu. Miło jest zatęsknić. Tym razem zajęło mi to całe cztery dni. Katalizatorem były produkty, które dostępne były w Ginestra i okolicach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ugotowałam prosty jak budowa cepa, ale piękny w swej prostocie obiad. Siedząc przy stole, który naruszyły już nieco korniki, słuchając koncertu skrzypcowego Vivaldiego, którego melodia mieszała się z odgłosami dnia codziennego dochodzącymi z ulicy, osiągnęłam kulinarną nirwanę. Zabawne jak człowiekowi czasem niewiele trzeba.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby ugotować ten posiłek idealny udałam się 2000km od Yorkshire, na ciepłe wzgórza Gór Sabinskich, nabrałam spokoju i zapomniałam o tym, że do szczęścia potrzebne mi są dwa te same idealne nakrycia, a przypomniałam sobie, jak dobrze może smakować jedzenie z wyszczerbionej michy, nawet popite tanim winem stołowym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We wtorek lub w piątek ok. 9.30 nasłuchiwałam przez okno muzyki tanecznej. To Cessidio, który przyjeżdża samochodem dostawczym, staje najpierw przy barze, potem przy sklepie, a na końcu podjeżdża na plac przed pocztą. Ma mały wybór warzyw, ale zawsze świeże i smaczne. U niego kupiłam dwa kilogramy pomidorów. Daleko im było do tych, które leżą na półkach supermarketu. Przypominały mi te, które na działce hodowała Babcia Lusia. Zapach nagrzanych słońcem gałązek pomidorowych bardzo mocno kojarzy mi się z dzieciństwem i Babcią.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobre pomidory, albo czosnek można też kupić u Neapolitańczyka. On przyjeżdża do wsi w w piątki między 10 a 11.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do posiłku idealnego potrzeba też dobrej oliwy. A najlepszą jaką  dotychczas jadłam to oliwa od Giny. Oliwa, która &lt;a href="http://wloszczyzna.blogspot.com/2011/08/oliwka-szuka-sponsora.html" target="_blank"&gt;szuka  sponsora&lt;/a&gt; i z całą pewnością na niego zasługuje. W wiejskim &lt;i&gt;frantoio  &lt;/i&gt;w Ginestra kilku producentów oliwy tłoczy oliwę z własnej mieszanki  oliwek, o niskiej kwasowości, a głębokim smaku i pięknym kolorze. Na  szczęście oliwę zamówiłam już na początku kwietnia i czekała na nas w  metalowym kanistrze.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QWTw4ON96SA/TlFGQ27_0PI/AAAAAAAABBA/2jA7ygbJMIg/s1600/IMG_8592pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-QWTw4ON96SA/TlFGQ27_0PI/AAAAAAAABBA/2jA7ygbJMIg/s640/IMG_8592pl.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Drzewko oliwne w Ginestra &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Buszując po sklepach spożywczych w Osteria Nuova nietrudno zgadnąć, że w okolicy popularny jest świeży makaron (&lt;i&gt;pasta fresca&lt;/i&gt;) produkowany lokalnie w Spinacetto - Greccio. Kupiłam paczkę &lt;i&gt;strozzapreti fresche&amp;nbsp; &lt;/i&gt;(nazwa po włosku oznacza, że dławią one księdza - podoba mi się!) i ten makaron okazał się tak świetny, że parę dni później wróciłam po więcej wyrobów tego producenta. Makaron dostępny jest między innymi u braci Liberati, gdzie można też dostać &lt;i&gt;pecorino&lt;/i&gt;, ser który bardziej kocham od parmezanu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iPt3yMOSOLU/TlFEVPTDw1I/AAAAAAAABAw/GhigKsWNndE/s1600/IMG_7839pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-iPt3yMOSOLU/TlFEVPTDw1I/AAAAAAAABAw/GhigKsWNndE/s560/IMG_7839pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka umytych pomidorów posiekałam na kawałki wielkości kęsa, przełożyłam do dużej miski z drobno posiekanymi 2 dużymi ząbkami czosnku i jedną pokruszoną w palcach papryczką peperoncino. Delikatnie posoliłam, odstawiłam na bok i zajęłam się gotowaniem makaronu. Gdy pomidory puściły już sporo soku dolałam do nich szczodry chlust oliwy i dodałam nieco świeżo utłuczonego czarnego pieprzu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_cKbu_q6r6w/TlFEd80HAYI/AAAAAAAABA0/AqFNG5ufvU0/s1600/IMG_7842pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-_cKbu_q6r6w/TlFEd80HAYI/AAAAAAAABA0/AqFNG5ufvU0/s560/IMG_7842pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g-ea4MIlyoM/TlFEnt4Z0bI/AAAAAAAABA4/4CUDVkBXiK0/s1600/IMG_7846pl.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-g-ea4MIlyoM/TlFEnt4Z0bI/AAAAAAAABA4/4CUDVkBXiK0/s560/IMG_7846pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron odcedziłam i wymieszałam z zawartością miski, a na górę zestrugałam trochę pecorino. Jak już zjedliśmy wszystko, popijając cudownie schłodzonym różowym winem, to przystąpiliśmy do froterowania misek. Pomógł nam przepyszny chleb kupowany w sklepiku w Ginestra. Ani kropelka soku spod pomidorów z oliwą nie mogła się zmarnować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dlaczego ostatnio obsesyjnie myślę o własnym domu na włoskiej prowincji?&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-S-nsW9W0LFU/TlFEvZryoZI/AAAAAAAABA8/R-G0_2npkg4/s1600/IMG_7854pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-S-nsW9W0LFU/TlFEvZryoZI/AAAAAAAABA8/R-G0_2npkg4/s560/IMG_7854pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-988456763371940513?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/988456763371940513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=988456763371940513&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/988456763371940513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/988456763371940513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/08/posiek-idealny.html' title='Posiłek idealny'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-N1sPDL41aHg/TlFENZsSfwI/AAAAAAAABAs/Qu35zqMdl_I/s72-c/IMG_7834pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-2760503718879128729</id><published>2011-08-21T16:45:00.003+01:00</published><updated>2011-08-22T09:14:30.316+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><title type='text'>Gdzie jeść? "Maria Fontana", Poggio Moiano*</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HKdyChu7dmw/TlDUoe91HvI/AAAAAAAABAQ/hO1p-JUvhhI/s1600/392CANON1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gTEDAl9X79I/TlDY_4zvinI/AAAAAAAABAo/RNbEEOX3EfE/s1600/IMG_8558.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-B_GNiu78AMQ/TlDU-yL_swI/AAAAAAAABAU/Ck8T7xMgVUQ/s1600/392CANON.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://4.bp.blogspot.com/-B_GNiu78AMQ/TlDU-yL_swI/AAAAAAAABAU/Ck8T7xMgVUQ/s560/392CANON.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U2OVttZiocc/TlDV3zM6w5I/AAAAAAAABAY/cMeOj5rK_SE/s1600/385CANON2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To nie tak, że w Rzymie nie ma miejsc, w których można dobrze zjeść. My po prostu nie nastawialiśmy się na kulinarny, a stricte historyczny Rzym, a kulinaria zostawiliśmy na nasze liczne wycieczki po prowincjach regionu. I jeśli mam być szczera, to po tym, co jadłam z chęcią bym została tylko przy tych prowincjonalnych knajpkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do restauracji Maria Fontana mieliśmy się wybrać tak czy owak po &lt;a href="http://wloszczyzna.blogspot.com/2010/12/menu-z-nozem.html" target="_blank"&gt;rekomendacji &lt;/a&gt;Mayi, ale trafiliśmy tam wcześniej niż później, bo zostaliśmy zmuszeni do złożenia wizyty u lokalnych &lt;i&gt;carabinieri &lt;/i&gt;(Korpus Karabinierów - włoska żandarmeria). Wizyta w niedzielny poranek przedłużyła się do wczesnych godzin popołudniowych, zostaliśmy elegancko obsłużeni i trochę zgłodnieliśmy. I trochę potrzebowaliśmy poprawić sobie humor. Po podpisaniu niezbędnych papierów ruszyliśmy do rzeczonej restauracji. I szczęście w nieszczęściu, że trafiliśmy tam wcześniej, bo mieliśmy szansę przed wyjazdem zjeść tam ponownie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielne popołudnie miejsce pękało w szwach. Ruch, gwarno, większość stolików zajęta przez licznie biesiadujące rodziny. Kelnerzy ciągle coś donosili do stolików, uzupełniali karafki z winem i wodą, wdawali się w dyskusje z klientami. Posadzono nas przy stoliku i poinformowano, że dziś menu nie ma i zapytano o napoje i czy chcemy &lt;i&gt;antipasti &lt;/i&gt;(przystawki). Podczas pierwszej wizyty skusiliśmy się na lokalne piwo produkowane w Rieti, o wdzięcznej nazwie &lt;i&gt;Principessa &lt;/i&gt;(Księżniczka).&amp;nbsp; Wyraziste, smaczne, niefiltrowane i słodkawe, wyprodukowane z odmiany pszenicy popularnej w starożytnych czasach - płaskurki (wł.&lt;i&gt; farro&lt;/i&gt;, łac. &lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt;Triticum dicoccum, &lt;/i&gt;wg niektórych źródeł to może być orkisz i bądź tu człowieku mądry&lt;i&gt;).&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hiesbsSmhFA/TlDYuLTdRrI/AAAAAAAABAg/S4xLWTeEo4A/s1600/IMG_8547.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-hiesbsSmhFA/TlDYuLTdRrI/AAAAAAAABAg/S4xLWTeEo4A/s560/IMG_8547.JPG" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przystawka była tylko jedna - talerz wędlin i sera, a ja nieśmiało zapytałam się, czy serwują &lt;i&gt;coratellę&lt;/i&gt;. Kelner się uśmiechnął i za minutę doniósł trzy miseczki - jedną z coratellą właśnie. Jest to danie tradycyjnie robione z podrobów młodego jagnięcia, serca, nerek, wątroby, drobno posiekanych, usmażonych w szczodrej ilości oliwy i na końcu lekko podduszonych w białym winie i soku z cytryny. Nie jest to danie typowe dla regionu, inne też mają swoje coratelle, np. z karczochami (&lt;i&gt;Coratella&lt;/i&gt;&lt;i&gt; d'agnello con carciofi&lt;/i&gt;). W naszej czuć było liść laurowy, &lt;i&gt;peperoncino &lt;/i&gt;(małe suszone papryczki chilli) i dobrą oliwę. Podroby są bardzo drobno posiekane, soczyste, miękkie, aromatyczne i pikantne. To danie zagryzane pajdą smacznego chleba mnie starczyłoby jako główne i nie prosiłabym o nic więcej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dwóch pozostałych miseczkach były warzywa - jakby pikle ogórkowe (albo z cukini) niby lekko ukwaszone, ale podane w oliwie i coś, o co zapytałam parę dni później, gdy nie było takiego ruchu w środku tygodnia. Nazywa się to &lt;i&gt;portulachia &lt;/i&gt;(lub &lt;i&gt;porcacchia&lt;/i&gt;). Wyglądało to jak pędy jakiegoś chwastu, suszyło się na stołach na słońcu, w sąsiedniej sali i smakowało wybornie - było lekko kwaśne, orzeźwiające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HKdyChu7dmw/TlDUoe91HvI/AAAAAAAABAQ/hO1p-JUvhhI/s1600/392CANON1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://1.bp.blogspot.com/-HKdyChu7dmw/TlDUoe91HvI/AAAAAAAABAQ/hO1p-JUvhhI/s560/392CANON1.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb podany do przystawek był prawdziwym chlebem, wędliny (szynki dojrzewające, salami i inne, których nie jestem w stanie nazwać) pachniały rewelacyjnie, tak też smakowały,&amp;nbsp; a coratella znikała w tempie szybszym niż się spodziewałam. Ze zgrozą stwierdziłam, że nie jestem już za bardzo głodna i ta szczodra porcja zagryziona solidnie chlebem mnie zapchała. Na szczęście dano nam nieco czasu na złożenie zamówienia na &lt;i&gt;primi &lt;/i&gt;(pierwsze danie). Kelner polecił nam bardzo cienko i ręcznie krojony makaron &lt;i&gt;maccheroncini&lt;/i&gt;, z którego miejsce jest znane oraz &lt;i&gt;pappardelle &lt;/i&gt;(szerokie wstążki). Oboje zdecydowaliśmy się na cieniuteńkie nitki - ja z sosem z samych pomidorów, luby z sosem pomidorowym z odrobiną mięsa&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;To było to! Po tej, jak nam się wydawało, wyżerce, naturalnie zaproponowano nam &lt;i&gt;secondi &lt;/i&gt;(danie drugie), na które zwykle jest danie mięsne lub ryba. Musieliśmy przeprosić, ale nieprzyzwyczajeni do takiego biesiadowania i takich porcji, obawialiśmy się, że nie zmieścimy deseru. Na szczęście przed deserem dano nam czas na wytchnienie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1wFZxQjMspo/TlDY3gS-xhI/AAAAAAAABAk/U8XINQptrpM/s1600/IMG_8551.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-1wFZxQjMspo/TlDY3gS-xhI/AAAAAAAABAk/U8XINQptrpM/s560/IMG_8551.JPG" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gTEDAl9X79I/TlDY_4zvinI/AAAAAAAABAo/RNbEEOX3EfE/s1600/IMG_8558.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-gTEDAl9X79I/TlDY_4zvinI/AAAAAAAABAo/RNbEEOX3EfE/s560/IMG_8558.JPG" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na deser ja miałam &lt;i&gt;panna cotta&lt;/i&gt; (pannę cottę? panna cottę? czy to się odmienia?) z małymi jeżynami, których nota bene dziko rosły w okolicy i wiśniami namoczonymi w winie. Dla mnie deser idealny - panna cotta nie za trzęsąca się, nie za twarda, słodka, a sos kwaskowaty. Luby miał naleśnika czekoladowego z lodami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie byłby to oczywiście pełen włoski posiłek gdyby po wszystkim nie wypilibyśmy mocnej aromatycznej &lt;i&gt;espresso&lt;/i&gt;. Zaproponowano tez likier lub &lt;i&gt;grappę&lt;/i&gt;, ale spasowaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U2OVttZiocc/TlDV3zM6w5I/AAAAAAAABAY/cMeOj5rK_SE/s1600/385CANON2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-U2OVttZiocc/TlDV3zM6w5I/AAAAAAAABAY/cMeOj5rK_SE/s560/385CANON2.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rachunek za to wszystko oraz dużą karafkę wody opiewał na 46 euro. Wiedzieliśmy, że za parę dni tam wrócimy. Nie mogliśmy odpuścić spróbowania ich &lt;i&gt;secondi&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podczas drugiej wizyty mądrze zrezygnowaliśmy z przystawek i na pierwsze danie zamówiliśmy ravioli z ziołami i ricottą w sosie pomidorowym i pappardelle w sosie pomidorowo - mięsnym. O ile dobrze zrozumiałam, to mięso było królicze. Szerokie wstążki miały brązowy kolor i lekko orzechowy smak, podejrzewam, że makaron był orkiszowy, albo z dodatkiem wspomnianej wcześniej płaskurki. Ciasto na ravioli idealnie rozwałkowane, nadzienie kremowe. Nie muszę chyba pisać, że pyszne? Ta restauracja prowadzona przez jedną rodzinę od 1966 roku szczyci się ręcznie krojonymi, domowymi makaronami. Będąc tam koniecznie trzeba ich spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gUvLjKECyC8/TlDUJezMJZI/AAAAAAAABAI/u9XpprWGAeU/s1600/392CANON3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://4.bp.blogspot.com/-gUvLjKECyC8/TlDUJezMJZI/AAAAAAAABAI/u9XpprWGAeU/s560/392CANON3.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszła kolej na drugie danie i ja zamówiłam sznycel cielęcy, a luby wieprzowe eskalopki w sosie grzybowym. Dobraliśmy także porządną porcję coratelli, która niemal śniła (i nadal się śni) po nocach. Tym razem drugie dania mogliśmy wybrać z kartki, którą podano nam wraz z długopisem i prośbą, aby zaznaczyć nasz wybór. Do tego mieliśmy chleb i dwie porcje &lt;i&gt;contri &lt;/i&gt;(dodatków). Do wyboru była mieszanka sałat, pomidory, fasolka szparagowa, fasola i &lt;i&gt;cicoria&lt;/i&gt;, nie mylić z cykorią. Ponieważ mieliśmy z nią już styczność i bardzo nam smakowała, to oboje zamówiliśmy to samo. Szukając po nazwach łacińskich doszłam do wniosku, że jest to coś z rodziny endywii kędzierzawej zwanej też strzępiasta, ale tak naprawdę z wyglądu bliżej temu do mniszka lekarskiego. Liście były podsmażone na oliwie z ostrą papryczką i podane na ciepło. Podczas pierwszego i drugiego dania towarzyszył nam znowu pyszny chleb i tym razem białe wino w dzbanku (&lt;i&gt;vino della casa&lt;/i&gt;) oraz karafka z wodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-H4kP_r_-kGs/TlDUYZ0j1TI/AAAAAAAABAM/JybJgQxJR-4/s1600/392CANON2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-H4kP_r_-kGs/TlDUYZ0j1TI/AAAAAAAABAM/JybJgQxJR-4/s560/392CANON2.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na deser dwie porcje puszystego ciasta czekoladowego, potem dwie mocne kawy, a na koniec gdy odmówiliśmy grappy, kelner (podejrzewamy, że jednocześnie kucharz, a może właściciel) przyniósł domowy destylat &lt;i&gt;ratafia oi rose&lt;/i&gt; (hmmm...z róży?). Smaczny był i pewnie pobudził trawienie, niestety mój słaby włoski znowu zawiódł i nie wiem z czego był on zrobiony. Tradycyjnie robi się go z czereśni, orzechów czy śliwek. Za tę ponad dwugodzinną ucztę zapłaciliśmy 50 euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j9ewFoyLv14/TlDT38KntjI/AAAAAAAABAE/7fxN71Sfigc/s1600/392CANON4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://2.bp.blogspot.com/-j9ewFoyLv14/TlDT38KntjI/AAAAAAAABAE/7fxN71Sfigc/s560/392CANON4.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego tam jeść? Dlatego, że jest &lt;b&gt;bardzo &lt;/b&gt;smacznie, posiłki świeże, prawdziwa kuchnia domowa, bez udziwnień, porcje solidne. Także dlatego, że warto skusić się na totalne zaufanie kucharzowi, bo akurat nie ma menu i serwuje dwa dania na krzyż. Może dlatego, że atmosfera miejsca jest przyjemna, relaksująca, a mimo, że to restauracja i dostaniecie stolik z białym obrusem i serwetkami z materiału, a nie jednorazowymi, to nie czuje się tam kijka w tyłku. No i ceny nie zwalają z nóg. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam gorąco!&lt;span class="street-address" property="v:street-address"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="street-address" property="v:street-address"&gt;Ristorante Maria Fontana&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="street-address" property="v:street-address"&gt;Viale Manzoni 13&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="locality"&gt;&lt;span property="v:postal-code"&gt;02037&lt;/span&gt; &lt;span property="v:locality"&gt;Poggio Moiano&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="country-name" property="v:country-name"&gt;Italia&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="country-name" property="v:country-name"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="value"&gt;+39 0765 876169&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamknięta w poniedziałek, w pozostałe dni serwuje dania w porze obiadu, a w kwestii kolacji trzeba dzwonić, bo czasem wieczorami Maria Fontana też bywa zamknięta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qa16iz70Qg4/TlDWGm8s_xI/AAAAAAAABAc/3ZuWTm9_WBs/s1600/385CANON1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-qa16iz70Qg4/TlDWGm8s_xI/AAAAAAAABAc/3ZuWTm9_WBs/s560/385CANON1.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* prowincja Rieti w regionie Lacjum&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j9ewFoyLv14/TlDT38KntjI/AAAAAAAABAE/7fxN71Sfigc/s1600/392CANON4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HKdyChu7dmw/TlDUoe91HvI/AAAAAAAABAQ/hO1p-JUvhhI/s1600/392CANON1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-2760503718879128729?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/2760503718879128729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=2760503718879128729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2760503718879128729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2760503718879128729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/08/gdzie-jesc-maria-fontana-poggio-moiano.html' title='Gdzie jeść? &quot;Maria Fontana&quot;, Poggio Moiano*'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-B_GNiu78AMQ/TlDU-yL_swI/AAAAAAAABAU/Ck8T7xMgVUQ/s72-c/392CANON.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-5354223228243994264</id><published>2011-08-20T15:35:00.000+01:00</published><updated>2011-08-20T15:35:16.583+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Wór</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakoś nie mogę się pozbierać po powrocie. Jestem w połowie kolejnej notatki, mam nadzieję, że uda mi się ją skończyć do poniedziałku. A póki co proszę mi pozwolić przedstawić: towarzysz naszej podróży - wór.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego weekendu!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zWVroGUhKso/Tk_E671G7fI/AAAAAAAABAA/s1JqATpsHMg/s1600/IMG_8910pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-zWVroGUhKso/Tk_E671G7fI/AAAAAAAABAA/s1JqATpsHMg/s560/IMG_8910pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Towarzysz naszej niedoli, albo z worem w podróż po Lazio&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-5354223228243994264?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/5354223228243994264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=5354223228243994264&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5354223228243994264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5354223228243994264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/08/wor.html' title='Wór'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zWVroGUhKso/Tk_E671G7fI/AAAAAAAABAA/s1JqATpsHMg/s72-c/IMG_8910pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-1130775624951160871</id><published>2011-08-16T16:20:00.001+01:00</published><updated>2011-08-16T16:28:59.705+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Pamiątki z Rzymu made in China</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tEj1N6-oyGQ/TkmWyDt_tvI/AAAAAAAAA_8/-OOb6W2cgTM/s1600/Ginestra1pl.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-tEj1N6-oyGQ/TkmWyDt_tvI/AAAAAAAAA_8/-OOb6W2cgTM/s560/Ginestra1pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ginestra&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K3kQLd36Zb4/TkmWaoAGJPI/AAAAAAAAA_4/zz4tLAnJej4/s1600/Ginestra2pl.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-K3kQLd36Zb4/TkmWaoAGJPI/AAAAAAAAA_4/zz4tLAnJej4/s560/Ginestra2pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ginestra&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Mój chłopak, który stąd pochodzi jest zniesmaczony tym, co w ostatnich latach stało się z Rzymem&lt;/i&gt;" - powiedziała przypadkowo w Ginestra napotkana Amerykanka. Bawiąc się kręconymi włosami, które przykrywała już siwizna zapytała jak długo jesteśmy we wsi i jednocześnie wyraziła zdziwienie, że od dwóch tygodni, dopytując co tu robimy. A w Ginestra można dużo robić. Na przykład siedzieć, o czym &lt;a href="http://wloszczyzna.blogspot.com/2011/07/siedze.html" target="_blank"&gt;pisała&lt;/a&gt; Maya. I mnie to nie dziwi, bo siedzi się tam rewelacyjnie i z rogalem i cappuccino pod murem na czerwonych plastikowych krzesłach na przeciwko baru, i na ławce nieopodal parkingu nad którym czuwa Padre Pio w ceglanej budce, obserwując koty leniwie przechadzające się po ulicach i panoszące po nagrzanych maskach samochodów, nawet żegnając się z miejscowymi trzeba na chwilę przysiąść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yxf3ItZxcd0/TkmWGRrFGRI/AAAAAAAAA_0/FyGWBBQ-3yU/s1600/Ginestra3pl.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-yxf3ItZxcd0/TkmWGRrFGRI/AAAAAAAAA_0/FyGWBBQ-3yU/s560/Ginestra3pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ginestra&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można rzecz jasna wyjechać z Ginestra, na przykład do Rzymu. To raptem 50km na północny wschód, łatwo się tam dostać ze stacji kolejowej, do której trzeba podjechać np. do Fara in Sabina. W budynku ani żywego ducha, kasy pozamykane, automat z biletami nie działa. Zza uchylonego okna słychać rozmowy, prawdopodobnie pracowników kolei państwowych. Nie waż się pytać po włosku, czy ktoś z nich mówi po angielsku. &lt;i&gt;"Jestem Włochem, mieszkam we Włoszech, dlaczego miałbym mówić po angielsku?".&lt;/i&gt; W końcu udaje Ci się dowiedzieć, że biletów nie sprzedają. Postanowione - zapłacimy u konduktora. Tyle, że wydukane po włosku konduktorowi, że się chce kupić bilet do stacji Roma Tiburtina spotyka się z konkretnym i nie znoszącym sprzeciwu &lt;i&gt;"ale ja nie sprzedaję biletów"&lt;/i&gt;. Zostawił nas i na kolejną próbę zapłaty za przejazd wyrzucił z siebie &lt;i&gt;"Si! Si! Roma Tiburtina!",&lt;/i&gt; odwrócił się na pięcie i tyle go widzieliśmy. Tak więc do Rzymu pociągiem jeździ się na gapę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6O0faW7vqCw/TkmUtd2WYFI/AAAAAAAAA_k/-tX0dGshciI/s1600/Roma3pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YNC1lXpCWtQ/TkmVEjA-DLI/AAAAAAAAA_o/FSkSMh6z6Vk/s1600/Roma2pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3R8srsx7Seo/TkmUcpljQ4I/AAAAAAAAA_g/Vn82fbVWPDA/s1600/Roma4pl.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-3R8srsx7Seo/TkmUcpljQ4I/AAAAAAAAA_g/Vn82fbVWPDA/s560/Roma4pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Roma&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można też poleżeć w łóżku pięć minut dłużej w sobotni poranek, dokroić sobie jedną kromkę lokalnego chleba więcej na śniadanie, zamienić grzecznościowe dzień dobry z Giną i przypomnieć jej kim jesteśmy i gdzie mieszkamy, bo chyba zapomniała od wtorku kiedy przeprowadziła z nami pierwszy wywiad. A potem wychylić pyszne cappuccino w barze "Sport" i pojechać na stację, aby stwierdzić, że pociąg zwiał, a następny będzie za dwie godziny. I w tej sytuacji można do Rzymu pojechać samochodem. Płatny parking w centrum, romantyczne spacery, zdjęcia na Hiszpańskich Schodach, magnes na lodówkę dla kogoś kto kolekcjonuje magnesy z różnych stron świata, takie tam... I można wrócić zeń wieczorem ze stłuczoną szybą, bo ktoś miał chętkę na zawartość naszego bagażnika. O ironio, w bagażniku nic nie było. Piętnaście sekund roboty włamywacza nie zostało uwieńczone żadnym łupem, a my za to przekonaliśmy się, że włoska policja, także ta na głębokiej prowincji może być całkiem miła i pomocna. Inna sprawa to warsztat samochodowy, ale dobra - niech im będzie, sekretarka wychodzi za mąż 27 sierpnia, co zakomunikowała mi gestem zakładania obrączki i nuceniem Mendelssohna*, więc już jest bardzo podekscytowana, poza tym od 14 sierpnia mają ferie i straszne urwanie głowy. Szyba po czterech dniach i tak jest lepsza niż wór przyklejony z pomocą lokalnych z Ginestra, który przy prędkości powyżej 30 mil na godzinę zaczynał się majtać i odrywać. A którym swoją drogą wieś żyła przez kilka dni. Jeśli zaistnieliśmy jakoś w tej małej wiosce, to na pewno dzięki włamaniu do samochodu, szybie i naszej fatalnej włoszczyźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gRHkOEghmfU/TkmVY51PMrI/AAAAAAAAA_s/VpSx4dJil70/s1600/Roma1pl.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-gRHkOEghmfU/TkmVY51PMrI/AAAAAAAAA_s/VpSx4dJil70/s560/Roma1pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Roma &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YNC1lXpCWtQ/TkmVEjA-DLI/AAAAAAAAA_o/FSkSMh6z6Vk/s1600/Roma2pl.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-YNC1lXpCWtQ/TkmVEjA-DLI/AAAAAAAAA_o/FSkSMh6z6Vk/s560/Roma2pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Roma&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Rzym? Jak to Rzym. Zabytki na każdym kroku, które na pewno warto zobaczyć, choć na nie same pewnie i miesiąca by nie starczyło, a nasz przygoda z Rzymem skończyła się po dwóch dniach. Jakoś niespieszno nam było do niego wracać. Cała masa ludzi, od których jednak da się uciec. Jest coś takiego w Rzymie, że tłumy skupione wokół Koloseum czy Fontanny di Trevi znikają jeśli odejdzie się dwie uliczki dalej. A tam mury, z których odpada tynk czy farba, odrapane ławki i cisza przerywana odgłosami dnia codziennego: rozkazującym głosem jakiejś gospodyni najpewniej szykującej posiłek, dzwonieniem sztućców, gruchaniem gołębi, wesołością gości oczekujących panny młodej pod kościołem, czy stukotem szpilek wyszykowanej blond pańci z małym pieskiem i torbami ze sklepów największych projektantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6O0faW7vqCw/TkmUtd2WYFI/AAAAAAAAA_k/-tX0dGshciI/s1600/Roma3pl.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-6O0faW7vqCw/TkmUtd2WYFI/AAAAAAAAA_k/-tX0dGshciI/s560/Roma3pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Roma &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzym fascynuje i męczy. Ludzie męczą. Ogrom Amerykanów rzucających komentarze i przekonanych o świetności własnej i swojego kraju, którą rzecz jasna mają na wyłączność. Ogrom nastręczających się Hindusów i Afrykańczyków handlujących badziewiem lub próbujących Ci wmówić, że zdjęcie zrobione ich Polaroidem będzie lepsze niż to z Twojego aparatu. Masa pamiątek made in China. Kelnerzy próbujący werbować klientów z ulicy. Znowu Amerykanie i Brytyjczycy zamawiający frytki i colę. A jedzenie? Cóż w Rzymie nie jedliśmy w restauracjach gwiazdkowych, a tam gdzie jedliśmy było średnio smacznie i drogo. Albo niesmacznie i drogo. Spytacie: gdzie więc jeść we Włoszech? A ja Wam odpowiem: na prowincji. I o tym napiszę za parę dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oDHHYUvt3XA/TkmVuQYNfRI/AAAAAAAAA_w/HQcXgLYgWvg/s1600/Ginestra4pl.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-oDHHYUvt3XA/TkmVuQYNfRI/AAAAAAAAA_w/HQcXgLYgWvg/s560/Ginestra4pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ginestra&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* ja nie rozumiałam o co jej chodzi, a ona nie rozumiała angielskiego. Mówiła o ślubie, a ja o tym, że samochód miał być gotowy po godzinie, a teraz mówią, że będzie po trzech. Był po ponad pięciu. Przypomniał mi się "Lost in Translation". &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-1130775624951160871?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/1130775624951160871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=1130775624951160871&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1130775624951160871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/1130775624951160871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/08/pamiatki-z-rzymu-made-in-china.html' title='Pamiątki z Rzymu made in China'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tEj1N6-oyGQ/TkmWyDt_tvI/AAAAAAAAA_8/-OOb6W2cgTM/s72-c/Ginestra1pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-7889492141346613782</id><published>2011-07-29T07:00:00.009+01:00</published><updated>2011-07-29T09:58:19.641+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5 składników'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><title type='text'>Sałatka. Jeszcze raz Hugh. I pożegnanie.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-E2T2FGijY-4/TiwGIwC2JJI/AAAAAAAAA_Y/XyDMNmLDSj4/s1600/IMG_5285pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-E2T2FGijY-4/TiwGIwC2JJI/AAAAAAAAA_Y/XyDMNmLDSj4/s560/IMG_5285pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś kolejny przepis Hugh  Fearnley-Whittingstalla. Przyznaję, że mam słabość do tego wychowanka &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eton_College"target="_blank"&gt;Eton College&lt;/a&gt;, jego perfekcyjnej angielszczyzny, ale przede wszystkim do jego prostych przepisów. Jeszcze nie skorzystałam z przepisu jego autorstwa, który nie trafiłby w mój gust. Gdy w jego programie "River Cottage" próbował przekonać kogoś, kto nienawidzi selera naciowego, że to warzywo jest smaczne, wykonał właśnie tę sałatkę. Mnie akurat nie trzeba przekonywać do selera naciowego, ale przepis mnie bardzo zaintrygował. Zaskakujące połączenie i nieziemsko smaczne. Proste w wykonaniu, a zarazem bardzo efektowne. Polecam gorąco i żegnam się z Wami na kilka tygodni. Wybieramy się na urlop w miejsce, o którym marzyłam od lat. Tym razem Lacjum otworzy przed nami swój świat. Świat zabytków, ogromu historii, przepięknej przyrody, ale także pysznej kuchni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na blogu pod moją nieobecność nic nie będzie się ukazywać, ale zapraszam Was serdecznie do lektury sierpniowego numeru &lt;a href="http://www.libertas.pl/"target="_blank"&gt;Miesięcznika Ludzi Wolnych "LIBERTAS"&lt;/a&gt;, w którym oprócz masy innych tekstów, tym razem znajdziecie aż trzy mojego autorstwa. Jak zwykle jeden kulinarny, z cukinią w roli głównej, kolejny podróżniczy z relacją z Orkadów, a także recenzję z najlepszego koncertu w moim życiu. Zapraszam serdecznie, może to Wam nieco osłodzi tę kilkutygodniową przerwę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkiego dobrego i do usłyszenia! &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Sałatka z selera naciowego, makreli i pomarańczy&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 filety makreli wędzonej, oskórowane i porwane na kęsy&lt;br /&gt;2 pomarańcze, obrane i wyfiletowane, sok zachowany&lt;br /&gt;4-6 kawałków selera naciowego, pokrojonego na kęsy&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;szczypta soli selerowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sok spod filetowania pomarańczy wymieszałam z oliwą, pieprzem i solą. Połączyłam makrelę, seler i pomarańcze i polałam dressingiem. Podawałam od razu. Sałatkę można też podawać na ciepło ze świeżo usmażonymi filetami makreli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-7889492141346613782?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/7889492141346613782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=7889492141346613782&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7889492141346613782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/7889492141346613782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/saatka-jeszcze-raz-hugh-i-pozegnanie.html' title='Sałatka. Jeszcze raz Hugh. I pożegnanie.'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-E2T2FGijY-4/TiwGIwC2JJI/AAAAAAAAA_Y/XyDMNmLDSj4/s72-c/IMG_5285pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-5441678734586442839</id><published>2011-07-25T08:30:00.008+01:00</published><updated>2011-10-20T15:04:35.922+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty kulinarne'/><title type='text'>O chutneyu, śliwkach, Hugh i zaufaniu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TdI9aSfd_fU/Tivst2VACuI/AAAAAAAAA_I/oW6gV-FYJvU/s1600/IMG_7635pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AUKK8ik93TU/Tivs6GyGmwI/AAAAAAAAA_M/Qlfy_gGaq7s/s1600/IMG_7657pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-AUKK8ik93TU/Tivs6GyGmwI/AAAAAAAAA_M/Qlfy_gGaq7s/s640/IMG_7657pl.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaufałam przepisowi Hugh Fearnley-Whittingstalla, który opublikował &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2010/aug/07/plum-recipes-fearnley-whittingstall" target="_blank"&gt;The Guardian &lt;/a&gt;, ale zapomniałam kupić jabłka. Zaufajcie mi proszę, że ten chutney chociaż ze zmienioną recepturą, może się udać. Choć o smaku tego przetworu będę Wam mogła napisać dopiero za 2-3 miesiące, jak smaki dojrzeją i zniknie mocny octowy zapach. Choć przyznaję, że smakował mi już na ciepło, ale ja lubię ocet... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ zapomniałam o jabłkach, które są bogate w pektyny, to do chutneya dodałam ok. 70 pektyn w płynie. Zmieniłam też nieco proporcje śliwek świeżych do suszonych. Jeśli jesteście szczęściarzami z własnym sadem, pamiętajcie, że na chutney idealnie nadają się owoce nie pierwszej jakości, które już spadły, może nieco się obiły. Myślę, że różne rodzaje śliwek się nadadzą, ja nie wiem, którego gatunku użyłam, bo na targu nie było informacji i zapomniałam spytać. Myślę, że powtórzę ten chutney z innych odmian, późno sierpniowych lub wrześniowych.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Lekko pikantny chutney ze śliwek &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1.1kg śliwek, waga po wypestkowaniu, pokrojonych w ćwiartki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;180g śliwek suszonych, pokrojonych z grubsza&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300g cebuli, obranej i pokrojonej w kostkę&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka, obranego i drobno posiekanego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;400g brązowego, ciemnego cukru &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;400ml octu (miałam mieszankę czerwonego winnego i słodowego)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki płatków chilli  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki ziaren gorczycy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ziaren pieprzu, z grubsza rozdrobionych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 70g pektyn w płynie &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki oprócz pektyn umieściłam w garnku z grubym dnem, zagotowałam, zmniejszyłam ogień do minimum i gotowałam przez ok. 2 godziny. Mieszałam od czasu do czasu, szczególnie pod koniec gotowania, gdy chutney jest gęsty i może się przypalić. Ściągnęłam z ognia, spróbowałam, czy nie potrzebuje więcej soli i dodałam pektyny. Wymieszałam dokładnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gorący przełożyłam do wysterylizowanych słoiczków, zakręciłam, odwróciłam do góry nogami i zostawiłam do ostygnięcia. Nie pasteryzowałam, ale jeśli chcecie trzymać go dłużej niż 6-9 miesięcy, to na wszelki wypadek bym pasteryzowała. Nasz zniknie na pewno do końca roku. Przechowuję w ciemnym i zimnym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;AKTUALIZACJA: już po degustacji - chutney jest rewelacyjny! &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TdI9aSfd_fU/Tivst2VACuI/AAAAAAAAA_I/oW6gV-FYJvU/s1600/IMG_7635pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-TdI9aSfd_fU/Tivst2VACuI/AAAAAAAAA_I/oW6gV-FYJvU/s560/IMG_7635pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-5441678734586442839?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/5441678734586442839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=5441678734586442839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5441678734586442839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5441678734586442839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/o-chutneyu-sliwkach-hugh-i-zaufaniu.html' title='O chutneyu, śliwkach, Hugh i zaufaniu'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-AUKK8ik93TU/Tivs6GyGmwI/AAAAAAAAA_M/Qlfy_gGaq7s/s72-c/IMG_7657pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6594563221998171995</id><published>2011-07-19T08:30:00.001+01:00</published><updated>2011-07-19T08:30:02.834+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Hiszpania vs. Włochy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uDeEaSZfBpQ/TiLSdJGN7wI/AAAAAAAAA_A/c1Zl8pxxTIA/s1600/PICT7108pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-uDeEaSZfBpQ/TiLSdJGN7wI/AAAAAAAAA_A/c1Zl8pxxTIA/s400/PICT7108pl.jpg" width="383" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo tortilla vs. frittata. Kiedyś ciężko główkowałam jaka jest zasadnicza różnica między tymi klasycznymi daniami. Doszłam do wniosku, że w hiszpańskiej tortilli zawsze występują ziemniaki, a włoska frittata może je zawierać, ale nie musi. Poza tym frittata bywa cieńsza, bardziej przypomina omlet, a tortilla to już placek wymagający konkretnego gryza. Znawcy kuchni na pewno znajdą jeszcze jakieś niuanse w technice przygotowania. Łączy je jednak to, że zawierają jajka i są doskonałą propozycją posiłku utylizacyjnego - można w nich wykorzystać np. resztki ziemniaków z poprzedniego obiadu. &lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Tortilla z chorizo i groszkiem&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 jajka, rozbełtane&lt;br /&gt;6-8 młodych ziemniaków, ugotowanych (w mundurkach i obranych, lub resztki gotowanych z obiadu), pokrojonych na plastry&lt;br /&gt;czerwona cebula, obrana i pokrojona na półplasterki&amp;nbsp; &lt;br /&gt;kilka plastrów kiełbasy chorizo&lt;br /&gt;ok. 200ml świeżego groszku, lub mrożonego, rozmrożonego na sicie odpowiednio wcześniej&lt;br /&gt;3 łyżki oliwy&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;rukola do dekoracji (opcjonalnie) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 200 stopni C. (termoobieg) &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzałam patelnię (o średnicy 25cm), którą można używać w wysokiej temperaturze w piekarniku i wlałam do niej oliwę. Dodałam cebulę i smażyłam do momentu, aż zmiękła. Dorzuciłam połowę ziemniaków, na nie położyłam chorizo, dodałam groszek, przykryłam kolejną warstwą ziemniaków i zalałam jajkami., które uprzednio doprawiłam solą i pieprzem. Zwiększyłam nieco ogień, aby spód się ściął i po ok. 3 minutach przełożyłam patelnię do piekarnika.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekłam do momentu, aż góra była ścięta i zarumieniona. Wyjęłam z piekarnika i przykryłam patelnię deską do krojenia, po czym obróciłam do góry nogami. Tortilla ładnie wyszła z patelni i była gotowa go krojenia. Pokroiłam ją na porcję, tak jak się kroi pizzę. Można ją podawać na ciepło lub zimno i udekorować rukolą lub świeżymi ziołami.&amp;nbsp; Dobrze pasuje do niej jakaś lekka sałatka na boku. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-6594563221998171995?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/6594563221998171995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=6594563221998171995&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6594563221998171995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6594563221998171995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/hiszpania-vs-wochy.html' title='Hiszpania vs. Włochy'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uDeEaSZfBpQ/TiLSdJGN7wI/AAAAAAAAA_A/c1Zl8pxxTIA/s72-c/PICT7108pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3142889157067208303</id><published>2011-07-11T08:45:00.001+01:00</published><updated>2011-07-11T11:23:17.254+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><title type='text'>O wirtualnych znajomościach i niewirtualnej surówce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ImK7pdRty6E/ThdqXblMyMI/AAAAAAAAA-4/LWpxlxkgw3g/s1600/IMG_7200pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-ImK7pdRty6E/ThdqXblMyMI/AAAAAAAAA-4/LWpxlxkgw3g/s560/IMG_7200pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lata spędzone na forum kulinarnym, a potem okres blogowania zaowocowały nowymi znajomościami. Część z nich pozostaje czysto wirtualna, część przełożyła się na realne znajomości. Niektóre z wyczekanych spotkań urzeczywistnią się tego lata.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy znamy się "na żywo" czy tylko przez maile, zdarza nam się wymieniać dobrami. I to jest fantastyczne, móc obdarować innych np. angielskimi specjałami, a samemu też dostać coś niebanalnego. &lt;a href="http://tayton.blox.pl/html" target="_blank"&gt;Tayton&lt;/a&gt; z bloga robótkowego ma niezły fach w ręku, mówię Wam - paczka od niej wypakowana była po brzegi ręcznie wykonanymi upominkami. Podobnie &lt;a href="http://ztworzonka.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Kot&lt;/a&gt; - jak ta dorwie maszynę do szycia, to człowiek już nie musi świecić foliowymi opakowaniami chusteczek higienicznych, a i broszką może poszpanować.&amp;nbsp;&lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/u/pietnacha40.html" target="_blank"&gt;Pietnacha&lt;/a&gt;, choć mnie nie znała, przyjęła mnie pod swój dach i ugościła pyszną kolacją. &lt;a href="http://wloszczyzna.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Maya&lt;/a&gt; to nieocenione źródło ciekawej lektury o Włoszech, ale także najlepszej oliwy, jaką dotąd miałam okazję próbować. Kartka świąteczna od &lt;a href="http://backwards-in-high-heels.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Anny Marii &lt;/a&gt;była jedną z ciekawszych, jakie otrzymałam. Forumowa znajomość z &lt;a href="http://slodkamanufaktura.com/" target="_blank"&gt;Ewą &lt;/a&gt;została uwieńczona słodkim spotkaniem przy kremówkach, gdzie towarzystwa dotrzymywała mi też&amp;nbsp;&lt;a href="http://tastycolours.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Magda&lt;/a&gt;, a przysługa wyświadczona &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/u/nobullshit.html" target="_blank"&gt;Nobullshit&lt;/a&gt; zaowocowała nową książką kucharską. I teraz się ciężko zastanawiam czy kogoś nie pominęłam, ale jeśli tak, to się kajam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy taki kontakt wspominam bardzo miło, do każdej podarowanej rzeczy wracam. I tak było tym razem, kiedy przygotowałam tę surówkę z cukinii wg przepisu z "Potrawy z cukinii i bakłażanów" Cornelii Schinharl. Zamieniłam jedynie świeże oregano na miętę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Surówka z cukinii, oliwek i mięty&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 młode, jędrne cukinie, pokrojone w paseczki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść wypestkowanych czarnych oliwek, pokrojonych na plasterki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki oliwy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki soku z cytryny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść listków świeżej mięty, z grubsza posiekanych&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sok z cytryny wymieszałam z oliwą, odrobiną soli i pieprzem. Zamarynowałam w nim cukinię przez ok. 10 minut. Następnie wymieszałam ją z oliwkami i miętą. Podawałam od razu. Im dłużej cukinia się marynuje, tym mniej jędrna zostaje. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3142889157067208303?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3142889157067208303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3142889157067208303&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3142889157067208303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3142889157067208303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/o-wirtualnych-znajomosciach-i.html' title='O wirtualnych znajomościach i niewirtualnej surówce'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ImK7pdRty6E/ThdqXblMyMI/AAAAAAAAA-4/LWpxlxkgw3g/s72-c/IMG_7200pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3959037293244791982</id><published>2011-07-05T09:00:00.002+01:00</published><updated>2011-07-10T21:34:17.677+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><title type='text'>Bida, co?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lzJNvLYPk0A/Tg8fE22Q5bI/AAAAAAAAA-k/MYnfdXlB3t4/s1600/IMG_7437pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-lzJNvLYPk0A/Tg8fE22Q5bI/AAAAAAAAA-k/MYnfdXlB3t4/s560/IMG_7437pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anszuje z bagietka. Bida, prawda? Fakt, trochę mało, ale wystarczająco, aby zwykłą warzywną sałatkę wynieść do poziomu bardzo ekscytującego posiłku. Ale może zacznę od początku...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oglądając serię, a potem czytając książkę &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2001/06/subiektywny-przewodnik-po-ksiazkach.html" target="_blank"&gt;"Two Greedy Italians"&lt;/a&gt; moją szczególną uwagę zwróciły dania wywodzące się z &lt;i&gt;la cucina povera&lt;/i&gt;, czyli kuchni która powstała na skutek biedy. Były proste, sezonowe, wykorzystujące lokalne składniki, często z dodatkiem chleba (najczęściej czerstwego, aby go nie wyrzucać), jako łatwo dostępnego i relatywnie taniego wypełniacza. Jednym z takich klasycznych dań, które swoje źródła miały w niedostatku, jest sałatka z czerstwego chleba i pomidorów - &lt;i&gt;panzanella&lt;/i&gt;. Możecie sobie wyobrazić dojrzałe w słońcu pomidory, dobrej jakości chleb wypiekany w piecu opalanym drewnem lub słomą, aromatyczną oliwę i ocet. Czasem dodaje się do tego zestawu bazylię czy cebulę, choć liczy się prostota.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym przypadku Contaldo postanowił wykonać sałatkę inspirowaną panzanella, ale z większą ilością warzyw i w słodko - kwaśnej tonacji. Zakochałam się w niej już oglądając ją na ekranie, ale gdy ją przyrządziłam to nie mogłam się jej nachwalić. Umówmy się - z tą ilością składników, to nie jest już kuchnia biedoty, ale inspiracji nie sposób nie zauważyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W oryginalnym przepisie użyto chleba, który piecze się dwa razy i ma konsystencję sucharów - &lt;i&gt;frasella&lt;/i&gt; (inaczej także &lt;i&gt;freselle, frisedde, fresedde, frise&lt;/i&gt;). Było to pieczywo, które mogło m.in. wytrzymać długie podróże morskie, i było dodawane do zup, aby uczynić je bardziej sycącymi. W przepisie chleb ten został&amp;nbsp; uprzednio skropiony wodą i pokruszony na spore kęsy. Nie miałam tego składnika, ale użyłam dwudniowej bagietki na zaczynie, która przypiekłam w tosterze. (Tu na nie mówi się &lt;i&gt;pieczywo w wiejskim stylu&lt;/i&gt;, chodzi o to, że ma być dobrej jakości, a nie watowate.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pSpJs1cDnMs/Tg8e72BIR_I/AAAAAAAAA-g/UtFojTa3Hpw/s1600/IMG_7426pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-pSpJs1cDnMs/Tg8e72BIR_I/AAAAAAAAA-g/UtFojTa3Hpw/s560/IMG_7426pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Słodko-kwaśna sałatka z chlebem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 mała marchewka, obrana i pokrojona julienne*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 kawałki selera naciowego, j.w.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;50ml oliwy&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 fileciki anchois&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szalotka, obrana i pokrojona w cienkie plasterki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 ząbek czosnku, obrany i drobno posiekany&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;½ czerwonej papryki, pokrojonej julienne&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;½ żółtej papryki, j.w.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;½ niedużego bakłażana, j.w.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 mała cukinia, j.w.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 gałązki tymianku, listki obrane (użyłam cytrynowego)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka cukru&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki octu białego winnego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nieduży kawałek bagietki, pokrojonej w kromki i tostowanej lub podpieczonej w piekarniku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść liści bazylii&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Seler naciowy i marchewkę wrzuciłam do posolonej gotującej się wody i gotowałam 3 minuty, odcedziłam i od razu wstawiłam do miski z zimną wodą, aby zapobiec dalszemu gotowaniu się warzyw. Odcedziłam ponownie i odstawiłam na bok.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzałam dużą patelnię i dodałam do niej anchois, smażyłam mieszając, aż fileciki rozpadły się. Następnie dodałam szalotkę i czosnek i smażyłam na niedużym ogniu, aż szalotka nieco zmiękła. Kolejno dodałam paprykę, cukinię, bakłażana i smażyłam mieszając przez ok. 3 minuty, a następnie dorzuciłam listki tymianku, nieco soli i sporo pieprzu, cukier i ocet i dokładnie wymieszałam. Na koniec dodałam blanszowaną marchewkę z selerem i delikatnie wymieszałam, aby nie połamać warzyw. Trzymałam na ogniu 3 minuty, a potem odstawiłam z ognia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na talerzu położyłam połowę porwanej na kawałki chrupiącej bagietki, przykryłam warzywami i posypałam resztą bagietki. Na górę dodałam kilka listków bazylii i skropiłam odrobiną oliwy. Jedliśmy ciepłą, choć można ją serwować na zimno.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* na kawałki wielkości zapałki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3959037293244791982?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3959037293244791982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3959037293244791982&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3959037293244791982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3959037293244791982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/bida-co.html' title='Bida, co?'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-lzJNvLYPk0A/Tg8fE22Q5bI/AAAAAAAAA-k/MYnfdXlB3t4/s72-c/IMG_7437pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-445961781022616267</id><published>2011-07-02T09:00:00.002+01:00</published><updated>2011-10-20T15:04:09.947+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty kulinarne'/><title type='text'>Czy aby nie wpuszczam Was w maliny?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zUcsraUS4Js/Tg4ixONLK7I/AAAAAAAAA-Y/xCrscSSy5Z8/s1600/XV2pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-zUcsraUS4Js/Tg4ixONLK7I/AAAAAAAAA-Y/xCrscSSy5Z8/s560/XV2pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo może powinnam spytać: czy nie wpuszczam Was w agrest? Na blogu prezentuję potrawy, które przygotowałam i zjadłam, co więcej, smakowały mi i z czystym sumieniem je polecam. Dzisiaj będzie inaczej - sama zrobiłam, ale nie miałam jeszcze okazji spróbować. Chutney musi bowiem dojrzeć, smaki przegryźć się, mocny octowy posmak złagodnieć. Próbowałam go jednak na ciepło i mimo silnego octowego zapachu, który wiem, że i tak się ulotni, kombinacja przypraw i agrestu bardzo mi się spodobała. Nie miałam ochoty czekać do przyszłego roku z tym przepisem. Postanowiłam zaryzykować, może i Wy zaufacie moim zmysłom i zrobicie taki, lub podobny jeszcze w tym sezonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealnie byłoby zapomnieć o chutneyu na 3 miesiące, ale myślę, że 6-8 tygodni powinno wystarczyć. Mam nadzieję, że z kawałkiem sera to będzie kulinarne niebo. Na 100% sprawa wyjaśni się w pełni około września. Na pewno dam znać, mam nadzieję, że wtedy nie będę musiała ratować nadszarpniętej 2 miesiące wcześniej reputacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Improwizowałam ze składnikami na chutney z agrestu z sieci sklepów Waitrose, a także oparłam się na kilku innych znalezionych na angielskojęzycznych stronach.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Chutney z agrestu&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2½  słoiczka, o pojemności 190ml&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;400g agrestu, ogonki usunięte&lt;br /&gt;1 duża cebule, obrana i pokrojona w kostkę&lt;br /&gt;garść sułtanek&amp;nbsp; &lt;br /&gt;150g lepkiego brązowego cukru&lt;br /&gt;180ml octu słodowego *&lt;br /&gt;łyżeczka soli&lt;br /&gt;½ łyżeczki mielonego imbiru&lt;br /&gt;łyżeczka ziaren gorczycy&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;¼ łyżeczki pieprzu cayenne &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki umieściłam w garnku z grubym dnem, zagotowałam, zmniejszyłam ogień do minimum i gotowałam przez ok. półtorej godziny. Mieszałam od czasu do czasu, bardzo delikatnie, aby za mocno nie rozwalić agrestu, szczególnie pod koniec gotowania, gdy chutney jest gęsty i lubi się przypalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorący przełożyłam do wysterylizowanych słoiczków, zakręciłam, odwróciłam do góry nogami i zostawiłam do ostygnięcia. Nie pasteryzowałam, bo zjemy je na pewno w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy. Przechowuję w ciemnym i zimnym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Degustacja ok. września. Trzymajcie kciuki! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;i&gt;malt vinegar,&lt;/i&gt; ocet maltozowy - dużo delikatniejszy niż polski spirytusowy, jeśli go nie macie, myślę, że jabłkowy, albo winny dadzą radę, ale zmniejszyłabym nieco jego ilość, lub rozcieńczyła delikatnie wodą. Użyłam słodowego ciemnego, stąd taki intensywny kolor końcowego wyrobu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AKTUALIZACJA: już po degustacji - chutney jest rewelacyjny! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-445961781022616267?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/445961781022616267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=445961781022616267&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/445961781022616267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/445961781022616267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/07/czy-aby-nie-wpuszczam-was-w-maliny.html' title='Czy aby nie wpuszczam Was w maliny?'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zUcsraUS4Js/Tg4ixONLK7I/AAAAAAAAA-Y/xCrscSSy5Z8/s72-c/XV2pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-559446871550073340</id><published>2011-06-24T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-06-24T09:00:13.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pizza'/><title type='text'>Jedyna słuszna pizza w czerwcu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rO_863ofFg0/TgEBUj24JzI/AAAAAAAAA90/ZXzibaAxuqY/s1600/IMG_7096pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-rO_863ofFg0/TgEBUj24JzI/AAAAAAAAA90/ZXzibaAxuqY/s560/IMG_7096pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć tak naprawdę do szczęścia potrzebna mi dobrej jakości margharita ze świeżymi składnikami, to mam te swoje ulubione pizze sezonowe, w zależności od tego, jakie warzywo akurat króluje w mojej kuchni. I tak powstają &lt;i&gt;jedyne słuszne pizze &lt;/i&gt;np. &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/10/jedyna-suszna-pizza-w-pazdzierniku.html"target="_blank"&gt;w październiku&lt;/a&gt;, czy &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/05/jedyna-suszna-pizza-w-maju.html"target="_blank"&gt;w maju&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wprawdzie już mamy końcówkę czerwca, ale cukinie będą jeszcze długo na naszych stołach, sezon na nie dopiero zaczyna się w tym miesiącu. Tak więc to mogłaby być obok margharity z sosem ze świeżych dojrzałych pomidorów moja ulubiona pizza jedzona latem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spód zrobiłam z mąki z pełnego przemiału, ale możecie użyć białej, ja akurat lubię smak i konsystencję razowego ciasta. Co istotne, na tyle na ile to możliwe przygotowuję ciasto dzień wcześniej i daję mu wyrastać powoli w niskiej temperaturze. Polecam gorąco takie ciasto, które leżakowało w lodówce.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mWeD8peFBgA/TgEBk6UKYTI/AAAAAAAAA98/KG3BQp9Gkf0/s1600/IMG_7123pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-mWeD8peFBgA/TgEBk6UKYTI/AAAAAAAAA98/KG3BQp9Gkf0/s560/IMG_7123pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pizza z cukinią, szynką włoską i oliwkami&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 średnie pizze&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spód&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;450g mąki  pszennej razowej &lt;br /&gt;płaska łyżeczka drożdży instant &lt;br /&gt;płaska  łyżeczka soli &lt;br /&gt;pół łyżeczki cukru &lt;br /&gt;2-3 łyżki oliwy &lt;br /&gt;ok.  250-300ml letniej wody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki wyrobiłam mikserem, aż ciasto było sprężyste i umieściłam je w naoliwionej misce, przykryłam folią spożywczą i zostawiłam na całą noc w lodówce. Następnego dnia wyciągnęłam z lodówki na godzinę przed pieczeniem i przygotowałam sos.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200ml  siekanych pomidorów z puszki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka  oliwy&lt;br /&gt;ząbek czosnku, obrany i drobno posiekany &lt;br /&gt;mała cebula,  obrana i drobno posiekana &lt;br /&gt;chlust czerwonego wytrawnego wina &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść świeżej bazylii, porwanej z grubsza&lt;br /&gt;szczypta  cukru &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie  zeszkliłam cebulę z odrobiną soli i cukrem. Dodałam czosnek, smażyłam  jeszcze minutę, a następnie dodałam wino i poczekałam, aż nieco  odparuje. Dorzuciłam pomidory, zmieliłam nieco pieprzu i zredukowałam na  małym ogniu, aż sos nieco zgęstniał. Na ostatnie kilka minut dodałam bazylię. Sos zmiksowałam na niemal gładką masę za pomocą ręcznego blendera. Odstawiłam na bok, na 20 minut przed pieczeniem rozgrzałam piekarnik do 250 stopni C wraz z kamieniem i podzieliłam ciasto na 2 części, które rozciągnęłam rękoma i zostawiłam na ok. kwadrans, aby odpoczęło. Przygotowałam też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;resztę  składników&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, czyli:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 małą cukinię&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8 plasterków dojrzewającej szynki włoskiej typu parmeńskiego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść czarnych oliwek bez pestek &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 x 125g kulki mozzarelli&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cukinię pocięłam na cienkie plasterki, oliwki przepołowiłam, szynkę porwałam z grubsza na kawałki, mozzarellę również porwałam na mniejsze kęsy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na każdym placku rozsmarowałam sos, położyłam resztę składników i piekłam, na rozgrzanym kamieniu aż brzegi były zarumienione, a ser stopiony.&amp;nbsp; Po upieczeniu zostawiam ja na kilka minut, aby nieco ostygła, kroje na porcje i dekoruję świeżą bazylią. Uwielbiam tę pizzę zarówno na ciepło jak i na zimno. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2NLCrZ_90JE/TgEBcoMVffI/AAAAAAAAA94/hnHAjCkyXnM/s1600/IMG_7112pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://1.bp.blogspot.com/-2NLCrZ_90JE/TgEBcoMVffI/AAAAAAAAA94/hnHAjCkyXnM/s560/IMG_7112pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-559446871550073340?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/559446871550073340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=559446871550073340&amp;isPopup=true' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/559446871550073340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/559446871550073340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/jedyna-suszna-pizza-w-czerwcu.html' title='Jedyna słuszna pizza w czerwcu'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rO_863ofFg0/TgEBUj24JzI/AAAAAAAAA90/ZXzibaAxuqY/s72-c/IMG_7096pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4469874022009550997</id><published>2011-06-21T09:15:00.001+01:00</published><updated>2011-06-21T09:25:40.991+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryż i kasze'/><title type='text'>Przypalona jaglanka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9dGLE8b8-rk/TfkVWF-pwjI/AAAAAAAAA9c/vfGGiK6vUeM/s1600/XV1pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://2.bp.blogspot.com/-9dGLE8b8-rk/TfkVWF-pwjI/AAAAAAAAA9c/vfGGiK6vUeM/s560/XV1pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, nie wydarzyła się u mnie kulinarna katastrofa, wręcz przeciwnie. Jest sezon na truskawki,&amp;nbsp; u mnie&amp;nbsp; od jakiegoś czasu jest szajba na kasze jaglaną, więc postanowiłam zrobić jakiś nowy deser. Całą zimę ratowałam się jaglaną na słodko z truskawkami w syropie własnej produkcji, teraz przyszła pora na świeże. Nie chciałam jednak kupki kaszy z truskawkami, choć bardzo tę prostą wersję lubię. Miałam ochotę na coś innego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postawiłam więc ten deser do góry nogami i wykończyłam cukrem i płomieniem z palnika. &lt;i&gt;Jaglana brûlée? &lt;/i&gt;A dlaczego nie! Z lekko orientalną nutą dzięki mleku kokosowemu i kardamonowi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Deser z kaszy jaglanej z truskawkami i kardamonem &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;½ szklanki kaszy jaglanej&lt;br /&gt;ok. 1½ szklanki mleka kokosowego&lt;br /&gt;2 łyżeczki syropu z agawy (albo cukru, wedle uznania)&lt;br /&gt;3 strąki zielonego kardamonu, czarne ziarenka wydłubane i rozgniecione w moździerzu&lt;br /&gt;8-10 truskawek, pokrojonych na plasterki&lt;br /&gt;2 łyżeczki brązowego cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaszę wypłukałam na sicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Truskawki zasypałam łyżeczką cukru i odstawiłam, aby się macerowały.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mleko kokosowe zagotowałam z kardamonem, dodałam syrop z agawy i kaszę. Zmniejszyłam ogień, gotowałam 15 minut bez przykrycia. Następnie wyłączyłam, przykryłam i zostawiłam na ciepłej płycie na ok. 10 minut. Kasza była napuchnięta, lepka, miękka. Odstawiłam, aby ostygła. Spokojnie można ją serwować ciepłą. Jak lubicie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dno ceramicznych pojemniczków położyłam truskawki wraz z sokiem, który puściły, nałożyłam kaszę, posypałam resztą cukru i skarmelizowałam palnikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hBlGxHjN-aI/TfkVdFf1PYI/AAAAAAAAA9g/_7xSvV090no/s1600/IMG_7149pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-hBlGxHjN-aI/TfkVdFf1PYI/AAAAAAAAA9g/_7xSvV090no/s560/IMG_7149pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4469874022009550997?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4469874022009550997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4469874022009550997&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4469874022009550997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4469874022009550997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/przypalona-jaglanka.html' title='Przypalona jaglanka'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9dGLE8b8-rk/TfkVWF-pwjI/AAAAAAAAA9c/vfGGiK6vUeM/s72-c/XV1pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-5744685676685020777</id><published>2011-06-17T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-06-17T12:16:31.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><title type='text'>Miłość do kiełbasy w narodzie nie ginie (i do bobu też nie)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BzL_hb_UliQ/Tfj6CK_cGeI/AAAAAAAAA9U/-IHoLsVjC24/s1600/XVpl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-BzL_hb_UliQ/Tfj6CK_cGeI/AAAAAAAAA9U/-IHoLsVjC24/s560/XVpl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj naród na &lt;i&gt;fejsbuku &lt;/i&gt;zdecydował, &lt;span class="" dir="ltr" id="eow-title" title="Lecter chce kiełbasę z grilla"&gt;że chce kiełbasę z bobem. &lt;/span&gt;Proszę bardzo! Jeśli chcecie mieć  w przyszłości możliwość  współdecydowania o tym, co ma sie ukazać  na blogu (czasem mam za duży wybór, nie wiem na co si&lt;span class="" dir="ltr" id="eow-title" title="Lecter chce kiełbasę z grilla"&gt;ę&lt;/span&gt; zdecydować), to przyłączcie sie do&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Zmys%C5%82y-w-kuchni/370083598257?ref=ts" target="_blank"&gt;Zmysłów w kuchni na Facebook.&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś kolejna ostatnio wypróbowana przeze mnie sałatka, choć nieco inna, bo serwowana na ciepło. Podejrzewam, że na zimno byłaby także smaczna, ale aromaty unoszące się z patelni dały mi jednoznacznie do zrozumienia, że trzeba ją zjeść czym prędzej! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobny przepis widziałam w lipcowym wydaniu "Good Food", ale tam była jeszcze cukinia i fasola. Obie szalenie pasują do tego zestawu, ale akurat nie miałam pod ręką. Mimo to, zestawienie tych warzyw z czosnkową i mocno paprykową kiełbasą powaliło mnie na kolana. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto z Was jeszcze nie miał okazji próbować hiszpańskiej kiełbasy &lt;i&gt; chorizo&lt;/i&gt;, ten niech nie zwleka, jeśli tylko będzie miał okazję. Na  szczęście w dzisiejszych czasach nie trzeba po nią jechać do Hiszpanii,  dobrze zaopatrzone supermarkety lub delikatesy powinny ją mieć. Jest dość zwarta, podsuszana, tłusta, ma zdecydowany czosnkowo&amp;nbsp; - paprykowy smak i aromat. Polecam gorąco, szczególnie w tej sałatce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Sałatka na ciepło z bobu, groszku z pieczoną papryką i chorizo&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200g kiełbasy chorizo, pokrojonej w półplasterki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki czerwonego octu winnego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;filiżanka ugotowanego młodego bobu (obranego lub nie, jak lubicie)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 filiżanki groszku zielonego, ugotowanego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 kolorowe papryki, upieczone, obrane ze skórki, pokrojone w paski&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na suchej patelni usmażyłam chorizo, aż wypuściło całą paprykową oliwę i było chrupiące, następnie wyciągnęłam ją łyżką cedzakową zachowując tłuszcz w patelni i zostawiłam w miseczce na później. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na patelnię wlałam ocet i trzymałam na ogniu, aż zabulgotał, następnie ściągnęłam z ognia. Dodałam bób, groszek, paprykę, delikatnie posoliłam i zmieliłam nieco pieprzu. Dodałam kiełbasę i dokładnie wymieszałam, trzymając na małym ogniu przez minutę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serwowałam od razu. Sałatka broni się jako samodzielny posiłek, ale jak ktoś potrzebuje więcej treści, to grillowana ciabatta lub młode pieczone ziemniaczki pasują idealnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-5744685676685020777?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/5744685676685020777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=5744685676685020777&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5744685676685020777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5744685676685020777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/miosc-do-kiebasy-w-narodzie-nie-ginie-i.html' title='Miłość do kiełbasy w narodzie nie ginie (i do bobu też nie)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-BzL_hb_UliQ/Tfj6CK_cGeI/AAAAAAAAA9U/-IHoLsVjC24/s72-c/XVpl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3818131061461884196</id><published>2011-06-14T07:30:00.009+01:00</published><updated>2011-06-14T09:10:41.727+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sery'/><title type='text'>Jedno się kończy, drugie się zaczyna</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7onAeopCkSM/TfSylqzX75I/AAAAAAAAA88/zu-n6ebeemA/s1600/IMG_6954pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-7onAeopCkSM/TfSylqzX75I/AAAAAAAAA88/zu-n6ebeemA/s560/IMG_6954pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas pożegnania ze szparagami zbliża się nieuchronnie. Od tygodnia pocieszam się więc truskawkami, które wreszcie pojawiły się w cenie, która nie odstrasza od kupowania. Postanowiłam połączyć moją ulubioną sałatkę z truskawek i szpinaku z surowymi szparagami, których przyznaję - w ten formie jeszcze nie próbowałam. Bardzo rześkie, chrupiące, zdecydowanie do powtórki w innej konfiguracji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiem... Znowu sałatka, ale taką mam na nie ostatnio ochotę! Wczoraj wypróbowałam nowy przepis (pierwszy przepis z &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2001/06/subiektywny-przewodnik-po-ksiazkach.html" target="_blank"&gt;"Two Greedy Italians"&lt;/a&gt;, który pojawi się w lipcowym wydaniu miesięcznika &lt;a href="http://www.libertas.pl/" target="_blank"&gt;Libertas&lt;/a&gt;), dziś zabieram się za kolejny - tak więc chwilowo sałatek nie zabraknie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Sałatka ze szparagów, młodego szpinaku z truskawkami i kozim serem&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 duże garści młodego szpinaku&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 zielonych szparagów, twarde końce usunięte, reszta pokrojona ukośnie na cienkie plasterki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 truskawek, pokrojonych na ćwiartki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;120g koziego twarożku, pokruszonego&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sok z połowy cytryny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka listków mięty (opcjonalnie)&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na dressing:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżki oliwy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki octu balsamicznego* &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pół łyżeczki miodu*&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Składniki dressingu wymieszałam ze sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szparagi skropiłam sokiem z cytryny, delikatnie posoliłam i zostawiłam na 15 minut, aby się zamarynowały.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-e0l_iOHREfE/TfSyubrrReI/AAAAAAAAA9A/dViFTuyUs3A/s1600/IMG_6957pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnie wymieszałam je ze szpinakiem, truskawkami i dressingiem i przełożyłam do głębokiego talerza. Na górę pokruszyłam kozi ser, zmieliłam nieco pieprzu i udekorowałam kilkoma listkami świeżej mięty. Serwowałam od razu.  Do tego zestawu idealnie pasują orzechy włoskie lub pekan, ale akurat nie miałam ich pod ręką. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-e0l_iOHREfE/TfSyubrrReI/AAAAAAAAA9A/dViFTuyUs3A/s1600/IMG_6957pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="371" src="http://1.bp.blogspot.com/-e0l_iOHREfE/TfSyubrrReI/AAAAAAAAA9A/dViFTuyUs3A/s560/IMG_6957pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami oryginalnego octu balsamicznego, który dojrzewał w beczkach kilkadziesiąt lat, ma odpowiednie certyfikaty, a co za tym idzie kosztował fortunę, ale ma wyborny smak, nie dodajcie miodu; każdy inny ocet udający balsamiczny niestety trzeba dosłodzić i zagęścić)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3818131061461884196?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3818131061461884196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3818131061461884196&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3818131061461884196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3818131061461884196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/jedno-sie-konczy-drugie-sie-zaczyna.html' title='Jedno się kończy, drugie się zaczyna'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7onAeopCkSM/TfSylqzX75I/AAAAAAAAA88/zu-n6ebeemA/s72-c/IMG_6954pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4948350591090811694</id><published>2011-06-11T00:00:00.000+01:00</published><updated>2011-06-11T00:00:01.498+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><title type='text'>Pojedynek na obiady, czyli migawki z Polski</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SMF28bv-YZA/TeqFoCutLkI/AAAAAAAAA8A/5T4Tyf6hv-4/s1600/bitwa+na+obiady9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://2.bp.blogspot.com/-SMF28bv-YZA/TeqFoCutLkI/AAAAAAAAA8A/5T4Tyf6hv-4/s480/bitwa+na+obiady9.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Poszło na noże i trzepaczki &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Post ten dedykuję moim przyjaciołom, dzięki  którym zawsze czekają mnie niezapomniane chwile (także tym, którzy na kolację nie dotarli, Muszen, no!). &lt;b&gt;Dziękuję!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*** &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co się dzieje, gdy w grę wchodzi urażona  męska duma i ambicje? Rękawica (no dobra, rękawiczka porzucona przez  kogoś w klubie, najprawdopodobniej w pijackim amoku) zostaje rzucona,  słowa wypowiedziane - pojedynek! I to nie byle jaki. Pojedynek na  obiady.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś już nawet nie pamiętam od czego się  zaczęło. Czarę goryczy przelało rzucone "Ty nie umiesz gotować!". "Ja  nie umiem?! Wyzywam Cię na pojedynek!". W każdym razie coś w tym stylu,  widziałam na własne oczy jak rękawiczka padła na stół, termin pojedynku  został wyznaczony na piątkowy wieczór. Pamiętam jeszcze staszkowe hasło,  że to co on gotuje, czy ugotuje, to "nawet będę mogła sobie na ten mój  blog wrzucić!". Dusiłam się ze śmiechu, przytakując jednocześnie, że nie  mogłabym przepuścić takiej okazji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XShCscEjLQo/TeqHvXD8fcI/AAAAAAAAA8k/OZTbxC8yzZI/s1600/bitwa+na+obiady.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://1.bp.blogspot.com/-XShCscEjLQo/TeqHvXD8fcI/AAAAAAAAA8k/OZTbxC8yzZI/s480/bitwa+na+obiady.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Guzik wyluzowany, rozmaryn luzowany&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uzbrojona w zapasy alkoholu i najlepszą pod słońcem przyjaciółkę Elę  (która nota bene ma rewelacyjnie wyczulone kubki smakowe, pracuje w  biznesie spożywczym, testowała wiele różnych składników) stawiłam się na  pojedynku. Ja i Ela miałyśmy zdecydować, który z Panów bardziej uraczy  nas swoimi umiejętnościami kulinarnymi.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guzik przystąpił do dzieła jako pierwszy. W ruch poszedł świeży łosoś,  rozmaryn, anszuje. Guzikowe ręce sprawnie ucierały sos w moździerzu,  frytki w piekarniku powoli się rumieniły. Asia dbała o podkład muzyczny,  Adam kręcił się po guzikowej mikro kuchni,&amp;nbsp; czas upływał pod znakiem  totalnego relaksu. Cynamon i Behemot leniwie przechadzali się między  butelkami z piwem, łypiąc raz po raz, co takiego dzieje się na  kuchennych blatach. Cynamon był także żywo zainteresowany zawartością  mojej torebki i prawie cały w niej zniknął, stąd też poleciłam Guzikowi  policzenie kotów, jak będę wychodzić. Pojawił się i poeta! Z ekologiczną  siatką pełną składników jego obiadu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jmWGW1opveQ/TeqHihOxUMI/AAAAAAAAA8g/ig36kpOLhAU/s1600/bitwa+na+obiady1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://1.bp.blogspot.com/-jmWGW1opveQ/TeqHihOxUMI/AAAAAAAAA8g/ig36kpOLhAU/s480/bitwa+na+obiady1.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pesto się kręci &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZEeDtf_sLh4/TeqHU_w7aII/AAAAAAAAA8c/A83OLRJJgEo/s1600/bitwa+na+obiady2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZEeDtf_sLh4/TeqHU_w7aII/AAAAAAAAA8c/A83OLRJJgEo/s480/bitwa+na+obiady2.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cynamon zachował zimną krew&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guzik uwijał się w kuchni, piwo się lało, temperatura pojedynku (i  mieszkania) rosła z każdą minutą. Obiad zaserwowano! Na stół wjechały  talerze z pieczonym łososiem (którego Guzik smarował przed pieczeniem  tajemnicza marynatą), pieczonymi frytkami i brokułami ugotowanymi na  parze. Wszystko, aby zintensyfikować naturalne smaki, a do tego  własnoręcznie ukręcone pesto z rozmarynu i anchois. Przepyszne i lekkie.  Uff, odetchnęłam z ulgą, że dam radę zjeść drugi obiad, za który miał  zabrać się Staszek.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cA9x-bOdZyQ/TeqHGIeMChI/AAAAAAAAA8Y/7lA3hl_0aMc/s1600/bitwa+na+obiady3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://4.bp.blogspot.com/-cA9x-bOdZyQ/TeqHGIeMChI/AAAAAAAAA8Y/7lA3hl_0aMc/s480/bitwa+na+obiady3.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Obiad zaserwowany oraz nerwowy śmiech poety&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eKeG0jZvUyo/TeqG2TpIPaI/AAAAAAAAA8U/es4OrFOHRDg/s1600/bitwa+na+obiady4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://4.bp.blogspot.com/-eKeG0jZvUyo/TeqG2TpIPaI/AAAAAAAAA8U/es4OrFOHRDg/s480/bitwa+na+obiady4.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taniec zwycięstwa?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A on? Jak zaczął obierać ziemniaki  siedząc nad koszem na śmieci, to mieliśmy wizję jedzenia jego dania w  środku nocy (dużo się nie pomyliliśmy, ale co tam - na dobre jedzenie  warto czekać). Obierał, siekał, mył, zawalił guzikowy zlew cała kupą  odpadków (bo on tak lubi wrzuca odpadki do zlewu, aby potem wymieść je  za jednym zamachem, gdy skończy), a deska do krojenia zapełniała się  kolejnymi, posiekanymi składnikami: cebulą, ziemniakami, boczkiem,  kiełbasą i innymi. Z wielkim namaszczeniem odrywał kolejne liście  kapusty, jakoby miały być to następujące po sobie wersy jego nowego  wiersza... Stał przy tym niemal na jednej nodze, nakładając w nerwowości  jedną stopę na drugą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EZWrTZNs4gk/TeqGJ1S5jCI/AAAAAAAAA8I/EwafVrp4rkc/s1600/bitwa+na+obiady7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KCwbxnzo570/TeqGZoinK2I/AAAAAAAAA8M/awiLOjY3Lb0/s1600/bitwa+na+obiady6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://3.bp.blogspot.com/-KCwbxnzo570/TeqGZoinK2I/AAAAAAAAA8M/awiLOjY3Lb0/s480/bitwa+na+obiady6.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z1OI-lCDtZ4/TeqGn2ckcYI/AAAAAAAAA8Q/lSVDUawHzMg/s1600/bitwa+na+obiady5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://2.bp.blogspot.com/-z1OI-lCDtZ4/TeqGn2ckcYI/AAAAAAAAA8Q/lSVDUawHzMg/s480/bitwa+na+obiady5.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Stopa i kapusta (Staszek podobno lubi taką pozycję) &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I właśnie niczym kolejne wersy składniki  dania lądowały warstwowo w wyłożonym kapustą garnku, a potem dusiły  się, pod jego czułym uchem - nasłuchiwał jak danie żyje, bulgocze,  paruje, aby wreszcie o 1 w nocy je zaserwować. Zdążyłam zgłodnieć,  cieszyłam się na talerz pełen dania, które może nie tak ładnie  zaprezentowane jak guzikowe, to przywiodło na myśl coś, co wg mnie jest  genialnego w polskim zwyczaju przygotowywania jedzenia w plenerze -  prażonki, pieczonki, jakkolwiek to zwać. Ziemniaki z boczkiem i kiełbasą  (czasem także z warzywami) duszone w wyłożonym liśćmi kapusty żeliwnym  kociołku, umieszczonym nad żywym ogniem. Może i zrobione na gazowej  kuchence, ale jakie pyszne!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eKeG0jZvUyo/TeqG2TpIPaI/AAAAAAAAA8U/es4OrFOHRDg/s1600/bitwa+na+obiady4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cA9x-bOdZyQ/TeqHGIeMChI/AAAAAAAAA8Y/7lA3hl_0aMc/s1600/bitwa+na+obiady3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EZWrTZNs4gk/TeqGJ1S5jCI/AAAAAAAAA8I/EwafVrp4rkc/s1600/bitwa+na+obiady7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://4.bp.blogspot.com/-EZWrTZNs4gk/TeqGJ1S5jCI/AAAAAAAAA8I/EwafVrp4rkc/s480/bitwa+na+obiady7.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nasłuchiwanie... &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZEeDtf_sLh4/TeqHU_w7aII/AAAAAAAAA8c/A83OLRJJgEo/s1600/bitwa+na+obiady2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xvRxTNfFmU0/TeqF5_kXRiI/AAAAAAAAA8E/2ZQajpbAgfU/s1600/bitwa+na+obiady8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="319" src="http://3.bp.blogspot.com/-xvRxTNfFmU0/TeqF5_kXRiI/AAAAAAAAA8E/2ZQajpbAgfU/s480/bitwa+na+obiady8.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;1 w nocy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Cóż to była za uczta! Ile serca włożonego! Jedynie Cynamon wydawał się nie dzielić naszej podniosłej kulinarnej atmosfery, interesował go bardziej karton po piwie (jego ulubiony; guzikowe koty, tak samo jak moje olewają wypasione zabawki na rzecz pierdołowatych), a Behemot raz pod raz przejmował krzesło "wujka" Staszka, który z kotami wydaje się, nie wie jak konwersować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedliśmy rzecz jasna wszyscy, jedynie ja i Ela miałyśmy zdecydować o wyniku pojedynku. Być może jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciężko było wybrać zwycięzcę. W zasadzie nie sposób było to zrobić. Wobec dwóch skrajnie różnych, ale pełnych pysznego jedzenia talerzy podjęcie decyzji było niemożliwe. Nie było w zasadzie żadnych reguł, poza tym, że dwóch facetów gotowało dwa obiady z wybranych przez siebie składników. Wszystko miało się odbywać na naszych oczach, czyli zero uprzednich przygotowań - chłopaki siekali, mieszali, obierali przy reszcie towarzystwa. W związku z tym, ogłosiłyśmy remis, a panowie będą mieli okazję do wykazania się raz jeszcze (czego się nie robi, aby mieć pod nos zaserwowany obiad? hi, hi), ale następnym razem zawęzimy listę składników i obaj będą gotować tylko wg tej listy. Już nie mogę się doczekać! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie Panowie - gratuluję raz jeszcze i dziękuję setnie za tę ucztę! Elu, Tobie za to, że przejechałaś trochę kilometrów, aby się ze mną zobaczyć. Całej reszcie za miły wieczór. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4948350591090811694?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4948350591090811694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4948350591090811694&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4948350591090811694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4948350591090811694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/pojedynek-na-obiady-czyli-migawki-z.html' title='Pojedynek na obiady, czyli migawki z Polski'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SMF28bv-YZA/TeqFoCutLkI/AAAAAAAAA8A/5T4Tyf6hv-4/s72-c/bitwa+na+obiady9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-2789761493267231459</id><published>2011-06-08T09:15:00.001+01:00</published><updated>2011-06-08T09:31:06.152+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsne'/><title type='text'>Szybko, lekko, pożywnie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vJNGMHfHfao/Te57pNJbDiI/AAAAAAAAA8w/EHxpY53zJYc/s1600/IMG_6931pl.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-vJNGMHfHfao/Te57pNJbDiI/AAAAAAAAA8w/EHxpY53zJYc/s560/IMG_6931pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jest dość ciepło i niespecjalnie chce się jeść. Gdy wybieracie się na piknik, czy po prostu wycieczkę rowerową i nie wiecie, co pożywnego włożyć do pudełka z lunchem. A może po prostu do zabrania ze sobą do pracy. Równie smaczne z ciepłym i zimnym mięsem, stąd bardzo praktyczne zestawienie. Również dla tych, którzy dbają o figurę, ale nie chcą stracić sił - dobre węglowodany, zdrowy tłuszcz i nieco białka. I ten smak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Sałatka z kurczaka, awokado i pomidorów&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na sałatkę:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 awokado&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sok z połowy cytryny lub limonki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10-15 pomidorków koktajlowych, przepołowionych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść liści bazylii, jeśli duże to podartych &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 dymki, posiekane &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka szparagów, twarde końce usunięte, resztą przepołowiona &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 piersi kurczaka, lekko rozbite na grubszym końcu &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki słodkiej papryki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka wędzonej papryki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 łyżeczki sproszkowanej chilli &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki oliwy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na dressing:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki oliwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki octu jabłkowego lub białego winnego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki dressingu wymieszałam dokładnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szparagi ugotowałam na półtwardo (ok. 3 minuty) we wrzącej, osolonej wodzie, odcedziłam, zahartowałam w zimnej wodzie i dokładnie osuszyłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Awokado przekroiłam na pół, pozbyłam się pestki i wydrążyłam miąższ łyżką. Skropiłam sokiem z cytryny, aby nie ściemniał i pokroiłam w kostkę. Wymieszałam z pomidorkami, dymka, bazylią, szparagami i dressingiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymieszałam na talerzu paprykę słodką, wędzoną, chilli, sól i pieprz i obtoczyłam w przyprawach obie piersi kurczaka. Usmażyłam je z obu stron na gorącej oliwie. Trzeba kontrolować czas smażenia, w zależności od gramatury mięsa. Średniej piersi wystarczy 4-5 minut z jednej strony,&amp;nbsp; potem 3-4 z drugiej, aby jej nie wysuszyć. Po usmażeniu zostawiłam na desce na parę minut, aby mięso odpoczęło i soki się po nim rozeszły. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyłożyłam warzywa na talerz, na wierzch ułożyłam kurczaka pokrojonego w plastry. Zmieliłam nieco pieprzu, udekorowałam kilkoma listkami bazylii. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-2789761493267231459?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/2789761493267231459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=2789761493267231459&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2789761493267231459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2789761493267231459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/szybko-lekko-pozywnie.html' title='Szybko, lekko, pożywnie'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vJNGMHfHfao/Te57pNJbDiI/AAAAAAAAA8w/EHxpY53zJYc/s72-c/IMG_6931pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-8809748441209208264</id><published>2011-06-04T11:15:00.005+01:00</published><updated>2011-06-04T11:25:07.784+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><title type='text'>Jadłam kacze jaja - wiem co to ryzyko</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Q5xmr53zXcU/TeASpCqzYFI/AAAAAAAAA7U/WcUfJmSw2tU/s1600/IMG_6605pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://3.bp.blogspot.com/-Q5xmr53zXcU/TeASpCqzYFI/AAAAAAAAA7U/WcUfJmSw2tU/s560/IMG_6605pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(i tu powinno jeszcze paść soczyste: &lt;i&gt;bitch&lt;/i&gt;!). A było to chyba 3 tygodnie temu... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy przedtem nie jadłam kaczych jaj, w internecie naczytałam się paskudnych opowieści z nimi w roli głównej. Przepis z majowego "Good Food" kusił połączeniem składników, z którym nigdy nie miałam do czynienia. Pomyślałam, że najwyżej zrobię z kurzymi lub przepiórczymi jajkami, ale okazało się, że lokalne &lt;i&gt;posh &lt;/i&gt; delikatesy sprzedają kacze jaja z niedalekiej farmy. I to nie byle jakie, bo od wolnochodzących kaczek. Kupiłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Były pyszne, ale odczekałam parę tygodni, aby upewnić się, że nic się ze mną nie działo zanim Wam pokażę ten przepis. Spodziewałam się w najlepszym wypadku sraczki, w najgorszym już widziałam rodzinę i przyjaciół nad moją trumną. Oznajmiam: zjadłam i nic mi się nie stało. Poza tym, że wpadłam w zachwyt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam jak zwykle, trochę po swojemu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Sałatka ze szparagów i kaczych jaj z bekonem i orzechami laskowymi&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2 porcje&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 kacze jaja&lt;br /&gt;12-16 zielonych szparagów , twarde końce usunięte&lt;br /&gt;4-6 plasterków bekonu (użyłam wędzonego tzw. &lt;a href="http://www.google.com/search?q=streaky+bacon&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;rls=org.mozilla:pl:official&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;source=og&amp;amp;sa=N&amp;amp;hl=pl&amp;amp;tab=wi&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=619" target="_blank"&gt;streaky bacon&lt;/a&gt;, czyli przerastanego)&lt;br /&gt;garść wyłuskanych orzechów laskowych &lt;br /&gt;nieco oliwy&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na dressing:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 łyżki delikatnej oliwy &lt;br /&gt;2 łyżki soku z cytryny &lt;br /&gt;łyżeczka musztardy Dijon &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 180 stopni C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bekon pokroiłam na kawałki wielkości kęsa, przełożyłam na blaszkę wyłożoną folią aluminiową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szparagi ułożyłam na blaszce , skropiłam oliwą, posypałam solą i pieprzem. Piekłam przez ok. 15 minut, wsadzając w tym samym czasie bekon na drugą półkę. Bekon należy piec, aż będzie chrupki, a szparagi al dente, najlepiej obrócić je w połowie pieczenia.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tzw. międzyczasie na suchej patelni uprażyłam orzeszki,a następnie lekko je rozdrobniłam w moździerzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kacze jaja ugotowałam. Mogą być na twardo, mogą więc nadal półpłynne żółtko. Są większe, więc ugotowanie jajka na twardo trwa nieco dłużej od kurzego, ok. 8-10 minut. Jajka obrałam i przekroiłam na połówki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowałam dressing - wszystkie składniki wymieszałam do uzyskania jednolitej emulsji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na talerzach ułożyłam szparagi, posypałam je bekonowymi chrupkami, orzechami, dołożyłam jajka i polałam dressingiem. Serwowałam od razu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-8809748441209208264?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/8809748441209208264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=8809748441209208264&amp;isPopup=true' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8809748441209208264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8809748441209208264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/06/jadam-kacze-jaja-wiem-co-to-ryzyko.html' title='Jadłam kacze jaja - wiem co to ryzyko'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Q5xmr53zXcU/TeASpCqzYFI/AAAAAAAAA7U/WcUfJmSw2tU/s72-c/IMG_6605pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-211150123457914063</id><published>2011-06-01T09:00:00.001+01:00</published><updated>2011-06-05T21:33:50.490+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Subiektywny przewodnik po książkach, część 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że od paru tygodni mam prawdziwą szajbę na punkcie włoskiego jedzenia. Od kiedy wyklarowały się nasze plany wakacyjne, maniakalnie wręcz czytam i oglądam wszystko, co z Włochami ma wspólnego. Kuchnię włoską, choć o takiej de facto ciężko mówić, bo każdy rejon oferuje coś specyficznego, kocham od zawsze. Wreszcie jako dorosła osoba, o ukształtowanym guście kulinarnym będę mogła spróbować jej u źródeł. Było to od paru lat moim marzeniem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A piszę o tym, bo dzisiejszy wpis dotyczy dwóch fantastycznych Włochów i ich książki, która powstała wraz z serią telewizyjną. BBC bardzo sobie cenię, bo ich produkcje są zawsze na rewelacyjnym poziomie, ale jak pierwszy raz usłyszałam o serii o włoskiej kuchni, to nie poczułam dreszczyku emocji. Po pierwszym odcinku wpadłam po uszy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Omfkl5MvRGI/TeFJauIbaqI/AAAAAAAAA7k/FsgLvEDFR9I/s1600/TwoGreedy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/-Omfkl5MvRGI/TeFJauIbaqI/AAAAAAAAA7k/FsgLvEDFR9I/s320/TwoGreedy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Źródło: BBC&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gospodarze programu &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.antonio-carluccio.co.uk/" target="_blank"&gt;Antonio Carluccio&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;i&lt;i&gt; &lt;a href="http://www.gennarocontaldo.com/" target="_blank"&gt;Gennaro Contaldo&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, to dwaj uznani szefowie kuchni, którzy oboje (każdy z osobna) opuścili Włochy kilkadziesiąt lat temu, aby po latach spotkać się w Wielkiej Brytanii. Współpracowali ze sobą, starszy wiekiem i doświadczeniem Antonio był dla Gennaro nauczycielem i mentorem. Z upływem czasu stali się swoistymi ekspertami i autorytetami w kwestii kuchni włoskiej na wyspach. Antonio jest autorem kilkunastu książek kucharskich i szefem sieci knajpek &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.carluccios.com/" target="_blank"&gt;Carluccios&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, a Gennaro szefem kuchni jednej z bardziej utytułowanych restauracji w Londynie, jedną z milszych osobowości telewizyjnych, a zasłynął także jako ten, który w arkana kuchni włoskiej wprowadzał Jamiego Olivera.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Seria telewizyjna &lt;i&gt;"Two Greedy Italians" &lt;/i&gt;("Dwóch Zachłannych Włochów") tak ujęła moje serce, że nie mogłam nie kupić książki pod tym samym tytułem. Nie pierwszy zresztą raz się skusiłam na książkę od wpływem programu TV, na wyspach praktyka wypuszczania tych dwóch w tym samym czasie jest popularna i jak widać łatwo połknąć ten haczyk.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słów kilka o serii TV, bo chcę napisać, co mnie tak zauroczyło. Nie był to program jedynie o gotowaniu, czy pięknie włoskiego krajobrazu (zakochałam się w kawałku wybrzeża w Campania!), ale sentymentalne spojrzenie na społeczeństwo i jego zmieniające się zwyczaje. Spojrzenie często smutne i z nutą żalu, np. z tego powodu, że sporo współczesnych kobiet nie poświęca czasu na kulinaria, młode Włoszki nie wiedzą jak zrobić tortellini, albo rodziny często nie mają czasu biesiadować wspólnie. Ten program to oprócz kulinariów, socjologiczne i historyczne spojrzenie na społeczeństwo, a co za tym idzie, jego kuchnię. To kuchnia regionalna, wykorzystująca co najlepsze dają góry, czy morze, to kuchnia bardzo często wynikająca z biedoty, to przygotowywanie potraw z tego, co akurat dał sad, czy gaj oliwny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panowie z wrodzoną sobie włoską pasją opowiadają nie tylko o jedzeniu, dzielą się wiedzą historyczną, ale przede wszystkim mówią o własnym życiu, wspominają nieraz z łzą w oku osoby, które odeszły, miejsca, które pamiętają z lat dziecięcych. To właśnie opowiadanie z rozrzewnieniem o ich matkach, babciach i ich cudownej kuchni, ten właśnie błysk w oku mocno dojrzałych mężczyzn na widok przechadzającej się kobiety w czerwonej sukience, ta serdeczność z jaką byli witani przez ludzi powodowały, że chciałam wracać do każdego odcinka po dwa razy.&amp;nbsp; To, a także proste w wykonaniu i ciekawe potrawy, które prezentowali. Stąd też natychmiastowa decyzja o kupnie książki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KP3CCkkGvJE/TeFIdJVleNI/AAAAAAAAA7g/8QSybSzCJME/s1600/two+greedy+Italians.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-KP3CCkkGvJE/TeFIdJVleNI/AAAAAAAAA7g/8QSybSzCJME/s1600/two+greedy+Italians.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Źródło:Amazon&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A książka? No cóż, to uczta dla oczu. Przede wszystkim jest przepięknie wydana, bogata w zdjęcia (mój ulubiony rewelacyjny &lt;a href="http://www.christopherterry.com/" target="_blank"&gt;Chris Terry&lt;/a&gt;!), i choć nie towarzyszą każdemu przepisowi, to w zamian zawiera ona zdjęcia widoków, ludzi, dzięki którym czytelnik może niemal podróżować z autorami.&amp;nbsp; Oprócz przepisów zawiera także informacje około kulinarne i znowu - historyczne i społeczne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepisy (a znajdziecie ich ponad 100) są czytelne, krótkie, przejrzyste i podzielone są na cztery sekcje: przystawki, pierwsze dania, drugie/główne dania, warzywa, owoce i desery, a także przekąski.&amp;nbsp; Podoba mi się podawanie nazw potraw w oryginalnej wersji, a dopiero niżej tłumaczenie ich na angielski. Dzięki temu podłapałam kilka nowych słówek, które mogą się przydać podczas urlopu. Istotne jest to, że książka nie powiela wszystkich przepisów pokazanych w serii TV, część z nich w ogóle nie ukazała się na ekranie, ale część tych z ekranu nie ma w książce. Stąd dla pełnego obrazu pewnie przydałby się zakup DVD (jeśli się ukaże). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że mam nieco doświadczenia w kuchni, nie muszę najpierw ugotować z tej książki, aby móc ją Wam polecić. Po samej lekturze widać, że to książka o prawdziwej kuchni włoskiej, takiej jaką gotują prawdziwi Włosi. Myślę, że to taki rasowy przewodnik po tym, co Włosi mają w kuchni najlepszego. Może nie tak obszerny, jak moja biblia włoskiego gotowania Giorgio Locatelli, z której wiele się nauczyłam, ale mam wrażenie, że "Two Greedy Italians" ma więcej ciepła i serca. To książka nie tylko wykorzystania w kuchni, ale także książka do poduszki, z ciekawymi opowieściami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli tak samo jak autorzy jesteście zachłanni na dobre jedzenie, zachłanni na życie, (a także na ciekawe książki), to ta książka z pewnością się Wam spodoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Antonio Carluccio, Gennaro Contaldo "Two Greedy Italians"&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;h1 class="parseasinTitle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span id="btAsinTitle"&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/h1&gt;&lt;h1 class="parseasinTitle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="btAsinTitle"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt;Wyd. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Quadrille Publishing Ltd, 2011&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span id="btAsinTitle"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="btAsinTitle"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;&lt;span id="btAsinTitle"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: normal;"&gt;Twarda okładka, 208 stron&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 16px; text-transform: capitalize;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 16px; text-transform: capitalize;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;h1 class="parseasinTitle"&gt;&lt;/h1&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-211150123457914063?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/211150123457914063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=211150123457914063&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/211150123457914063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/211150123457914063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2001/06/subiektywny-przewodnik-po-ksiazkach.html' title='Subiektywny przewodnik po książkach, część 2'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Omfkl5MvRGI/TeFJauIbaqI/AAAAAAAAA7k/FsgLvEDFR9I/s72-c/TwoGreedy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-304126778907323345</id><published>2011-05-28T07:30:00.001+01:00</published><updated>2011-05-28T07:30:00.367+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pasty i dipy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednogarnkowe'/><title type='text'>Nie mam pojęcia kto to Pynjeck</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jacLXpI6KEg/TeACUZXMwSI/AAAAAAAAA7M/y0Wf-25k-lI/s1600/IMG_6844pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://4.bp.blogspot.com/-jacLXpI6KEg/TeACUZXMwSI/AAAAAAAAA7M/y0Wf-25k-lI/s560/IMG_6844pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale mam pojęcie, że &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,47507054,47507054.html" target="_blank"&gt;przepis &lt;/a&gt;podany przez tę użytkowniczkę Galerii Potraw zrobił furorę nie tylko w mojej kuchni (dziękuję!). To było dawno temu, w czasach kiedy nieśmiało podglądałam wyczyny innych na tym forum. Od dawna piekę ten placek, każdy sezon na cukinie prędzej czy później prowadzi do niego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamiennie stosuję różne świeże zioła, za każdym razem wychodzi więc nieco inna wersja. Zachęcam do użycia mięty, szczypiorku, koperku, bazylii, czy natki pietruszki. Byle były świeże i w dużej ilości. Na otwarcie sezonu na cukinię zapraszam na pyszny cukiniowy placek. *&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Placek cukiniowy z fetą&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2-4 porcje&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4-5 cukinii, wielkości niedużych ogórków wężowych, starte na dużych oczkach, bez obierania &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200g fety, pokruszonej &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2-3 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dużo posiekanej zieleniny - dałam szczypiorek i miętę &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ząbek czosnku, drobno posiekany &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 5 łyżek kaszy manny &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;odrobina oliwy &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cukinię posoliłam i zostawiłam na pół godziny na sicie, co 10 minut lekko ją dociskałam, aby pozbyć się nadmiaru wody. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnie przełożyłam do miski, wymieszałam ze wszystkimi składnikami oprócz oliwy, którą wysmarowałam naczynie żaroodporne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masę przełożyłam do naczynia, na tyle dużego, aby warstwa nie była wyższa niż 3cm. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C (termoobieg) przez ok. 40 minut. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo dobry na zimno, lub ciepło, nadaje się świetnie do odgrzewania w mikrofalówce. Lepiej się kroi, jak się odczeka 10 minut po wyciągnięciu z piekarnika. Uwielbiam ten placek z tzatzikami, ale tu akurat podałam z sosem jogurtowym z koperkiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Sos jogurtowy z koperkiem &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;175g gęstego jogurt greckiego (mój ulubiony to Total)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść świeżego koperku, posiekanego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 duży ząbek czosnku, roztarty z solą &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;odrobina oliwy (opcjonalnie) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki wymieszałam i zostawiłam w lodówce na ok. 30 minut przed podaniem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* podobno dobrze sprawdza się też kabaczek, ja jeszcze nie próbowałam &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-304126778907323345?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/304126778907323345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=304126778907323345&amp;isPopup=true' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/304126778907323345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/304126778907323345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/nie-mam-pojecia-kto-to-pynjeck.html' title='Nie mam pojęcia kto to Pynjeck'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-jacLXpI6KEg/TeACUZXMwSI/AAAAAAAAA7M/y0Wf-25k-lI/s72-c/IMG_6844pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-5897357312226683436</id><published>2011-05-24T17:00:00.001+01:00</published><updated>2011-05-24T22:49:15.685+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><title type='text'>Znacie to zielsko?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7bdodNHUyzo/TdlibJHZyFI/AAAAAAAAA6c/piJVWn4vsmc/s1600/IMG_6751pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="371" src="http://1.bp.blogspot.com/-7bdodNHUyzo/TdlibJHZyFI/AAAAAAAAA6c/piJVWn4vsmc/s560/IMG_6751pl.jpg" width="560" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie miałam już zaplanowany ten wpis, kiedy dostałam zaproszenie do opublikowania przepisu w ramach Tygodnia Wegetariańskiego (&lt;a href="http://www.nationalvegetarianweek.org/" target="_blank"&gt;National Vegetarian Week&lt;/a&gt;), więc postanowiłam go drastycznie nie zmieniać, choć obok wege wersji tego dania zawiera także wersję z szynką. Zdecydowałam jednak, że napiszę o jednym z moich ulubionych składników - zieleniny, która nie wydaje się być bardzo popularna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mowa o pędach groszku. Te listki są niezwykle delikatne, łodyżki chrupiące i orzeźwiające, w smaku jak łupiny groszku, który jako dziecko żułam u Babci na działce. Dostępne są w sezonie groszkowym, czyli w okolicach maja, czerwca i lipca. Są dość wrażliwe, więc najlepiej przechowywać je w lodówce, w wilgotnej ściereczce i spożyć w ciągu 3 dni od zerwania. Niskokaloryczne, a naładowane witaminami i minerałami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idealnie nadają się jako dodatek do sałat, lub serwowane jak sałata, z dobrym vinegrette. Można je dorzucać do zup, można uwieńczyć nimi stir - fry. Mają urocze wąsy, więc świetnie nadają się do dekoracji potraw. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli tylko będziecie mieli okazję spróbować, to polecam gorąco! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bl6oG1mbAjw/TdlibYcEdTI/AAAAAAAAA6k/zCItbmXit68/s1600/IMG_6872pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-bl6oG1mbAjw/TdlibYcEdTI/AAAAAAAAA6k/zCItbmXit68/s640/IMG_6872pl.jpg" width="427" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Przepis na ten mus znalazłam w majowym wydaniu "Good Food", ale nieco go  zmieniłam. Podobał mi się pomysł zrobienia musu ze szparagów, ale  zamiast szpinaku miałam ochotę na pędy groszku. Poza tym przepis wydawał  się wybrakowany - nie wspominał o soli czy pieprzu, bez nich masa była  dość mdła. No i od siebie zakwasiłam nieco całość. Podałam w dwóch  wersjach, jedna z nich jest wegetariańska.&amp;nbsp; &lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Mus ze szparagów i pędów groszku &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;4 porcje &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na mus&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250g zielonych szparagów, twarde końce usunięte, reszta pokrojona na plasterki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka soku z cytryny &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;280ml kremówki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200ml mleka &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ząbek czosnku, obrany i posiekany&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść pędów groszku &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 listki żelatyny (lub ich wege zamiennik agar-agar)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;białko jednego jajka&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Do serwowania&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść pędów groszku &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżeczki oliwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki soku z cytryny &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;plaster suszonej szynki, parmeńskiej lub tego typu, porwanej na kawałki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W rondlu rozgrzałam masło i smażyłam szparagi z solą i pieprzem, przez ok. 3 minuty. Dodałam sok z cytryny i zdjęłam z ognia. Przełożyłam do miseczki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym samym rondlu zagotowałam mleko z kremówką i czosnkiem. Zmniejszyłam ogień i gotowałam przez ok. 10 minut, aż płyn zredukował się do ok. 350-400ml. Dodałam szparagi, gotowałam minutę i zdjęłam z ognia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Listki żelatyny namoczyłam w zimnej wodzie i po 5 minutach odcisnęłam nadmiar wody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy lekko ostygło, dodałam pędy groszku i zmiksowałam ręcznym blenderem na dość gładką masę. Doprawiłam do smaku solą, pieprzem i jeszcze nieco zakwasiłam sokiem z cytryny. Dodałam listki żelatyny i mieszałam, aż się rozpuściły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białko ubiłam i wymieszałam delikatnie z masą, dodając białko do masy, aby zachować jak najwięcej powietrza. Rozdzieliłam mus między 4 naczynia i schłodziłam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed podaniem wyciągnęłam z lodówki na 20 minut. Udekorowałam pędami groszku i polałam dressingiem zrobionym z oliwy, soku z cytryny, soli i pieprzu. W wersji dla mięsożerców dodałam porwaną suszoną zynkę, która szalenie pasuje do tego zestawu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_Hod30AI-60/Tdlib5ggLtI/AAAAAAAAA6s/i-iLzkS_OEk/s1600/IMG_6888pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-_Hod30AI-60/Tdlib5ggLtI/AAAAAAAAA6s/i-iLzkS_OEk/s640/IMG_6888pl.jpg" width="427" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-5897357312226683436?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/5897357312226683436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=5897357312226683436&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5897357312226683436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/5897357312226683436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/znacie-to-zielsko.html' title='Znacie to zielsko?'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-7bdodNHUyzo/TdlibJHZyFI/AAAAAAAAA6c/piJVWn4vsmc/s72-c/IMG_6751pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-3995993498098204937</id><published>2011-05-20T07:00:00.006+01:00</published><updated>2011-05-20T09:06:58.366+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><title type='text'>Przypiliło mnie! (przez Jamiego)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cJ7XPre8NUw/TdAu9rNsLOI/AAAAAAAAA6A/hG1Ttd_yBJo/s1600/IMG_6686pl.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607033173183311074" src="http://1.bp.blogspot.com/-cJ7XPre8NUw/TdAu9rNsLOI/AAAAAAAAA6A/hG1Ttd_yBJo/s560/IMG_6686pl.jpg" style="display: block; height: 560px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 373px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Była niedziela, a ja szykowałam się do wyjazdu na siłownię. W telewizji jakaś stara seria Jamiego Olivera (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jamie at home&lt;/span&gt;). Gospodarz programu przechadzał się po swoim wymuskanym ogródku (przypominając mi tym samym, że nasz mógłby zebrać laury w konkursie na najbrzydszy ogródek w Dales...), a tam masa ziół, warzywa. Szparagi! Siadłam w fotelu, sznurowałam buty i łypałam, co takiego Jamie wyczaruje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyczarował taką tartę, że zanim trafiłam na siłownię, musiałam dokupić brakujący składnik - ciasto filo (któremu nota bene dotąd nie ufałam, bo pierwsza próba gotowania z nim była średnio udana). Po powrocie zrobiłam te tartę i zjadłam z wielkim smakiem, nadrabiając pewnie dwukrotnie utratę kalorii podczas treningu, ale trudno. Raz się żyje, a jutro też można iść na siłownię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podaję przepis po moich delikatnych zmianach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WQCiZHhi4oc/TdAu99T1dYI/AAAAAAAAA6I/AQhhdDcJOeM/s1600/IMG_6733pl.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607033178040923522" src="http://3.bp.blogspot.com/-WQCiZHhi4oc/TdAu99T1dYI/AAAAAAAAA6I/AQhhdDcJOeM/s560/IMG_6733pl.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 373px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 560px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Tarta ze szparagami i ziemniakami &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2-4 porcje &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Użyłam prostokątnej formy z luźnym dnem, o wymiarach 35x13x2.5cm&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 płatów ciasta filo (takiej wielkości, aby nieco wystawały poza formę)&lt;br /&gt;ok. 30g masła, stopionego &lt;br /&gt;ok. 15 zielonych szparagów, twarde końce usunięte &lt;br /&gt;4 średnie ziemniaki&lt;br /&gt;garść dojrzałego cheddara, startego na dużych oczkach &lt;br /&gt;ok. 180ml śmietany, kremówki &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;świeżo zmielona gałka muszkatołowa &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki obrałam i ugotowałam do miękkości w osolonej wodzie. Odcedziłam, dodałam śmietanę, pieprz, gałkę muszkatołową, sól i dokładnie zgniotłam na pure. Dodałam ser i jajko i wymieszałam. Masa była dość luźna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szparagi blanszowałam w gotującej wodzie przez ok. 3 minuty, odcedziłam i przełożyłam do miski z lodowatą wodą. Gdy ostygły, dokładnie je osuszyłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 190 stopni C (termoobieg). Formę wyłożyłam ciastem filo, płat po płacie smarując każdy roztopionym masłem. Trzeba działać szybko z tym ciastem, bo lubi wysychać i rwać się. Brzegi ciasta wystawały nieco poza formę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do formy wyłożonej ciastem przełożyłam ziemniaczaną masę, wyrównałam szpatułką, na górze ułożyłam szparagi i posmarowałam masłem. Brzegi ciasta byle jak ugniotłam i posmarowałam masłem. Jeśli chcecie uniknąć tego rustykalnego wyglądu, po prostu przytnijcie ciasto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekłam przez ok. 20 minut, na ostatnie 3 minuty włączyłam grill. Piekłam na niskiej półce, aby spód tarty się przypiekł. Studziłam przez ok. 10 minut zanim pokroiłam ją na porcje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-3995993498098204937?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/3995993498098204937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=3995993498098204937&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3995993498098204937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/3995993498098204937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/przypilio-mnie-przez-jamiego.html' title='Przypiliło mnie! (przez Jamiego)'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cJ7XPre8NUw/TdAu9rNsLOI/AAAAAAAAA6A/hG1Ttd_yBJo/s72-c/IMG_6686pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6855592309850007471</id><published>2011-05-18T08:00:00.019+01:00</published><updated>2011-05-18T08:00:04.634+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Wiosna i lato w zupie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wURpyVzwhsA/Tc7LPaTbwgI/AAAAAAAAA4Y/rla-sQ8jB24/s1600/IMG_6468pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 422px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wURpyVzwhsA/Tc7LPaTbwgI/AAAAAAAAA4Y/rla-sQ8jB24/s500/IMG_6468pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606642051742155266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy sięgałam po pęczki świeżych zielonych szparagów na piątkowym targu, moją uwagę przykuły pierwsze w tym roku strąki. Jedne z groszkiem, drugie z bobem. Oba ukochane. Ale jakoś im nie ufam w maju, więc postanowiłam jeszcze ich nie kupować, tym bardziej, że przypomniało mi się, że w zamrażarce mam żelazne i obowiązkowe u mnie w kuchni zapasy mrożonego groszku, którego jestem wielką fanką. W przeciwieństwie do groszku z puszki, który uważam za niejadalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu okazało się, że mam jeszcze nieco mrożonego bobu, który w Wielkiej Brytanii wydaje się być dostępny na dziale z mrożonkami niemal przez cały rok. Przystąpiłam do dzieła. Zrealizowałam pragnienie lekkiej, wiosenno - letniej zielonej zupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PE49sI1EDaY/Tc7LPqsNjNI/AAAAAAAAA4g/0jTDdOWJnKU/s1600/IMG_6503pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 500px; height: 367px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PE49sI1EDaY/Tc7LPqsNjNI/AAAAAAAAA4g/0jTDdOWJnKU/s500/IMG_6503pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606642056141049042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zupa ze szparagami, groszkiem i bobem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4-6 porcji &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6-8 zielonych szparagów, twarde końce usunięte, reszta pokrojona na 3 kawałki&lt;br /&gt;filiżanka mrożonego groszku&lt;br /&gt;filiżanka mrożonego bobu&lt;br /&gt;1 szalotka, obrana i drobno pokrojona&lt;br /&gt;łyżka oliwy&lt;br /&gt;ok. 1.2l chudego wywaru drobiowego (lub bulionu warzywnego, ja akurat miałam drobiowy - potrzebowałam gotowanego kurczaka, więc potraktowałam to jako dwie pieczenie na jednym ogniu; do gotowania wywaru oprócz włoszczyzny dodałam twarde kocówki szparagów)&lt;br /&gt;młode listki mięty i bazylii do dekoracji (opcjonalnie)&lt;br /&gt;kilka kropli soku z cytryny (opcjonalnie)&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;ok. 200g makaronu (u mnie drobne kokardki - farfalle)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bób ugotowałam na półtwardo, odcedziłam i obrałam ze skórek. Jeśli lubicie w skórkach, to nie musicie tego robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie przesmażyłam szalotkę, na małym ogniu, aż była miękka, nie brązowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlałam rosół, zagotowałam i dodałam groszek. Gotowałam przez ok. 3 minuty, dodałam szparagi i gotowałam kolejne 3 minuty. Następnie dodałam bób i gotowałam minutę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doprawiłam sokiem z cytryny, solą i pieprzem i serwowałam z ugotowanym makaronem i świeżą miętą i bazylią. Ta zupa lepiej prezentuje się i smakuje podana od razu, odgrzewana traci na wyglądzie i smaku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-6855592309850007471?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/6855592309850007471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=6855592309850007471&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6855592309850007471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/6855592309850007471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/wiosna-i-lato-w-zupie_18.html' title='Wiosna i lato w zupie'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wURpyVzwhsA/Tc7LPaTbwgI/AAAAAAAAA4Y/rla-sQ8jB24/s72-c/IMG_6468pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-4307401551950074353</id><published>2011-05-16T07:00:00.010+01:00</published><updated>2011-05-16T09:30:34.034+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><title type='text'>Czas na piknik!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pw7cnuZk3R4/Tc7bqKjS2-I/AAAAAAAAA4o/l_oszIp18IY/s1600/IMG_6652pl.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606660103556226018" src="http://3.bp.blogspot.com/-pw7cnuZk3R4/Tc7bqKjS2-I/AAAAAAAAA4o/l_oszIp18IY/s560/IMG_6652pl.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 560px; margin: 0px auto 10px; width: 373px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zeszłym roku w sezonie szparagowym i na inaugurację sezonu piknikowego piekłam &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/05/ta-babeczka-nie-jest-nudna.html" target="_blank"&gt;muffinki ze szparagami i cheddarem&lt;/a&gt;, a potem &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/06/wybrzeze-yorkshire-i-koszyk-piknikowy.html" target="_blank"&gt;muffinki z suszonymi pomidorami i fetą &lt;/a&gt;(ten sam przepis, co na szparagowe, tyle, że zamieniłam szparagi na pomidory, a cheddar na fetę). W tym roku postanowiłam w końcu upiec wytrawny keks z "Good Food", który wycięłam dwa lata temu i jakoś nie mogłam się za niego zabrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duży błąd! Żałuję, że tak późno go zrobiłam, już mam ochotę pakować koszyk piknikowy, choć dziś była to dopiero próba generalna przed naszym pierwszym piknikiem w tym roku. Tak samo jak w przypadku muffinek, mam zamiar w przyszłości eksperymentować ze składnikami. Taki keks idealnie nadaje się także do zabrania w podróż, np. do samochodu zamiast kanapek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzymałam się oryginalnego przepisu, podaję więc po moich modyfikacjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Keks ze szparagami, pomidorami suszonymi i oliwkami &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na keksówkę 22x10x5cm &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pęczek zielonych szparagów, ok. 250g, twarde końce usunięte, reszta pokrojona na 3 kawałki&lt;br /&gt;250g mąki samowzrastającej (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;selfraising &lt;/span&gt;- można ja zrobić samemu mieszając każde 150g mąki pszennej z pół łyżeczki proszku do pieczenia i pół łyżeczki sody)&lt;br /&gt;garść listków bazylii, porwanych z grubsza&lt;br /&gt;100ml mleka&lt;br /&gt;4 małe jajka&lt;br /&gt;100ml oliwy&lt;br /&gt;łyżeczka musztardy angielskiej&lt;br /&gt;garść czarnych oliwek, całych, wypestkowanych&lt;br /&gt;8 połówek suszonych pomidorów z oliwy, z grubsza pokrojonych&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;ok. 60g dojrzałego cheddara, startego na dużych oczkach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 170 stopni C (termoobieg), foremkę keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia delikatnie posmarowanym oliwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szparagi gotowałam w osolonej wodzie przez 3 minuty, odcedziłam i od razu przełożyłam do lodowatej wody, aby przestały się gotować i zachowały kolor. Gdy były już zupełnie zimne, odcedziłam i osuszyłam na ściereczce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka wymieszałam z oliwą, mlekiem i musztardą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę wymieszałam z solą, pieprzem i bazylią. Dodałam do niej mokre składniki, ciągle miksując na wolnych obrotach, aż nie było śladów suchej mąki. Następnie dodałam szparagi, oliwki i pomidory, zachowując kilka oliwek i szparagów na wierzch. Dorzuciłam połowę sera i delikatnie wymieszałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przelałam ciasto do formy, udekorowałam resztą oliwek i szparagów, posypałam pozostałym serem i piekłam 40 minut. Studziłam 5 minut w foremce, a potem na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Keks jest wilgotny, cudowny na ciepło i na zimno. Pasuje do zagryzania czystych zup. Następnym razem spróbuję go zrobić z mąki orkiszowej, która ma lekko orzechowy posmak.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GgKQOMGm9JI/Tc7fW5bJo0I/AAAAAAAAA4w/oT0_-QV0dSc/s1600/IMG_6676pl.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606664170587661122" src="http://1.bp.blogspot.com/-GgKQOMGm9JI/Tc7fW5bJo0I/AAAAAAAAA4w/oT0_-QV0dSc/s560/IMG_6676pl.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 373px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 560px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-4307401551950074353?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/4307401551950074353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=4307401551950074353&amp;isPopup=true' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4307401551950074353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/4307401551950074353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/czas-na-piknik.html' title='Czas na piknik!'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pw7cnuZk3R4/Tc7bqKjS2-I/AAAAAAAAA4o/l_oszIp18IY/s72-c/IMG_6652pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-8615411064115301164</id><published>2011-05-12T08:00:00.010+01:00</published><updated>2011-05-15T20:48:31.986+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Cóż to było za trio!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5zQLkmmTlyk/TclOE9S01II/AAAAAAAAA3Q/EEm0Y4sCxdw/s1600/IMG_6613pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 373px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5zQLkmmTlyk/TclOE9S01II/AAAAAAAAA3Q/EEm0Y4sCxdw/s560/IMG_6613pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605097058319258754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł na podanie naleśników z pieczonym rabarbarem i crème fraîche z wanilią znalazłam w jakimś starym numerze miesięcznika "Good Food", ale był niespójny, co więcej nie podawał przepisu na naleśniki (albo ja go nie wycięłam, ha, ha!). Ale tym się nie przejęłam, bo co jak co, ale parę rodzajów naleśników mam opanowanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dodatku właśnie wczoraj w nocy napadła mnie ochota na biszkoptowe naleśniki wg &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,91057183,91057183.html" target="_blank"&gt;przepisu&lt;/a&gt; Fettini (ukłony!). Całe szczęście zdrowy rozsądek zwyciężył nad żołądkiem i dziwnymi zachciankami i o godzinie 22 nie smażyłam naleśników. Przy okazji przespałam się z tym przepisem. Następnego dnia przystąpiłam do dzieła. A potem szczęka mi opadła podczas konsumpcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli sobie nie wyobrażacie kwaśnej śmietany z kwaśno - słodkim rabarbarem, albo Wam to zestawienie na pierwszy rzut oka nie gra, to spróbujcie się przemóc. Naprawdę warto. Naleśniki wg tego przepisu są puchate, raczej grube, ale dzięki temu dobrze "zbierają" soki z rabarbaru i śmietanę. Dla mnie to trio idealnie ze sobą współgra i wchodzi do stałego repertuaru w sezonie rabarbarowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Naleśniki biszkoptowe z pieczonym rabarbarem i waniliową śmietaną &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4-6 porcji &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Naleśniki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 jajka (użyłam kaczych)&lt;br /&gt;3 płaskie łyżki cukru&lt;br /&gt;ok. 250ml mleka&lt;br /&gt;ok. 100ml gazowanej wody&lt;br /&gt;ok. 300ml mąki&lt;br /&gt;odrobina masła do smażenia (użyłam klarowanego)&lt;br /&gt;nieco cukru pudru do oprószenia naleśników&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdzieliłam białka od żółtek. Do żółtek dodałam cukier i ubiłam ręcznym mikserem. Dodałam wodę, mleko i mąkę i zmiksowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białka ubiłam na sztywno i wymieszałam delikatnie z resztą składników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miskę z masą umieściłam w większej, wypełnionej zimną wodą - to podobno spowalnia opadanie piany. Smażyłam naleśniki na odrobinie masła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieczony rabarbar&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 łodyżek rabarbaru, pokrojonych ukośnie na kawałki ok. 5-6cm&lt;br /&gt;2-3 kawałeczki kandyzowanego imbiru, pokrojonego na plasterki (użyłam 2 kawałków wielkości kostki cukru, taki imbir jest w Polsce dostępny w dobrych herbaciarniach)&lt;br /&gt;2 łyżki miodu&lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;sok i skórka otarta z jednej cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki umieściłam w rondlu i upiekłam, bo akurat miałam nagrzany piekarnik (10-12 minut, 180 stopni C). Myślę, że gdyby po prostu się go udusiło, to też by zdał egzamin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Waniliowa śmietana&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200ml crème fraîche (kwaśnej gęstej śmietany)&lt;br /&gt;ziarenka wyskrobane z laski wanilii&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wymieszałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naleśniki polewałam sokiem spod pieczenia rabarbaru i podałam z pieczonym rabarbarem, szczodrym kleksem śmietany i delikatnie oprószone cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-8615411064115301164?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/8615411064115301164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=8615411064115301164&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8615411064115301164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/8615411064115301164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/coz-to-byo-za-trio.html' title='Cóż to było za trio!'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5zQLkmmTlyk/TclOE9S01II/AAAAAAAAA3Q/EEm0Y4sCxdw/s72-c/IMG_6613pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-2432757051741744310</id><published>2011-05-10T12:00:00.001+01:00</published><updated>2011-05-11T13:38:46.708+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wegetariańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypieki wytrawne'/><title type='text'>Walczę z demonami vol. 3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-2vYoTa2L45g/Tcb7sTgiiiI/AAAAAAAAA2g/L6H5oq3Oo3w/s1600/XIV2pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-2vYoTa2L45g/Tcb7sTgiiiI/AAAAAAAAA2g/L6H5oq3Oo3w/s400/XIV2pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604443524878731810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/07/walcze-z-demonami-vol-1.html" target="_blank"&gt;Vol. 1 - bulion wołowy na pieczonych kościach&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/09/walcze-z-demonami-vol-2.html" target="_blank"&gt;Vol. 2 - domowy makaron&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przyszła kolej na demona numer 3!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bałam się, szukałam wymówki, nie chciałam kupić rękawa cukierniczego z końcówką do wyciskania ciasta... Pewnego dnia listonosz przyniósł paczkę. A w niej rękaw, metalową końcówkę i przepis. Droga Krysia (tak! ta sama, o której pisałam &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/05/300-normy.html" target="_blank"&gt;tutaj&lt;/a&gt;) w taki sposób ma zamiar walczyć z kuchennym lenistwem. Postaram się już nie lenić i nie szukać wymówek, bo Krysia pójdzie z torbami, hi, hi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadaaaam! Dziś będzie ciasto parzone. Tak naprawdę nie potrzeba do niego końcówki do wyciskania ciasta, ale w korespondencji z Krysią wspomniałam, że mam ochotę na eklery, a te łatwiej ukształtować, gdy ciasto się wyciska. Przyznaję, że eklerów jeszcze nie zrobiłam, ale za to pyszne, wytrawne i sezonowe ptysie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie boję się już parzonego ciasta! Na na na na na na! Jeszcze mnie kiedyś zobaczycie robiącą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;croquembouche&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-MesFNmDTiAg/Tcb8bhWxKkI/AAAAAAAAA2o/D8PlZ0ZyrjE/s1600/IMG_6431pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-MesFNmDTiAg/Tcb8bhWxKkI/AAAAAAAAA2o/D8PlZ0ZyrjE/s400/IMG_6431pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604444336049695298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ptysie z nadzieniem z pieczonych szparagów &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ok. 30 sztuk (na dwa kęsy)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 dorodnych zielonych szparagów, twarde końcówki usunięte&lt;br /&gt;odrobina oliwy&lt;br /&gt;400g naturalnego serka kremowego typu Philadelphia&lt;br /&gt;kilka listków bazylii&lt;br /&gt;skórka otarta z jednej cytryny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szparagi ułożyłam na blaszce, skropiłam oliwą, posoliłam, zmieliłam nieco pieprzu i upiekłam w 180 stopniach C przez ok. 12 minut. Ostudziłam, przełożyłam wraz z oliwą, w której się piekły do robota kuchennego. Dodałam skórkę cytrynową, serek i zmieliłam - nie na idealnie gładką masę, nadal dało się wyczuć kawałeczki szparagów. Doprawiłam solą i pieprzem. Schłodziłam w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciasto parzone:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150g mąki&lt;br /&gt;100g masła&lt;br /&gt;125ml mleka&lt;br /&gt;125ml wody&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;4 średnie jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym garnku na małym ogniu zagotowałam wodę z mlekiem, solą i masłem. Oprószyłam mąką i dokładnie wymieszałam (ciągle gotując). Używałam drewnianego wałka (angielskie nie mają rączek). Gdy masa była gładka odstawiłam z ognia i zostawiłam do ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie wbiłam jedno jajko i dokładnie wymieszałam, aż się wchłonęło. Kolejno wbijałam tak samo i mieszałam jedno po drugim jajku. Masa była jednolita i lśniąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzałam do 200 stopni C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto przełożyłam do rękawa cukierniczego z końcówką i wyciskałam małe ptysie na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekłam przez ok. 20 minut i wystudziłam na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do szprycy włożyłam nadzienie i nadziałam każdego ptysia. Z większości nadzienie nieco wyszło, bo nie miałam za bardzo wyczucia, jak bardzo są napełnione. Przed podaniem udekorowałam małymi listkami mięty (bazylia miała zbyt duże listki).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-HzmqwkdQHRU/Tcb8b7OYvnI/AAAAAAAAA2w/bU88mlRvHpc/s1600/IMG_6505pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HzmqwkdQHRU/Tcb8b7OYvnI/AAAAAAAAA2w/bU88mlRvHpc/s400/IMG_6505pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604444342993862258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2253877978243152561-2432757051741744310?l=zmyslywkuchni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/feeds/2432757051741744310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2253877978243152561&amp;postID=2432757051741744310&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2432757051741744310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2253877978243152561/posts/default/2432757051741744310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/05/walcze-z-demonami-vol-3.html' title='Walczę z demonami vol. 3'/><author><name>Karolina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14296804290201987120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-DRYqkIQwJoY/Twm9acWTFNI/AAAAAAAABRg/YjGWwYaeEGU/s220/IMG_1708.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2vYoTa2L45g/Tcb7sTgiiiI/AAAAAAAAA2g/L6H5oq3Oo3w/s72-c/XIV2pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2253877978243152561.post-6181176048329587938</id><published>2011-05-08T15:55:00.001+01:00</published><updated>2011-05-08T16:59:37.304+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gdzie jeść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Gdzie jeść? "Kuchnia i Wino", Pszczyna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznaję - jestem wybredna. Podczas wizyty w restauracji wymagam, żeby jedzenie było tam co najmniej tak dobre, jak to przygotowane w domu. Jeśli jest smaczniejsze, to tym lepiej. Niestety wg moich obserwacji w Polsce ciężko o restaurację, w której wszystko by grało. Podobne wrażenia muszą mieć inspektorzy Michelin, bo jak dotąd żadna restauracja w Polsce nie uzyskała nawet jednej gwiazdki. Ostatnio trafiłam jednak do miejsca, gdzie nie dość, że nakarmiono mnie bardzo zacnie, obsługa była nienaganna, a rachunek nie przyprawił o ból głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniany lokal to &lt;a href="http://www.kuchniaiwino.com.pl/"target="_blank"&gt;"Kuchnia i Wino"&lt;/a&gt; w Pszczynie. Pewnie część z Was widziała tę restaurację w programie "Kuchenne Rewolucje", ja jechałam tam bez żadnych oczekiwań. Nie mam polskiej telewizji, on-line nie mogłam obejrzeć, z racji miejsca zamieszkania. Stąd też "Kuchnia i Wino" była dla mnie czystą kartą. Choć nie ukrywam, że kierowałam się rekomendacją Mamy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xHHkc09mKrg/TcZYEliyCCI/AAAAAAAAA1Q/S0ggArpSPqc/s1600/kuchnia%2Bi%2Bwino1_pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xHHkc09mKrg/TcZYEliyCCI/AAAAAAAAA1Q/S0ggArpSPqc/s400/kuchnia%2Bi%2Bwino1_pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604263622129879074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Być może patrząc z zewnątrz, nie dałabym za ten lokal 5 złotych, ale po przekroczeniu progu, przywitało mnie ciepłe wnętrze, świece i świeże kwiaty. Zapomniałam zupełnie o szarzyźnie ulewnej niedzieli. Szef kuchni i właściciel krzątał się po sali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy potwierdziliśmy rezerwację, odprowadzono nas do stolika. Moją uwagę zwróciła obsługa - wyłącznie męska. Panowi eleganccy, schludni, nienarzucający się, profesjonalni. Zwracam na to uwagę, gdyż rażą mnie kelnerki z gołymi brzuchami, czy obsługa, która nie ma pojęcia o serwowanych daniach. Polecam Wam zrobić rezerwację, ponieważ lokal był zapełniony, a kolejni goście bez rezerwacji odsyłani z kwitkiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kXevJ2N06F0/TcZYEdZYN7I/AAAAAAAAA1I/KR-7s7PUUyU/s1600/kuchnia%2Bi%2Bwino2_pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kXevJ2N06F0/TcZYEdZYN7I/AAAAAAAAA1I/KR-7s7PUUyU/s400/kuchnia%2Bi%2Bwino2_pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604263619942954930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka słów o menu. Według mojego gustu mogłoby być nawet krótsze, nie bardzo rozumiałam, po co znajdują się w nim dania francuskie, obok głównie polskiej kuchni, ale potem dowiedziałam się, że oryginalnie (przed programem TV) to była restauracja serwująca francuskie dania. Mimo wszystko uważam, że jak na polskie warunki, w których w większości lokali, w których bywam ma kartę z setką dań (ciekawe, jak są w stanie utrzymać wszystkie te składniki w świeżości? Oczywiście, że nie są, serwują z mrożonek/gotowców!), to menu w "Kuchnia i Wino" jest stosunkowo krótkie (znajdziecie je na stronie internetowej lokalu). Przyznaję, że zapomniałam przestudiować menu pod kątem win, bo solidarnie nie piłyśmy alkoholu z naszym współbiesiadnikiem, który prowadził samochód.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-g7p3r2NB8vg/TcZYELC-9bI/AAAAAAAAA1A/uaM6r7k3Ka0/s1600/kuchnia%2Bi%2Bwino3_pl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g7p3r2NB8vg/TcZYELC-9bI/AAAAAAAAA1A/uaM6r7k3Ka0/s400/kuchnia%2Bi%2Bwino3_pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604263615017186738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przystawkę zamówiliśmy zestaw śledzi polskich w dwóch odsłonach, a także &lt;span style="font-style: italic;"&gt;galert &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;śląski&lt;/span&gt; (galaretkę mięsną z wieprzowiny, podejrzewam, że z golonka). Obie przystawki były elegancko podane, towarzyszył im bardzo smaczny, prawdziwy, a nie watowaty chleb i masło. Muszę o tym wspomnieć, bo to też rzecz, na którą zwracam uwagę - masło było miękkie! Nie zliczę w ilu lokalach podawano mi tak schłodzone masło, że jak już uporałam się ze skrobaniem, to i tak robiło dziurę w pieczywie. Galaretka - rewelacja. Mięso chude, delikatne, widać, że dość uważnie obrane - bez chrząstek, tłustej skóry. Śledzie bardzo smaczne, jędrne, choć jak na mój gust ciut za słone, tyle, że ja w ogóle mało solę. Jedne z oliwkami były w czerwonym, pikantnym sosie, drugi rodzaj śledzi był klasyczny polski - z cebulką i ogórkiem. Po przystawkach już miałam dobry humor i nie mogłam się doczeka
